Guaido wzywa armię do zakończenia "uzurpacji" Maduro

Świat
Guaido wzywa armię do zakończenia "uzurpacji" Maduro
PAP/EPA/Rafael Hernández

Przywódca wenezuelskiej opozycji Juan Guaido oświadczył we wtorek, że rozpoczęła się "końcowa faza" jego planu odsunięcia od władzy Nicolasa Maduro, i wezwał Wenezuelczyków oraz armię do poparcia go, aby zakończyć "uzurpację" Maduro.

"Narodowe siły zbrojne podjęły właściwą decyzję i liczną na poparcie wenezuelskiego narodu" - mówił Guaido w nagraniu wideo zamieszczonym na jego koncie na Twitterze. Na nagraniu, które zostało zrobione w bazie lotniczej La Carlota w Caracas, Guaido przemawia w towarzystwie kilku osób w wojskowych mundurach oraz opozycyjnego polityka Leopoldo Lopeza, który od prawie dwóch lat przebywa w areszcie domowym.

 

 

Lopez później sam poinformował na Twitterze, że został uwolniony przez żołnierzy na polecenie Guaido i że obecnie znajduje się w bazie wojskowej La Carlota w Caracas.

 

Niedługi potem pojawiły się informacje o użyciu gazu łzawiącego na drodze w pobliżu tej bazy, a minister obrony zapewnił, że "siły zbrojne pozostają wierne konstytucji i legalnym władzom", mając na myśli Nicolasa Maduro.

 

Agencja AP informowała, że Guaido z Lopezem wyszli na ulice wraz z niewielką liczbą "silnie uzbrojonych" wojskowych. Agencja Reutera podała z kolei, że w pobliżu bazy La Carlota, podczas wiecu Guaido, słychać strzały.

 

Reuters cytuje świadków, którzy relacjonują, że trwa wymiana ognia między towarzyszącymi Guaido mężczyznami w mundurach wojskowych a żołnierzami wspierającymi Maduro. Według informacji agencji Guaido towarzyszy około 70 żołnierzy.

 

"Największy marsz w historii Wenezueli"

 

Odnosząc się do tego nagrania, minister informacji Wenezueli Jorge Rodriguez napisał na Twitterze, że rząd mierzy się z małą grupką "wojskowych zdrajców", którzy usiłują wzniecić pucz.

 

Przewodniczący Zgromadzenia Konstytucyjnego Wenezueli Diosdado Cabello wezwał zwolenników Maduro, by gromadzili się wokół pałacu prezydenckiego. Władze lojalne wobec Maduro zapewniają, że w Wenezueli nie dochodzi do przewrotu wojskowego. Cabello mówił, że opozycja nie zdołała przejąć kontroli nad bazą La Carlota, a minister obrony Vladimir Padrino przekonywał, że siły zbrojne "pewnie stoją na straży konstytucji państwowej i legalnych władz", mając na myśli Maduro.

 

Na środę 1 maja w Wenezueli planowane są demonstracje, w tym jak zapowiedział Guaido, "największy marsz w historii Wenezueli".

 

Tymczasem hiszpański rząd wezwał we wtorek do unikania rozlewu krwi w Wenezueli, przekonując, że rozwiązaniem kryzysu mogą być jedynie wybory. Rzeczniczka rządu zapewniła zarazem, że Madryt nie wspiera przewrotu wojskowego w Wenezueli.

 

W Wenezueli od ponad trzech miesięcy trwa stan faktycznej dwuwładzy. Na fali masowych wystąpień przeciwko prezydentowi Nicolasowi Maduro przewodniczący kontrolowanego przez opozycję parlamentu Juan Guaido ogłosił się 23 stycznia tymczasowym prezydentem kraju i uznał prezydenturę rywala za nielegalną. Jako pierwsze Guaido za prawowitego reprezentanta Wenezueli uznały Stany Zjednoczone, a ich śladem poszło ok. 50 innych państw, w tym większość członków UE.

 

May: liczymy na pokojowe rozwiązanie w Wenezueli; Pence: jesteśmy z wami

 

- Wyraźnie mówiliśmy, że Wielka Brytania wraz z jej międzynarodowymi sojusznikami uznaje Juana Guaido za tymczasowego prezydenta (...) Wenezueli, aż do czasu rozpisania wiarygodnych wyborów prezydenckich - powiedział rzecznik premier Wielkiej Brytanii Theresy May cytowany przez agencję EFE.

 

Podkreślił, że Zjednoczone Królestwo liczy na "pokojowe rozwiązanie kryzysu i przywrócenie wenezuelskiej demokracji" oraz zakończenie rządów Maduro, ponieważ naród Wenezueli "wiele wycierpiał" i "zasługuje na lepszą przyszłość".

 

"Jesteśmy z wami" - oświadczył w Tweetcie wiceprezydent USA Mike Pence w reakcji na wydarzenia w Wenezueli.

 

Pence w tweecie, skierowanym do Guaido, wsparł wszystkich Wenezuelczyków, którzy "kochają wolność i wychodzą na ulice, rozpoczynając "operacion libertad" (hiszp. operacja wolność)". "Jesteśmy z wami" - podkreślił amerykański wiceprezydent.

 

Dodał, że Stany Zjednoczone będą wspierały Wenezuelę "dopóki wolność i demokracja nie zostaną przywrócone".

 

Na sytuację w Wenezueli zareagowała także amerykańska armia, która poinformowała, że nie planuje żadnej ingerencji w związku z tamtejszymi wydarzeniami. - Bacznie obserwujemy to, co się dzieje w Wenezueli, jesteśmy w kontakcie z naszym dowództwem, ale obecnie nasza misja pozostaje niezmieniona - powiedział pułkownik Armando Hernandez, rzecznik Dowództwa Południowego armii USA, które nadzoruje amerykańskie siły w Ameryce Łacińskiej.

 

Kolumbia i Brazylia za Guaido

 

Prezydent Kolumbii Ivan Duque wezwał wenezuelską armię do odpowiedzi na wezwania Guaido - przewodniczącego wenezuelskiego parlamentu, który pod koniec stycznia ogłosił, że tymczasowo przejmuje obowiązki głowy państwa. "Wystosowujemy apel do żołnierzy i narodu Wenezueli, by stanęli po dobrej stronie Historii i odrzucili dyktaturę i uzurpację" władzy przez Maduro - napisał na Twitterze kolumbijski szef państwa.

 

Również minister spraw zagranicznych Brazylii Ernesto Araujo oświadczył, że jego kraj popiera przewrót demokratyczny w Wenezueli. - Ten ruch wojskowych, którzy uznają prawowitość władzy prezydenta Juana Guaido, jest pozytywny - powiedział minister na konferencji prasowej w Brasilii. Dodał, że "wyraźne jest, że ten ruch istnieje, jednak należy zanalizować realny rozmiar tego, co się obecnie dzieje" w Wenezueli. Podkreślił jednocześnie, że Brazylia liczy, iż wenezuelska armia przyłączy się do Guaido i usunie Maduro od władzy.

 

Następnie głos w tej sprawie zabrał również prezydent Brazylii Jair Bolsonaro. Ocenił, że Wenezuelczycy są "zniewoleni przez dyktatora". Bolsonaro oświadczył ponadto, że popiera wolność w Wenezueli, którą nazwał "siostrzanym narodem", oraz chce, by kraj ten "ostatecznie stał się prawdziwą demokracją".

 

Guaido poparł m.in. także prezydent Panamy Juan Carlos Varela czy rząd Kostaryki.

 

Boliwia i Kuba wspierają Maduro

 

Z kolei prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador wzywał we wtorek do "pokojowego rozwiązania" kryzysu w Wenezueli. "Nasze stanowisko jest bardzo jasne; chcielibyśmy, by był dialog, by respektowane były prawa człowieka, by nie stawiano na przemoc we żadnym kraju świata, ponieważ pokój to poszanowanie praw innych" - mówił szef państwa na konferencji prasowej. W odróżnieniu od większości państw amerykańskich Meksyk nie opowiedział się w styczniu za Guaido, stawiając w tym kryzysie na neutralność. Agencja EFE ocenia, że w praktyce oznacza to dalsze uznawanie rządów Maduro.

 

Po wypowiedzi Lopeza Obradora meksykańskie MSZ wydało komunikat, w którym napisano o "obawach przed możliwą eskalacją przemocy i przelaniem krwi". Zapewniono, że w tej sprawie trwają konsultacje państw tzw. mechanizmu z Montevideo, czyli grupy kontaktowej ds. Wenezueli.

 

Natomiast prezydent Boliwii Evo Morales "zdecydowanie potępił" wydarzenia w Wenezueli, nazywając je "próbą zamachu stanu". "Zdecydowanie potępiamy próbę zamachu stanu w Wenezueli, której dokonała prawica podległa interesom zagranicznym" - napisał na Twitterze ten sojusznik Maduro. Dodał, że jest pewien, że rewolucja boliwariańska (zapoczątkowana przez poprzednika obecnego prezydenta Wenezueli, zmarłego w 2013 roku Hugo Chaveza), której przewodzi Maduro, "przezwycięży ten nowy atak". Morales zasugerował, że jest to zamach stanu inspirowany z USA.

 

Rebelię wenezuelskich żołnierzy przeciw Maduro potępił również prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel, ponownie zapewniając o swoim "zdecydowanym poparciu" dla Maduro. "Odrzucamy ten ruch zamachu stanu, który chce pogrążyć kraj w przemocy" - napisał na Twitterze Diaz-Canel.

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze