Zażalenie rzecznika dyscyplinarnego na umorzenie postępowania ws. sędziego Łączewskiego

Polska
Zażalenie rzecznika dyscyplinarnego na umorzenie postępowania ws. sędziego Łączewskiego
Polsat News/Zdj. ilustracyjne

We wtorek Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych Piotr Schab skierował do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego zażalenie na postanowienie o umorzeniu postępowania o uchylenie immunitetu sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Wojciecha Łączewskiego.

O zażaleniu Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych poinformował w wydanym we wtorek komunikacie. Postanowienie o umorzeniu postępowania w sprawie sędziego Wojciecha Łączewskiego z wniosku Prokuratora Regionalnego w Krakowie zostało wydane 5 kwietnia przez Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Decyzja zapadła na posiedzeniu niejawnym.

 

Wojciech Łączewski to sędzia znany m.in. z tego, że cztery lata temu orzekał w składzie sędziowskim, który skazał byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego na trzy lata więzienia, uznając m.in., że ten przekroczył uprawnienia i prowadził nielegalne działania operacyjne CBA w "aferze gruntowej".

 

W związku z umorzeniem postępowania o uchylenie immunitetu Łączewskiemu prokuratura nie mogła przedstawić sędziemu zarzutów ani skierować aktu oskarżenia do sądu, przed którym toczyłoby się ewentualne postępowanie karne w jego sprawie.

 

Fikcyjne konta na Twitterze

 

Wniosek o uchylenie immunitetu, który prokuratura skierowała do sądu 21 stycznia, dotyczył złożenia przez Łączewskiego doniesienia o przestępstwie, którego nie było i składania fałszywych zeznań. Z ustaleń śledztwa wynikało - jak poinformowała Prokuratura Regionalna w Krakowie - że wbrew złożonemu przez sędziego zawiadomieniu o przestępstwie nie doszło do włamania do prowadzonych przez niego pod fikcyjnymi nazwiskami kont na Twitterze.

 

Jak wskazały również zgromadzone dowody, sędzia zeznał nieprawdę, że to rzekomy włamywacz namawiał w internetowej korespondencji osobę, którą wziął za redaktora naczelnego "Newsweeka" Tomasza Lisa, do prowadzenia antyrządowej kampanii, a także bez wiedzy sędziego zrobił i wysłał za pośrednictwem Twittera jego zdjęcie. Fotografia miała być dowodem, że właścicielem konta zarejestrowanego na fałszywe nazwisko "Krzysztof Stefaniak" jest właśnie sędzia Wojciech Łączewski.

 

Zlecona przez prokuraturę ekspertyza z zakresu informatyki jednoznacznie wykazała, że nikt poza sędzią Łączewskim nie miał dostępu do jego urządzeń elektronicznych i kont na Twitterze. Wersji zdarzeń przedstawionych przez sędziego przeczyły zaś zeznania świadków.

 

W lutym 2016 r. sędzia Łączewski złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie ustne zawiadomienie, że nieznana mu osoba włamała się na jego konta prowadzone pod fikcyjnymi nazwiskami na Twitterze i w jego imieniu prowadziła korespondencję. W sprawie zostało wszczęte śledztwo; powołany biegły ocenił, że nie doszło do włamania.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze