Walczą o odszkodowanie i zdrowie córki. Sprawca wypadku wyjechał z Polski

Polska

W samochód, którym jechała pani Karolina z Zawiercia, uderzył inny pojazd, wcześniej wymuszając pierwszeństwo. Austriacki kierowca nie poniósł za to jeszcze konsekwencji. Pani Karolina po długiej walce o życie jest w śpiączce. Rodzina 27-latki walczy o sprawiedliwość i powrót córki do zdrowia, na co potrzeba pieniędzy. Tymczasem bez wyroku trudno o uczciwe odszkodowanie. Materiał "Interwencji".

- Siła uderzenia musiała być duża, że samochód, którym podróżowała Karolina, wyglądał jak wyglądał. One znajdowały się na drodze z pierwszeństwem. Te linie bezwarunkowego zatrzymania były i są tam od lat, do tego napis "stop". Nie było żadnych śladów hamowania - mówi o wypadku z września 2018 roku Andrzej Rok, ojciec pani Karoliny. 

 

Austriak po wypadku wyjechał z Polski

 

Sprawcą wypadku był 56-letni adwokat Roland G. - obywatel Austrii. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o zatrzymanie prawa jazdy kierowcy oraz o tymczasowy areszt. Sąd, ku zaskoczeniu wszystkich, oddalił wniosek i pozwolił Rolandowi G. opuścić Polskę.

- Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora i nie zastosował żadnych środków zapobiegawczych. Podejrzany stwierdził, że nie zauważył znaku "stop" - tłumaczy "Interwencji" Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

- Podejrzany przyznał się do popełnienia tego czynu, złożył wyjaśnienia, które były zbieżne z pozostałym materiałem dowodowym. Sąd uznał, że nie zostały spełnione przesłanki szczególne dotyczące podstaw stosowania tymczasowego aresztowania - informuje Dominik Bogacz, rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie. 

 

Żmudna i kosztowna rehabilitacja

 

Pani Karolina kilka tygodni walczyła o życie. Gdy jej stan ustabilizował się, została skierowana na wybudzanie ze śpiączki i rehabilitację.

- Tam była pęknięta miednica, kość krzyżowa, kręgi szyjne, to po 6 tygodniach, jak już lekarze zrobili wszystko, co było możliwe, kazali zabrać córkę do domu i modlić się o cud - mówi Jadwiga Rok, matka pani Karoliny.

- Karolina zaczęła z czasem uzyskiwać większe funkcje poznawcze. Coraz częstsze są te okna świadomości. Otwiera oczy, pomaga się ubierać, fiksuje wzrok na rozmówcy. Potrafi się uśmiechnąć, kiedy widzi osobę znaną. Potem, jak stwierdzimy, że Karolina jest wybudzona, to rozpocznie się dalsza praca. Jeszcze bardzo dużo potrzeba, żeby dziewczyna mogła wrócić do przyjaciół, rodziny, dzieci - opowiada fizjoterapeuta Michał Płatkowski. 

 

Miesięcznie wydają 30 tys. zł 

 

Niestety rodziców 27-latki nie stać na kosztowne leczenie. Miesięczny pobyt w ośrodku to 30 tysięcy złotych. Rokowie proszą o pomoc.

- Najbardziej to wnuczki są pokrzywdzone. Tęsknią za mamą. Teraz to już wiedzą, że jest, że mogą ją zobaczyć. Mogą się do niej przytulić. Ale na początku to była tragedia. Była mama i nie ma mamy - mówi Jadwiga Rok, matka pani Karoliny

W pomoc w zbieraniu pieniędzy zaangażowała się rodzina i bliscy pan Karoliny. Mimo wielu inicjatyw, pieniądze wciąż są potrzebne.

- Mamy w planach zbieranie na roczną rehabilitację, a przypuszczam, że to się wiąże już do końca życia z rehabilitacją dla Karoliny - komentuje Paulina Wawrzyniak, przyjaciółka pani Karoliny. 

 

"Gdyby miała pieniądze z odszkodowania, byłoby lżej"

 

Redakcja "Interwencji" próbowała skontaktować się z Rolandem G. Niestety bezskutecznie. Niebawem częstochowska prokuratura skieruje do sądu akt oskarżenia przeciwko 56-latkowi. Na to bardzo liczy rodzina Karoliny, która poza odszkodowaniem chce ukarania sprawcy wypadku.

- Do tej pory nie wiem, w jakim córka będzie stanie. Czy kiedykolwiek wróci do takiego stanu, w jakim była przed wypadkiem. W tej chwili to jest porażenie czterokończynowe. Rehabilitacja będzie długa i żmudna. Gdyby miała już jakieś pieniądze z odszkodowania, to byłoby lżej. Nie musielibyśmy tylu ludzi prosić o pomoc - mówi Jadwiga Rok.

dk/prz/ Interwencja

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze