Żona chce eutanazji, rodzice walczą o życie syna. Lekarze przestali go karmić, sąd zmienił decyzję

Świat
Żona chce eutanazji, rodzice walczą o życie syna. Lekarze przestali go karmić, sąd zmienił decyzję
PAP/EPA/PHOTOPQR/L'UNION DE REIMS

W poniedziałek rano francuscy lekarze zaprzestali podawania pożywienia i wody 42-letniemu Vincentowi Lambertowi. Jeszcze tego samego dnia francuski sąd zmienił decyzję i nakazał lekarzom wznowienie podtrzymywania życia mężczyzny. Lambert po wypadku na motorze w 2008 r. jest sparaliżowany i żyje w stanie minimalnej świadomości. Nie jest jednak podłączony do respiratora ani innych urządzeń.

Po raz pierwszy przerwanie sztucznego odżywiania zarządził w 2013 roku ówczesny szef wydziału opieki paliatywnej szpitala w Reims dr Eric Kariger, który jest działaczem katolickich stowarzyszeń lekarskich i chadecji.

 

- Jestem lekarzem chrześcijaninem, ale przede wszystkim lekarzem. Służenie pacjentom jest dla mnie ważniejsze niż służenie moim przekonaniom. W tej sprawie nigdy nie było konfliktu między moimi przekonaniami i moimi obowiązkami jako lekarza - powiedział w wywiadzie dla "France Info".

 

Po wstrzymaniu zabiegów w kwietniu 2013 wznowiono je miesiąc później wyrokiem sądu. Od tego czasu ciągnęły się procedury, wszystkie na niekorzyść kontynuowania zabiegów.

 

"Czuje wszystko"

 

Wstrzymanie karmienia połączone jest z "głęboką i nieprzerwaną akcją znieczulania". Według radia "France Info" 42-letniemu pacjentowi podaje się morfinę.

 

Zaprzestaniu odżywiania mężczyzny zdecydowanie sprzeciwiali się jego rodzice oraz dwoje z rodzeństwa.


- Vincent czuje wszystko. Płakał, gdy poinformowaliśmy go o decyzji lekarzy - twierdzą rodzice mężczyzny.


Za eutanazją opowiada się jego żona Rachela, według której wobec mężczyzny stosowana jest uporczywa terapia. Tę decyzję popiera także sześcioro z rodzeństwa oraz bratanek Lamberta.


Przełyka, reaguje, odczuwa ból


Jak podał KAI, tej opinii sprzeciwiło się m.in. 77-francuskich lekarzy, specjalizujących się w opiece nad chorymi z uszkodzeniem mózgu, przypominając, że Lambert samodzielnie oddycha i nie jest podłączony do respiratora ani do żadnej innej maszyny podtrzymującej życie.


Nie znajduje się też w fazie terminalnej, nie jest w śpiączce, tylko w stanie minimalnej świadomości, zachował zdolność przełykania, reaguje na bodźce, rusza oczami, płacze, odczuwa ból. Otrzymuje pożywienie za pomocą sondy żołądkowej i płyny w kroplówkach.

 

"To przede wszystkim sprawa polityczna"

 

Wstrzymanie zabiegów zaaprobowały wszystkie kompetentne instancje francuskie i europejskie. Adwokaci rodziców Lamberta mieli jednak złożyć w poniedziałek trzy kolejne odwołania. Ponadto jeden z nich poinformował o złożeniu wniosku w prokuraturze "w celu rozpoczęcia postępowania karnego wobec szefa wydziału opieki paliatywnej szpitala w Reims".

 

- Dr Sanchez wierzy, że stoi za nim ministerstwo zdrowia, ale na ławie oskarżonych będzie zupełnie sam i wtedy zrozumie, że był narzędziem państwowego kłamstwa. A to dlatego, że jest to sprawa nie tylko medyczna czy sądowa. To przede wszystkim sprawa polityczna - tłumaczył mecenas Jean Paillot w wywiadzie dla radia "Europe1".


List do Macrona, apel papieża Franciszka


Przed kliniką w Reims, gdzie przebywa mężczyzna manifestowało ponad sto osób, domagając się odstąpienia lekarzy od decyzji o zaprzestaniu podawania Lambertowi pokarmu i wody. Z podobnym apelem jego rodzice wystąpili do prezydenta Francji Emmanuela Macrona. "W 2019 r. we Francji nikt nie powinien umrzeć z głodu i pragnienia" - napisali.


"Decyzja o zaprzestaniu terapii została podjęta po rozmowach między lekarzami i żoną mężczyzny, która jest jego prawnym przedstawicielem" - odpowiedział Macron.


W tej sprawie głos zabrał również Papież Franciszek przypominając, że do każdego życia trzeba podchodzić z szacunkiem. Apelował zarazem, by "każdy chory był zawsze szanowany w swej godności i leczony w sposób odpowiedni do jego stanu zdrowia, przy zgodnym wsparciu rodziny, lekarzy i innych pracowników służby zdrowia, z wielkim szacunkiem do życia".

 

 

"Gra toczy się o honor ludzkości"

 

W deklaracji ogłoszonej przez grupę bioetyki Konferencji Episkopatu Francji Kościół sprzeciwia się wstrzymaniu nawadniania i odżywiania pacjenta, gdyż "nie jest on w sytuacji beznadziejnej i ostatecznej, która mogłaby spowodować etyczną akceptację wstrzymania zabiegów".

 

Francuscy biskupi zdecydowanie potępili decyzję lekarzy o zakończeniu dalszej terapii, wskazując, że "wytacza to drogę do legalizacji eutanazji".


Arcybiskup Reims przypomina, że mimo usilnych próśb rodziców nie zgodzono się na przeniesienie pacjenta do placówki specjalizującej się w tego typu przypadkach. W podobnym stanie w całej Francji jest obecnie ok. 1500 pacjentów.


- Gra toczy się o honor ludzkości, która nie może pozwolić na to, by jeden z jej członków umarł z głodu i pragnienia. Przyzwolenie na jego śmierć, ponieważ terapia zbyt dużo kosztuje czy też jego życie ma mniejszą wartość, oznacza koniec naszej cywilizacji - powiedział abp Eric de Moulins-Beaufort.


"Nie płacz, jestem przy tobie"


- Rano Vincenta odłączono od sondy żywieniowej i kroplówek, zaczęto podawać mu leki uśmierzające. Skandalem jest to, że rodzicom nie pozwolono dziś pożegnać się z synem - mówił w poniedziałek Jean Paillot, adwokat rodziców Lamberta.


Wskazywał, że na oczach świata dokonuje się właśnie pierwsza legalna eutanazja w historii Francji. Jedno z ostatnich nagrań z sali szpitalnej pokazuje matkę, która mówi do Vincenta "nie płacz, jestem przy tobie, jest też tata" i głaszcze syna na pożegnanie. 

 

BBC przypomina, że rodzice Lamberta opublikowali w 2015 r. film, który miał pokazywać reakcję mężczyzny na członków rodziny. Lekarze, którzy zajmowali się 42-latkiem stwierdzili, że nagranie jest manipulacją i wprowadza w błąd co do stanu Lamberta.


"Bardzo duże zwycięstwo"


Jeszcze w poniedziałek paryski sąd apelacyjny nakazał wznowienie podawania pokarmów Lambertowi. Matka mężczyzny podkreśliła, że "to bardzo duże zwycięstwo" w walce o jego życie. - Przywrócą odżywianie i dadzą mu pić. Po raz pierwszy jestem dumna z sądów - dodała Viviane Lambert.


Zgodnie z wcześniejszym orzeczeniem, Lambert miał przestać być podtrzymywany przy życiu. Taki wyrok utrzymał także Europejski Trybunał Praw Człowieka.

 

Komitet Praw Osób Niepełnosprawnych ONZ wezwał na początku maja władze francuskie do nieprzerywania opieki lekarskiej nad Lambertem i ponowił to wezwanie w piątek.

 

"Trzeba mieć zaufanie do lekarzy"

 

W związku ze sprawą Lamberta we Francji powróciła debata nad zalegalizowaniem eutanazji.

 

Francois-Xavier Bellamy, który znajduje się na pierwszym miejscu na liście partii Republikanie (LR) w wyborach europejskich, wezwał prezydenta Francji Emmanuela Macrona, by interweniował. - W sprawie Lamberta chodzi o fundamentalną kwestię naszego stosunku do ekstremalnego uzależnienia od innych - powiedział Bellamy.

 

- Czasem kusi nas, by uważać, że życie w absolutnej zależności nie jest godne życia, ale nie ma życia, które życia nie byłoby godne - dodał.

 

Macron odpowiedział na ten apel na Facebooku, pisząc, że nie do niego należy "zawieszenie decyzji, która wynika z oceny lekarzy i zgodna jest z naszymi prawami".

 

Wyrok sądów i decyzję lekarzy zaakceptowała kandydatka na europosłankę skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Manon Aubry, która przypomniała, że zdaniem lekarzy w tym przypadku "nie należy stosować uporczywej terapii".

 

A Raphael Glucksmann, który jest na pierwszym miejscu na liście kandydatów socjalistów do PE, ocenił, że "trzeba mieć zaufanie do lekarzy, do wymiaru sprawiedliwości naszego kraju i instytucji europejskich".

 

"Utajona eutanazja"

 

Zwolennicy utrzymywania Lamberta przy życiu podkreślają, że nie stosuje się wobec niego "uporczywej terapii", a wstrzymanie zabiegów nazywają "utajoną eutanazją".

 

We Francji zakazana jest zarówno eutanazja, jak i pomoc w samobójstwie. Zwolennicy eutanazji, tacy jak Stowarzyszenie Prawa do Godnej Śmierci, wyrazili już nadzieję, że sprawa Lamberta spowoduje powrót do debaty nad tymi zagadnieniami.

 

Rząd poinformował, że nie chce, by kwestię kresu życia włączyć do mającej się rozpocząć za kilka tygodni debaty nad rewizją ustaw o bioetyce. Według "Le Monde" "stanowisko głowy państwa jest w tej sprawie bardzo nieostre, a część deputowanych większości parlamentarnej gotowa jest zalegalizować pewne formy eutanazji".

 

prz/ KAI, PAP, BBC

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze