Jest zgoda na wybicie krów z Deszczna. "Zapewnienie bezpieczeństwa zwierząt hodowlanych"

Polska
Jest zgoda na wybicie krów z Deszczna. "Zapewnienie bezpieczeństwa zwierząt hodowlanych"
Polsat News

Rada Sanitarno-Epizootyczna przy Głównym Lekarzu Weterynarii zgodziła się na wybicie stada 170 wolno żyjących krów z gminy Deszczno (woj. lubuskie). Wcześniej przeciwko tym planom protestowali ekolodzy i organizacje pro-zwierzęce; sprawdziły się ich przewidywania, że decyzja o uśmierceniu zwierząt zapadnie zaraz po wyborach do Parlamentu Europejskiego.

"Nie można wykluczyć zagrożenia dla zdrowia publicznego, jakie wiąże się z utrzymywaniem przy życiu tak licznego stada zwierząt nieobjętego dotychczas kontrolą lekarsko-weterynaryjną" - stwierdziła Rada Sanitarno-Epizootyczna, organ doradczy Głównego Lekarza Weterynarii. 

 

"Za taką oceną sytuacji przemawiają względy natury prawnej jak również potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa zwierząt hodowlanych przed zagrożeniami, których źródło może stanowić przedmiotowe stado bydła" - dodał Główny Inspektorat Weterynarii.

 

Oznacza to, że 170 wolno żyjących krów z gminy Deszczno niebawem straci życie. Przeciwko temu przez kilka tygodni protestowali m.in. przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Etycznego, OTOZ Animals i Arki dla Zwierząt; ci ostatni znaleźli nawet miejsce, które mogłoby przyjąć wszystkie krowy.

 

 

"Eutanazja po weekendzie wyborczym"

 

- Mamy informacje od osób zbliżonych do Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej w Gorzowie Wielkopolskim, że jest plan eutanazji #WolneKrowy zaraz po weekendzie wyborczym - informował 21 maja profil Wolne Krowy na Twitterze. 

We wtorek twórcy profilu stwierdzili, że "nad rajem zawisł wyrok dla #WolneKrowy wydany przez inspekcję weterynaryjną, która chce przykryć wieloletnią nieudolność ws. nielegalnej hodowli krów w Deszcznie".

 

"Nieudolność to jest małe słowo, być może chodzi o przymykanie oczu na łamanie prawa" - dodali.

Sąd podtrzymał decyzję weterynarza

 

Właściciel krów od lat tłumaczy urzędnikom, że nie miał warunków, by zapewnić im odpowiednią opiekę, a pomoc gminy była niewystarczająca. Nie kolczykował więc kolejnych cielaków i nie brał odpowiedzialności za zwierzęta. Krowy chodziły więc wolno i wyrządzały szkody okolicznym rolnikom. 

 

W końcu powiatowy lekarz weterynarii w październiku ub.r. nakazał właścicielowi je wybić. - Ten nie reagował, w efekcie sprawa trafiła do sądu, który podtrzymał decyzję lekarza - tłumaczył w rozmowie z Polsat News wojewoda lubuski Władysław Dajczak. 

 

Minister rolnictwa zabezpieczył z kolei 350 tys. zł na eliminację stada.

wka/luq/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze