Wiosna złożyła pozew w trybie wyborczym przeciwko Neumannowi

Polska

Przeprosin i zaprzestania podawania fałszywych informacji na temat reakcji na przypadek pedofilii w Słupsku ze strony Roberta Biedronia oraz 100 tys. zł odszkodowania domaga się Komitet Wyborczy "Wiosna" od Sławomira Neumanna (PO-KE) w pozwie złożonym do sądu w trybie wyborczym.

W środę szef klubu PO-KO Sławomir Neumann zarzucił Biedroniowi, że przed laty, gdy był prezydentem Słupska, w sprawie domniemanego pedofila zachował się jak w filmie braci Sekielskich. - Nie mów nikomu - tak się zachował - powiedział Neumann na briefingu prasowym.

 

Zarzut Neumanna dotyczył sprawy słupskiego instruktora tańca Pawła K., którego prokuratura oskarżyła o dziewięć przestępstw, w tym pięć o charakterze seksualnym na szkodę czterech małoletnich uczestniczek prowadzonego przez niego kursu tańca w Słupskim Ośrodku Kultury.

 

Neumann miał zarzucić Biedroniowi, że jako prezydent Słupska w sprawie domniemanego pedofila zachował się, jak w tytule filmu "Nie mów nikomu" braci Sekielskich o ukrywaniu przypadków pedofilii w polskim kościele.

 

100 tys, zł na konto Kampanii Przeciw Homofobii

 

Komitet Wyborczy "Wiosna" chce, by oprócz przeprosin i nakazu zaprzestania rozpowszechniania kłamliwych informacji na temat Biedronia, na konto Kampanii Przeciw Homofobii trafiło 100 tys. zł - podała przed złożeniem pozwu pełnomocniczka komitetu Gabriela Morawska-Stanecka.

 

 

Szef sztabu wyborczego "Wiosny" Marcin Anaszewicz powiedział przed złożeniem pozwu w Sądzie Okręgowym w Warszawie, że Biedroń wiele razy informował z jaką determinacją i konsekwencją wyjaśniał w ramach swoich kompetencji prezydenta miasta Słupska okoliczności dotyczącej wykorzystywania osób małoletnich w jednej z jednostek organizacyjnych miasta. - Dlatego będziemy chcieli, aby to sąd ocenił wczorajsze słowa szefa klubu Platformy Obywatelskiej, aby to sąd ocenił te brudne ataki i wydał wyrok w tej sprawie - podkreślił Anaszewicz.

 

Jego zdaniem Polacy oczekują od partii, by w takiej sytuacji, gdy jedno ugrupowanie "używa brudnych chwytów, łapie się brzytwy, pokazywali, że to są nieprawdziwe informacje, pokazywali gdzie leży prawda".

 

"Pozew ma mieć skutek odstraszający"

 

Zaznaczył, że pozew ma mieć skutek odstraszający dla innych partii i polityków, by nie stosowali takich metod. - Chcemy, aby kampania w Polsce dotyczyła programów, wizji Europy, a nie brudnych chwytów. Mam nadzieję, że i Platforma Obywatelska, i inne partie zaczną myśleć przed użyciem podobnych argumentów, do tych, które przedstawił Neumann - podkreślił.

 

Anaszewicz powiedział, że Biedroń w sprawie słupskiej wszczął wewnętrzną kontrolę w jednostce, doprowadził do zwolnienia dyscyplinarnego tego pracownika. Wystąpił też do prokuratury o dokument w tej sprawie, by kontynuować postępowanie wewnętrzne w tej sprawie - poinformował. Dodał, że prokuratura nie przekazała tych dokumentów, co utrudniło miastu wewnętrzne postępowanie.

 

Wyjaśnił, że nie było wniosku ze strony prezydenta o ściganie tej osoby, ponieważ postępowanie podjęła już policja i prokuratura.

 

Neumann poproszony w czwartek o komentarz do pozwu Wiosny, powiedział, iż liczy, że Biedroń pokaże w sądzie doniesienie do prokuratury, które - jak mówił lider Wiosny w poniedziałek w programie "Kropka nad i" - zostało przez niego skierowane w sprawie Pawła K. do słupskiej prokuratury.

 

"Prokuratura twierdzi, że nie ma takiego zawiadomienia"

 

Szef klubu PO-KO wyraził w czwartek nadzieję, że lider Wiosny Robert Biedroń przedstawi w sądzie doniesienie do prokuratury, które miał, jako prezydent Słupska, złożyć ws. Pawła K., oskarżonego o wykorzystywanie nieletnich.

 

- Jeżeli prokuratura odstała takie zawiadomienie, o którym Biedroń mówił w "Kropce nad i", i twierdził, że zrobił wszystko, co trzeba, to znaczy, że prokurator ukrywa takie dane. Prokuratura twierdzi, że nie ma takiego zawiadomienia. Rozumiem więc, że w tym pozwie dołączona jest też, jako dowód, kopia tego doniesienia - powiedział Neumann.

 

Wyraził też pogląd, że Robert Biedroń "skupia się na walce" z Koalicją Europejską.

 

Zgodnie z Kodeksem wyborczym, jeżeli rozpowszechniane, w tym również w prasie, materiały wyborcze, w szczególności plakaty, ulotki i hasła, a także wypowiedzi lub inne formy prowadzonej agitacji wyborczej, zawierają informacje nieprawdziwe, kandydat lub pełnomocnik wyborczy danego komitetu wyborczego ma prawo wnieść do sądu okręgowego wniosek o orzeczenie m.in. zakazu rozpowszechniania takich informacji czy nakazanie sprostowania tego rodzaju informacji.

 

Sąd okręgowy rozpoznaje taki wniosek w ciągu 24 godzin w postępowaniu nieprocesowym. Na postanowienie sądu okręgowego przysługuje w ciągu 24 godzin zażalenie do sądu apelacyjnego, który również ma 24 godziny na jego rozpoznanie.

rob/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze