Zbrodnia na Pl. Niebiańskiego Spokoju w Pekinie. Podczas rocznicy Tiananmen zebrano rekordowe datki

Świat
Zbrodnia na Pl. Niebiańskiego Spokoju w Pekinie. Podczas rocznicy Tiananmen zebrano rekordowe datki
PAP/EPA/JEROME FAVRE
Czuwanie upamiętniające 30 rocznicę masakry na placu Tiananmen w 1989 roku

Ok. 180 tys. osób paliło we wtorek w Hongkongu świece z okazji 30. rocznicy krwawego stłumienia przez władze prodemokratycznych protestów na placu Tiananmen w Pekinie; zebrano rekordowe datki - poinformował w środę jeden z organizatorów czuwania Lee Cheuk-yan.

Komunistyczne władze w Pekinie nigdy nie wzięły na siebie odpowiedzialności za masakrę i nie dopuszczają do jej upamiętniania w Chinach kontynentalnych. Jednak w Hongkongu, który jest specjalnym regionem administracyjnym ChRL i dysponuje pewnym zakresem swobód, co roku 4 czerwca odbywa się czuwanie przy świecach.

 

"Zebraliśmy się tu, by powstrzymać potwora"

 

Podczas tegorocznego czuwania jego organizator, Hongkoński Sojusz Wsparcia Patriotycznych Ruchów Demokratycznych w Chinach, zebrał rekordowe datki w łącznej kwocie 2,75 mln dolarów hongkońskich (ponad 1,3 mln zł) - ujawnił Lee, który jest sekretarzem generalnym Sojuszu. Grupa oszacowała liczbę uczestników na ponad 180 tys. - znacznie więcej niż w ubiegłym roku.

 

Lee ocenił, że tak duże zainteresowanie wynikło m.in. z odczuwanej przez mieszkańców regionu "presji, by zrobili coś więcej dla Hongkongu" w związku z "obawami o przyszłość" miasta w ramach ChRL. Wielu obserwatorów zwraca uwagę na erozję jego autonomii i swobód obywatelskich, do jakich przywykli jego mieszkańcy.

 

- Zebraliśmy się tu, by powstrzymać potwora, który zmasakrował ludzi na Tiananmen 30 lat temu” - mówił hongkoński piosenkarz Anthony Wong do tłumu zgromadzonego we wtorek w Parku Wiktorii. „Obawiamy się, że ten potwór przyjdzie (do Hongkongu) i boimy się, że (…) zniszczy nasze następne pokolenie - dodał, cytowany przez portal Hong Kong Free Press.

 

W przeszłości niektórzy z mieszkających na uchodźstwie przywódców protestów z 1989 roku odwiedzali Hongkong, by brać udział w rocznicowych czuwaniach. W niedzielę jeden z nich, Feng Congde, nie został wpuszczony do Hongkongu przez władze imigracyjne. Feng ocenił to jako przejaw posłuszeństwa lokalnego rządu wobec Komunistycznej Partii Chin (KPCh).

 

Zaostrzona cenzura

 

Olbrzymie kontrowersje wzbudza w Hongkongu projekt zmian w prawie ekstradycyjnym, który ma umożliwić przekazywanie podejrzanych w sprawach kryminalnych władzom Chin kontynentalnych. Wielu mieszkańców obawia się, że Pekin będzie korzystał z tej możliwości, by ścigać dysydentów i krytyków władzy KPCh.

 

Przed 30. rocznicą masakry władze Chin zaostrzyły cenzurę, by nie dopuścić do upamiętniania wydarzeń z Tiananmen. Według organizacji praw człowieka w związku z rocznicą zatrzymano dziesiątki działaczy politycznych lub im grożono.

 

Klub Korespondentów Zagranicznych w Chinach (FCCC) poinformował, że liczni dziennikarze z Azji, Ameryki Północnej i Europy byli zastraszani i nękani przez chińskie władze, gdy usiłowali pracować na placu Tiananmen 3 i 4 czerwca. Policjanci zmusili co najmniej jednego reportera do wykasowania zrobionych zdjęć i grozili mu konsekwencjami wizowymi - napisał FCCC w oświadczeniu.

 

Z okazji rocznicy konsulat USA w Hongkongu opublikował w mediach społecznościowych krótki film, rozpoczynający się od słów: „To nagranie będzie w Chinach ocenzurowane”. Film przedstawia m.in. ujęcia burzenia muru berlińskiego i demonstracji Solidarności w Polsce. „1989 był rokiem wolności. Ale nie dla niektórych” - mówi lektorka, po czym o masakrze na Tiananmen opowiadają uczestnicy protestów.

 

Chińskie władze nigdy nie opublikowały oficjalnego bilansu ofiar wydarzeń z 1989 roku. Według szacunków organizacji praw człowieka i naocznych świadków zginęły setki, a nawet tysiące ludzi.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze