"Chętnie spotkam się z nim w sądzie". Sekielski odpowiada na zarzuty b. księdza ze swojego filmu

Polska
"Chętnie spotkam się z nim w sądzie". Sekielski odpowiada na zarzuty b. księdza ze swojego filmu
Polsat News

Po publikacji filmu "Tylko nie mów nikomu" były ks. Andrzej zapowiada zgłoszenie sprawy do prokuratury za nazwanie go pedofilem. Twierdzi, że nie wykorzystywał seksualnie nieletnich i ich nie zastraszał - co wynika z filmu dokumentalnego braci Sekielskich. Przedstawiono w nim historię dwóch domniemanych ofiar ówczesnego księdza. - Bardzo chętnie spotkam się z nim w sądzie - mówi Tomasz Sekielski.

Jednym z bohaterów filmu "Tylko nie mów nikomu" jest Marek Mielewczyk. Mężczyzna opowiedział, że miał 13 lat, gdy po raz pierwszy był molestowany w parafii pw. Najświętszej Marii Panny w Kartuzach w diecezji chełmińskiej. Potem miało się to wielokrotnie powtarzać i w różnych miejscach, aż do samobójczej próby chłopca. To wtedy wyznał lekarce, że był molestowany przez księdza. Dr Irena Drewla napisała wówczas list do biskupa Mariana Przykuckiego, przekazując mu, co usłyszała od Mielewczyka. 

 

"Sprawa jest mi znana. Ksiądz został skierowany po rekolekcjach na inną placówkę z zagrożeniem, że w razie powtarzania się przestępstw, będzie pozbawiony możliwości wykonywania obowiązków kapłańskich" - odpisał jej duchowny.

 

Z filmu wynika, że po zawiadomieniu biskupa ksiądz pracował w kilku kolejnych parafiach, m.in. w Mszanie, gdzie jeden z ministrantów popełnił samobójstwo. Nadal miał mieć kontakt z ministrantami i molestować kolejnych chłopców.

 

"Przestał jeść i popadł w anoreksję"

 

Inną z domniemanych ofiar ks. Andrzeja jest Andrzej Skrzypkowski. Mężczyzna wyznał w filmie braci Sekielskich, że jego własna matka nie chciała mu uwierzyć, że został wykorzystany przez duchownego i nie pozwoliła mu zerwać kontaktów z Kościołem. Chłopak wkrótce przestał jeść i popadł w anoreksję.

 

Jak informują Sekielscy w 2016 roku decyzją papieża Franciszka ksiądz został wydalony ze stanu kapłańskiego. Jednak w 2017 roku w Mogilnie był widziany w pełnym stroju liturgicznym, gdy brał udział w procesji w 100-lecie Matki Boskiej Fatimskiej. W filmie braci Sekielskich pokazano nagranie z dnia tych obchodów.

 

Twierdzi, że sam przyłapał księdza na molestowaniu

 

Po premierze "Tylko nie mów nikomu" były ksiądz napisał list do "Gazety Pomorskiej", w którym stwierdził, że Tomasz Sekielski oraz Marek Mielewczyk to "panowie, którym bliski jest wyuzdany seks". "Sami mają problemy z okiełznaniem swojej chorobliwej seksualności, a próbują być mentorami w jej ujarzmianiu. (...) Ich nędzne bytowanie bardzo szybko się zakończy. Pan Bóg nie da sobie grać na nosie" - brzmi pismo cytowane przez gazetę.

 

Ks. Andrzej stwierdził także, że to on jest ofiarą całej sprawy pedofilskiej. Jak dodał, sam przyłapał innego księdza z kurii toruńskiej na molestowaniu młodszych kleryków i wówczas zwrócił mu uwagę. "To obróciło się przeciwko mnie. Zaczął rozpowiadać wśród księży i świeckich osób, że to ja jestem zboczeńcem" - napisał były duchowny.


Ten sam ksiądz miał też według ks. Andrzeja mieć kontakty seksualne z Markiem Mielewczykiem.

 

"Stałem się śmiertelnym wrogiem biskupa i kurii"

 

Jak podkreślił, ówczesny biskup toruńskiej kurii chciał mu "zamknąć usta" poprzez zaproszenie do jego "zdemoralizowanego towarzystwa". 

 

"Raz pojechałem na tzw. "kolędę" w Caritasie w Brodnicy. Jednak szybko opuściłem to zepsute towarzystwo (w liście wskazane są konkretne osoby). Dotykali się, głaskali. Wtedy powiedziałem im, że »Panu Bogu to się nie podoba co robicie, modlę się o wasze nawrócenie«. Usłyszałem z ust biskupa te słowa: »nie musisz się za nas modlić, nie potrzebujemy twoich paciorków«. Od tego momentu stałem się śmiertelnym wrogiem biskupa i kurii" - napisał były ksiądz w liście do "Gazety Pomorskiej".

 

Ks. Andrzej utrzymuje także, że biskup przeniósł go do stanu świeckiego, ale dekretu zwalniającego go ze stanowiska nadal nie dostał.

 

Jak dodał, doniesienie w sprawie Sekielskiego i Mielewczyka miał wysłać do Prokuratury Krajowej.

 

"Zgłaszają się kolejni pokrzywdzeni" 

 

- Nie wiem dlaczego pisze do prokuratury, a nie wytoczy nam procesu, skoro uważa, że coś jest nie tak - powiedział Tomasz Sekielski w rozmowie z polsatnews.pl.

 

Autor "Tylko nie mów nikomu" podkreślił, że ma świadków zachowań byłego księdza. - Zgłaszają się kolejne pokrzywdzone przez niego osoby. Jestem gotowy spotkać się z nim w sądzie - dodał.

 

Sekielski podkreślił, że przed premierą filmu dzwonił do byłego duchownego. - Chciałem dać mu możliwość skomentowania tego, co będzie. On nie chciał ze mną rozmawiać - przekazał.

 

- Bardzo chętnie spotkam się w sądzie, żeby skonfrontować fakty z tym, co mówi dzisiaj były ksiądz - podkreślił dziennikarz.

 

Zobacz wideo: Ks. Isakowicz-Zaleski: księża o skłonnościach pedofilskich często byli powiązani z SB

 

 

zdr/ml/luq/ polsatnews.pl, Gazeta Pomorska

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze