Schmidt i Nitras mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Zgodził się na to Sejm

Polska
Schmidt i Nitras mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Zgodził się na to Sejm
Wikimedia.org/Aotearoa

Posłance Joannie Schmidt (Teraz!) zarzucono nielegalne wwiezienie na teren Sejmu w bagażniku dwóch osób. Poseł Sławomir Nitras (PO-KO) miał znieważyć oraz naruszyć nietykalność cielesną działacza pro-life – miał użyć słów: "gnoje", "gówniarz", "dureń" oraz "banda psycholi", a w końcu szarpać i uderzyć w rękę. W czwartek Sejm wyraził zgodę na pociągnięcie posłów do odpowiedzialności karnej.

Sejm w czwartkowym głosowaniu zgodził się na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Joanny Schmidt (Teraz!). Posłance zarzucono nielegalne wwiezienie na teren Sejmu w bagażniku dwóch osób. Za głosowało 249 posłów, przeciw było 166. Nikt nie wstrzymał się od głosu.

 

Schmidt wwiozła na teren Sejmu dwie osoby w bagażniku


Wniosek o pociągnięcie Schmidt do odpowiedzialności karnej złożył komendant główny policji. W tej sprawie na początku kwietnia komisja regulaminowa opowiedziała się za uchyleniem posłance immunitetu.


Schmidt zarzucono wykroczenie drogowe w związku z tym, że wwiozła na teren Sejmu w bagażniku dwie osoby, czym również naraziła ich bezpieczeństwo. Byli to Paweł Kasprzak i Wojciech Kinasiewicz z Obywateli RP, którym czasowo zawieszono prawo wstępu na teren Sejmu. Gdy wwiezienie aktywistów nie udało się Ryszardowi Petru, obu przetransportowała Schmidt.

 

Nitras miał obrazić działacza pro-life i uderzyć go w rękę


Sejm zgodził się również na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Sławomira Nitrasa (PO-KO). Poseł miał znieważyć oraz naruszyć nietykalność cielesną działacza pro-life. Za głosowało 255 posłów, przeciw było 165. Jeden poseł wstrzymał się od głosu.


Komisja regulaminowa zarekomendowała pod koniec kwietnia poparcie wniosku o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Nitrasa. Chodziło o kłótnię po demonstracji organizacji "Prawo do Życia". Jak mówił wówczas adwokat Filip Wołoszczak, który przed komisją reprezentował oskarżyciela prywatnego Dawida Wachowiaka, wniosek dotyczy zdarzenia z listopada 2018 roku.


"W okolicach Placu Defilad w Warszawie, działając w zamiarze bezpośrednim (Nitras - red.) znieważył pana Dawida Wachowiaka w ten sposób, że w trakcie interwencji policji wobec osoby zakłócającej legalne zgromadzenie, zorganizowane poprzez Fundację »Pro Prawo do Życia«, użył wobec Dawida Wachowiaka określeń: »gnoje«, »gówniarz«, »dureń« oraz »banda psycholi»«, czym w ocenie oskarżyciela prywatnego znieważył go, a także naruszył jego nietykalność cielesną poprzez szturchanie i popychanie oraz uderzanie go w rękę" - napisano we wniosku.

 

Zdarzenie zostało udokumentowane na nagraniu wideo 


Wołoszczak dodał, że działanie Nitrasa nie było związane z wykonywaniem mandatu posła, a opisane zdarzenie zostało udokumentowane na nagraniu wideo dostępnym w Internecie. W jego ocenie, film ten "w sposób niepozostawiający wątpliwości udowadnia winę posła".


Z kolei Nitras mówił w środę w Sejmie, że powody podane we wniosku, to pomówienia. - Nie byłem na żadnej demonstracji, nikogo nie dotknąłem, nikogo nie uderzyłem, nie obraziłem - powiedział.

 

Nitras: stanąłem w obronie kobiety


Opisując zdarzenie Nitras powiedział, że wychodząc z Pałacu Kultury zobaczył "dwóch osiłków, wyrostków" w wieku 18-19 lat, którzy trzymali za ręce sześćdziesięciokilkuletnią kobietę i którzy "w swoim przekonaniu dokonali zatrzymania obywatelskiego". Zaznaczył, że nie widział żadnej demonstracji. Jak mówił, kobieta zwróciła się do niego o pomoc. - Poprosiłem, żeby ją puścili, i próbowałem zasłonić ją własnym ciałem, żeby mogła spokojnie odejść - dodał.

grz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze