Asystent sędziego miał udzielać porad prawnych jednemu z oskarżonych ws. "urodzin Hitlera"

Polska
Asystent sędziego miał udzielać porad prawnych jednemu z oskarżonych ws. "urodzin Hitlera"
Archiwum Polsat News

Asystent sędziego Jakub Kalus miał udzielać wskazówek prawnych Mateuszowi S., liderowi stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, który jest jednym z oskarżonych o zorganizowanie tzw. urodzin Hitlera - podała wyborcza.pl. To nie pierwszy raz, gdy media informują o delegowanym niegdyś do resortu sprawiedliwości asystencie. Uczestniczył on m.in. w wieszaniu zdjęć europosłów na "szubienicach" w Katowicach.

"Wyborcza" dotarła do wiadomości e-mailowych między Kalusem a Mateuszem S., ps. Sitas, liderem stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, organizatorem "urodzin Adolfa Hitlera" oraz do SMS-ów wymienianych między Kalusem a Jackiem L., działaczem śląskiego Ruchu Narodowego. Jak informuje gazeta, z korespondencji wynika, że Kalus przesyłał "Sitasowi" wskazówki związane z toczącymi się wobec niego śledztwami oraz miał przygotowywać pisma procesowe i wezwania do mediów

 

21 kwietnia 2017 r. "Sitas" miał napisać w mailu do Kalusa, że prokuratura chce przesłuchać jego żonę jako przewodniczącą Dumy i Nowoczesności. "Będzie oskarżona (...). Musimy obmyślić jakiś mądry plan, co ma zeznawać Malwina" - można przeczytać w opublikowanym przez "Wyborczą" fragmencie wiadomości. Kalus odpowiada: "Powinna odmówić składania zeznań. (...) Tylko trzeba o tym powiedzieć od razu przy rozpoczęciu przesłuchania. Na chwilę obecną chcą ją słuchać jako świadka, wg mnie nie odważą się postawić jej zarzutu, już sprawa jest dla nich nieprzyjemna".

 

Posłowie chcieli "oczyszczenia" MS z narodowców

 

Na początku marca politycy PO informowali, że Jakub Kalus, jeden z uczestników symbolicznej egzekucji na europosłach w Katowicach pracował w resorcie sprawiedliwości w obsłudze komisji weryfikacyjnej. Apelowali też do szefa MS, aby "oczyścił" resort z narodowców

 

W listopadzie 2017 r. na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, przy pomniku Wojciecha Korfantego, zgromadziło się - według policji - ok. 70 przedstawicieli środowisk narodowych. Zgromadzenie zgłoszono pod nazwą "Stop współczesnej Targowicy". Organizatorzy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce: Michała Boniego, Danuty Huebner, Danuty Jazłowieckiej, Barbary Kudryckiej, Julii Pitery i Róży Thun. To ich zdjęcia narodowcy zawiesili na szubienicach.

 

"Wzywano do używana przemocy w życiu publicznym"

 

Kilka dni później katowicka prokuratura wszczęła śledztwo pod kątem art. 119 Kodeksu karnego. Stanowi on, że "kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5".

 

Członkowie stowarzyszenia Duma i Nowoczesność zaprzeczali w swoich zeznaniach, by organizatorem tego wydarzenia było stowarzyszenie DiN. Toczące się w Gliwicach powstępowanie ma m.in. rozstrzygnąć, czy stowarzyszenie mogło naruszyć prawo, m.in. poprzez propagowanie nazizmu i gloryfikowanie Hitlera.

 

Zastępca dyrektora Departamentu Prawa Administracyjnego w MS, rzecznik komisji weryfikacyjnej Witold Cieśla powiedział, że Jakub Kalus nigdy nie pracował w Komisji Weryfikacyjnej.

 

"Sędziowie cenili jego pracę"

 

- Był jedynie delegowany do Ministerstwa z Sądu Rejonowego w Gliwicach. Decyzja o delegacji była podjęta, ponieważ z macierzystego sądu nie przekazano żadnych zastrzeżeń do pracy pana Kalusa. Fakt, że był tam zatrudniony świadczy o tym, że sędziowie z nim współpracujący cenili jego pracę - zaznaczył Cieśla.

 

Jak informuje wyborcza.pl w lutym 2018 r., po nagłośnieniu sprawy, Kalus zakończył współpracę z resortem i wrócił do pracy w sądzie rejonowym. Później awansował i od października 2018 r. pracuje w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach.

 

Jakub Kalus nie odpowiedział na pytania dziennikarzy dotyczące publikacji.

msl/ml/ wyborcza.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze