Jako radny wylewał nieczystości z szambowozu przed domem i pokazywał gest podrzynania gardła. Wyrok

Polska

Sąd Okręgowy w Opolu warunkowo umorzył we wtorek postępowanie karne wobec 68-letniego Ludwika B., oskarżonego o groźby karalne - poinformowała w środę Aneta Rempalska z biura prasowego sądu. O mężczyźnie było głośno kilka lat temu, gdy pobił kijem operatora kamery "Interwencji".

Ludwik B. przez wiele lat był reprezentantem PSL w radzie gminy Wołczyn i lokalnym notablem - zasiadał m.in. w radzie nadzorczej miejscowego banku i pełnił funkcję prezesa OSP. Na łamy gazet trafił w 2015 roku, gdy mieszkaniec jednej z podwołczyńskich miejscowości przyłapał go na nielegalnym wylewaniu zawartości szamba do rowu. W ramach zemsty B. podjechał do interweniującego szambowozem i wylał nieczystości przed jego domem. Miał mu też grozić, pokazując kilkukrotnie gest podrzynania gardła.

 

W 2017 roku sprawa gróźb karalnych trafiła na wokandę sądu rejonowego. Ludwik B. konsekwentnie zaprzeczał, jakoby komukolwiek groził. Sąd pierwszej instancji uniewinnił go, ale decyzją Sądu Okręgowego w Opolu wyrok został unieważniony.

 

2 tys. zł grzywny

 

Rok później, rozpatrując sprawę Ludwika B. po raz drugi, sąd rejonowy uznał jego winę i skazał go na 2 tys. zł grzywny. W uzasadnieniu sędzia prowadzący powiedział, że brał pod uwagę możliwość wydania wyroku pozbawienia wolności, jednak zrezygnował z tego ze względu na wiek i stan zdrowia podsądnego.

 

Ludwik B. odwołał się i od tego wyroku. We wtorek sąd odwoławczy przyznał, że wina podsądnego nie ulega wątpliwości, uznał jednak, że po raz drugi warto dać mu szansę i warunkowo umorzył postępowanie karne, zobowiązując podsądnego do wpłacenia 2 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Jak poinformowała w środę Aneta Rempalska z biura prasowego Sądu Okręgowego w Opolu, wyrok jest prawomocny.

 

To już drugie warunkowe umorzenie postępowania karnego, jakie zastosował opolski sąd wobec Ludwika B. w związku z nielegalnym wylewaniem szambowozu. Latem 2016 roku sprawą zainteresowała się ekipa "Interwencji".

 

Kiedy dziennikarz i operator kamery przyjechali do Ludwika B., by z nim porozmawiać, ten zaatakował ich kijem. Dziennikarzowi udało się uciec, jednak operator został dotkliwie pobity. Sprawa w sądzie o pobicie operatora skończyła się w 2017 roku warunkowym umorzeniem, a sprawca zobowiązał się do wypłaty po 2 tys. zł każdemu z pokrzywdzonych.

ml/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze