"Nie wyobrażam sobie, że ekolodzy rozpierzchną się po puszczy i będą przywiązywać się do drzew"

Polska

- Jedna czwarta drzew w Puszczy Białowieskiej jest zaatakowana przez kornika, to są drzewa martwe. Wyobraźmy sobie zaprószenie ognia w takim miejscu, spłonie dokładnie cała puszcza - powiedział w programie "Wydarzenia i Opinie" minister środowiska Henryk Kowalczyk. Strategia zarządzania Puszczą Białowieską jako dziedzictwem UNESCO być może będzie za rok - ocenił.

Minister podkreślił, że zagrożenie pożarowe w lasach "jest ogromne". - W tym roku było prawie 3 tys. pożarów. To drugie tyle, co w roku ubiegłym - powiedział.

  

"Ekolodzy nie potrafią ponieść odpowiedzialności"

 

Podkreślił, że "wycinka w Puszczy Białowieskiej będzie tylko i wyłącznie na obszarach, które są rzeczywiście zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzi".

 

- Nie ma żadnej wycinki w Puszczy Białowieskiej. Będą aneksy dotyczące wycinek, bo żeby usunąć drzewa przewracające się na drogę, też trzeba zrobić aneks - tłumaczył minister.

 

Jak podkreślił Kowalczyk, "jeśli stanie się nieszczęście, to nadleśniczy będzie odpowiadał, a nie Greenpeace, nie ekolodzy". - Ekolodzy potrafią krytykować, ale nie potrafią ponieść żadnej odpowiedzialności - dodał.


Stwierdził, że ministerstwo "zapraszało ekologów, np. do zespołu, żeby opracował system ochrony puszczy, żebyśmy popracowali spokojnie. Odmówili, nie chcieli".

 

- Jeśli nie chcą ponosić odpowiedzialności, krytykować jest najłatwiej - zaznaczył.


Zapytany przez Bogdana Rymanowskiego, co zrobi, kiedy ekolodzy będą się przypinać do drzew w puszczy, Kowalczyk odpowiedział: "ta wycinka, to nie jest wycinka masowa".

 

- To będą indywidualne decyzje dotyczące konkretnych drzew. Nie wyobrażam sobie, że ekolodzy rozpierzchną się po puszczy i będą się przywiązywać do wszystkich drzew - powiedział minister.

 

Wycinka w III strefie UNESCO

 

W środę na konferencji prasowej Kowalczyk poinformował, że przygotowane zostały projekty aneksów planów urządzenia lasu dla puszczańskich nadleśnictw (Białowieża, Hajnówka i Browsk). Bez tych dokumentów leśnicy nie mogą wykonywać praktycznie żadnych prac w lesie. Projekty aneksów zostaną przedstawione do konsultacji społecznych przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Białymstoku.

 

Minister wyjaśnił, że projekty zakładają pozyskanie 154 tys. m sześc. drewna, głównie z martwych, suchych drzew, stojących także przy drogach i szlakach komunikacyjnych.

 

- To jedynie 0,6 proc. całych zasobów drzew żywych i martwych, jakie są w Puszczy Białowieskiej - zaznaczył. Dodał, że 70 proc. pozyskania ma się odbyć poza terenem Puszczy.

 

Pozyskanie drewna w Puszczy Białowieskiej nie obejmie Białowieskiego Parku Narodowego, ani rezerwatów. Zapewnił, że prowadzone będzie jedynie w tzw. III strefie UNESCO oraz w strefie buforowej, gdzie takie działania są dozwolone.

 

W zawiązku z wpisem na listę UNESCO, Puszcza Białowieska podzielona została na cztery strefy UNESCO - strefę 0 (ochrona ścisła), strefę I (rezerwaty przyrody i ochrona czynna w ramach Parku Narodowego), strefę II (pozostałe lasy wyłączone z użytkowania) i strefę III (aktywna ochrona bioróżnorodności i krajobrazu).

 

Cięcia drzewostanu wzdłuż dróg mają być prowadzone w pasie do 50 metrów od szlaków (zgodnie z rekomendacjami misji UNESCO).

 

Pozyskanie drewna w III strefie UNESCO ma z kolei wynieść ponad 42 tys. m sześc. drewna, a poza strefami - 112 tys. m sześc. (w tym 41 tys. m sześc. na terenie jednostki wojskowej).

 

Konsultacje nad projektami aneksów potrwają 21 dni, później dokumenty wraz z opiniami do nich trafią do zatwierdzenia przez ministra środowiska. Według wiceminister może się to stać najwcześniej w połowie czerwca. Zapewniła, że resort jest w kontakcie z KE, a aneksy zostaną przesłane również do Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO.

 

Dokumenty dla puszczańskich nadleśnictw obowiązywać będą jeszcze przez trzy lata, do końca 2021 roku. Przyjęcie nowego aneksu dla Nadleśnictwa Białowieża oznaczać będzie również utratę mocy poprzedniego dokumentu, który zakwestionował Trybunał Sprawiedliwości UE. Projekt aneksu dla Nadleśnictwa Białowieża zakłada pozyskanie 4,3 tys. m sześc. drewna przez trzy lata.

 

"Kampania strachu"

 

Organizacja WWF, w oświadczeniu, wskazała że dokumenty takie jak aneksy do planów urządzenia lasu nie mogą zostać przyjęte bez przygotowania planu zarządzania Puszczą Białowieską jako dziedzictwem UNESCO.

 

- Jakiekolwiek aneksy dotyczące dalszych wycinek w Puszczy można zacząć przygotowywać dopiero po tym, jak zostanie opracowany tzw. Zintegrowany Plan Zarządzania dla Puszczy, czyli dokument, który zapewni, że wymogi UNESCO w Puszczy są respektowane. Mówią o tym jasno dokumenty UNESCO i IUCN. Dopóki to się nie stanie, żadne planowanie wycinek nie może mieć miejsca. W innym wypadku jedyny polski przyrodniczy obszar z Listy UNESCO może znaleźć się na Liście Dziedzictwa w Zagrożeniu - wyjaśnił ekspert WWF Tomasz Pezold-Knezevic.

 

Z kolei według Krzysztofa Cibora z Greenpeace Polska od wielu tygodni trwa "kampania strachu" Lasów Państwowych związana z wzrastającym zagrożeniem pożarowym w Puszczy Białowieskiej.

 

Jego zdaniem, jedynym sensownym rozwiązaniem jest rozszerzenie parku narodowego na całą Puszczę Białowieską. "To nie drzewa w Puszczy są zagrożeniem, tylko traktowanie tego wyjątkowego lasu jako składu desek" - zaznaczył Cibor.

prz/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze