Funkcjonariusza drogówki wciągnięto do czarnej wołgi. Jego ciało znaleziono pod Mohylewem

Świat
Funkcjonariusza drogówki wciągnięto do czarnej wołgi. Jego ciało znaleziono pod Mohylewem
Komitet Śledczy Białorusi

22-letni funkcjonariusz białoruskiej drogówki Jauhien Patapowicz został uprowadzony w czwartek przed godz. 18:30 w Mohylewie. Napastnicy wciągnęli go siłą do czarnej wołgi z rosyjskimi tablicami rejestracyjnymi. Według portalu TUT.by, milicjant zdołał przed śmiercią wysłać informację, że uprowadziło go trzech mężczyzn narodowości romskiej. Wieczorem znaleziono jego ciało, na rękach miał kajdanki.

"Pilnie. Czarna Wołga. Trzech Cyganów. Tablice rejestracyjne są rosyjskie" - taką informację młody funkcjonariusz miał wysłać o godz. 18:37 za pomocą komunikatora Viber.  

 

Białoruska milicja natychmiast rozpoczęła poszukiwania. Wieczorem pod Mohylewem znaleziono ciało porucznika. Miał na rękach założone kajdanki. Według portalu TUT.by, przy zamordowanym znaleziono również jego broń służbową. 

 

Śledczy nie ujawniają szczegółów związanych z okolicznościami odnalezienia ciała, ani możliwymi motywami zabójstwa. Lokalne media informują nieoficjalnie, że milicjant zginął od kuli, prawdopodobnie wystrzelonej ze służbowego pistoletu.

 

Numery rejestracyjne wołgi, do której wciągnięto ofiarę, miały zaczynać się od liczby 67 lub 69, co oznacza, że pochodziły z obwodu smoleńskiego lub twerskiego. Wiadomo, że czarną wołgę z przyciemnianymi szybami na rosyjskich tablicach rejestracyjnych zarejestrowały kamery miejskiego monitoringu. 

 

 

Trwa obława białoruskich służb 

 

Wciąż trwa poszukiwanie sprawców oraz samochodu, którym się poruszali. 

 

Mieszkańcy z okolic Mohylewa, Homla i Witebska informują o wzmożonych patrolach milicji. Zatrzymywane są wszystkie wołgi, większość jest starannie przeszukiwana.

 

Wiadomo, że śledczy przeprowadzili szereg przesłuchań wśród białoruskiej społeczności Romów.  

 

"Skromny i porządny człowiek", "marzył o awansie"

 

Przyjaciel zabitego, Kirył Milan, w rozmowie z bielsat.eu poinformował, że milicjant był jedynym dzieckiem w rodzinie. Według rozmówcy, był skromnym i porządnym człowiekiem, zawsze punktualnym i chętnym do pomocy.

 

Jego znajoma Karyna Jelisiejewa mówiła, że mężczyzna bardzo lubił swoją pracę i marzył o awansie w strukturach drogówki. Ukończył Instytut MSW, dzięki czemu w młodym wieku został porucznikiem. 

 

grz/luq/ belsat.eu, tut.by, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze