Drugi dzień matur: alarmy bombowe w 663 szkołach. Informacje o ładunkach w e-mailach

Polska

- 663 szkoły dostały e-maile o podłożeniu ładunku wybuchowego - poinformował Marcin Smolik, szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. W w 481 szkołach po sprawdzeniu przez służby egzamin maturalny z matematyki rozpoczął się o czasie, w 181 - z opóźnieniem, w jednej - nie odbył się. W poniedziałek maile z ostrzeżeniami o bombach dotarły do 122 szkół. Za fałszywy alarm grozi 8 lat więzienia.

Do szkół, podobnie jak w poniedziałek, przychodziły e-maile z informacją o podłożeniu ładunku wybuchowego. W sumie odebrano je w 663 placówkach. O możliwości nadejścia takiej korespondencji jeszcze przed rozpoczęciem matur ostrzegało Centralne Biuro Śledcze Policji. W poniedziałek taka korespondencja nadeszła do 122 szkół.

  

Szef CKE: "To wszystko są alarmy fałszywe"

 

- Ekspresowo jest wszystko sprawdzane. Jako takiego zagrożenia dla zdrowia, życia lub bezpieczeństwa nie ma. To wszystko są alarmy fałszywe. CBŚP określiło prawdopodobieństwo tych informacji, jako bardzo niską - przekonywał Smolik w Polsat News.

 

Dodał, że nie ma zagrożenia dla egzaminów, ewentualnie "w niektórych szkołach mogą się później rozpocząć".

 

- Dyrektorzy szkół i dyrektorzy OKE wiedzą, że jeżeli służby sprawdzają zgłoszenie, egzamin może rozpocząć się później. Dziś jest sytuacja wyjątkowo komfortowa, bo o 14 rozpoczyna się egzamin z łaciny, który pisze około 100 osób, więc w razie czego rozpoczną egzamin później - poinformował Smolik.

 

Szef CKE zapewnił, że dokładne dane, do ilu szkół wpłynęły maile, będą znane około godz. 11.

 

 

"Takie metody stosują tylko terroryści"

 

W poniedziałek resort edukacji przekazał, że 122 szkoły zgłosiły do OKE informację o otrzymaniu drogą mailową wiadomości o podłożeniu ładunku wybuchowego w pierwszym dniu egzaminów. Wszystkie alarmy były nieprawdziwe.

 

W 57 szkołach matury wystartowały z opóźnieniem. Z kolei w jednej ze szkół we Wrocławiu egzamin został przerwany, a uczniowie napiszą go w terminie dodatkowym w czerwcu.

 

Masowe fałszywe alarmy w szkołach skomentowała dla portalu wpolityce.pl Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty.

 

- Ogromna grupa uczniów i ich rodziców, w zamierzeniu autorów planu, miała poczuć się zagrożona w realizacji podstawowych praw. Uderzenie w najsłabszych, to tąpnięcie cywilizacyjne - powiedziała.

 

Dodała, że takie metody "stosują tylko terroryści". - To kolejne potwierdzenie, że trwające od 8 kwietnia akcje strajkowe w szkołach były elementem (nie pierwszym) konsekwentnie realizowanego planu destabilizacji państwa polskiego. Atak na bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Czy jest jeszcze jakaś granica w walce o władzę? - uznała Nowak.

 

Osiem lat za fałszywy alarm

 

Do połowy listopada 2011 r. fałszywy alarm o podłożeniu bomby traktowany był jako wykroczenie. Obecnie jest to przestępstwo, za które można trafić do więzienia nawet na 8 lat. "Kto, wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8" - mówi art. 224a Kodeksu karnego.

 

Oprócz sankcji karnych sprawcy muszą liczyć się także z konsekwencjami w postaci odszkodowania za straty finansowe związane z przerwaniem funkcjonowania obiektów.

 

Egzamin maturalny w obecnej - majowej - sesji egzaminacyjnej przeprowadzany jest w 5,5 tys. szkół ponadgimnazjalnych.

bas/prz/hlk/ Polsat News, polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze