Sri Lanka: w niedzielnych zamachach zginęło 39 obywateli kilkunastu państw

Świat
Sri Lanka: w niedzielnych zamachach zginęło 39 obywateli kilkunastu państw
PAP/EPA/M.A.PUSHPA KUMARA

Wśród ofiar śmiertelnych niedzielnych ataków na Sri Lance, w których zginęło 290 osób, a ok. 500 zostało rannych, są obywatele kilkunastu krajów. Większość ofiar to Lankijczycy. Władze Sri Lanki informują, że w atakach zginęło 39 cudzoziemców, a 28 zostało rannych. Premier miał nie wiedzieć o ostrzeżeniach przed atakami terrorystycznymi przez spór z prezydentem Siriseną - dodają.

Władze Wielkiej Brytanii wiedzą o ośmiu zabitych obywatelach tego państwa. Wśród ofiar jest Brytyjka wraz synem i córką, którzy zginęli, kiedy jedli śniadanie w hotelu Shangri-La. Sri Lanka to popularne miejsce spędzania wakacji wśród Brytyjczyków.

 

W atakach zginęło troje dzieci 46-letniego Andersa Holcha Povlsena - duńskiego biznesmena, uznawanego za najbogatszego człowieka kraju. Szwedzka gazeta "Aftonbladet" podała, że Povlsen wraz z małżonką i czwórką dzieci spędzał wakacje na Sri Lance. MSZ Danii potwierdziło, że w atakach zginęło trzech jej obywateli.

 

W atakach zginęło również dwóch obywateli Hiszpanii - w wieku 31 i 32 lat. Para była na wakacjach na Sri Lance. Poinformował o tym agencję EFE burmistrz miejscowości Pontecesures w północnej Hiszpanii. Hiszpańskie MSZ potwierdziło, że zginęło dwóch jej obywateli.

 

Premier Australii Scott Morrison poinformował, że zginęło dwóch australijskich obywateli, a dwóch zostało rannych. Zabici to członkowie tej samej rodziny.

 

Zginęli przedstawiciele indyjskiej partii politycznej

 

Również USA potwierdziły, że w wybuchach zginęło "kilku" amerykańskich obywateli. Wśród zabitych jest Dieter Kowalski, który przybył na Sri Lankę w celach zawodowych. Mężczyzna zginął zaraz po przybyciu do hotelu.

 

Wśród ofiar jest pięciu przedstawicieli indyjskiej partii politycznej, Janata Dal Secular - poinformował przedstawiciel rządu. Dwóch członków grupy, która udała się na Sri Lankę w czasie przerwy w trwających w Indiach wyborach, uznaje się za zaginionych. Ofiary przebywały w hotelu Shangri-La w stołecznym Kolombo. Zamachowiec samobójca zdetonował ładunek wybuchowy w hotelu, kiedy goście zgromadzili się na śniadaniu. Według indyjskich władz w atakach zginęło siedmiu lub ośmiu obywateli tego kraju.

 

Śmierć podczas miesiąca miodowego

 

Zginęło też dwóch Turków - podała agencja Anatolia. Wśród ofiar są też obywatele Holandii, Bangladeszu i Arabii Saudyjskiej - informują agencje. Zginął też Portugalczyk, który na Sri Lance spędzał miesiąc miodowy z żoną. Chińskie media państwowe informują o dwóch obywatelach Chin, którzy zginęli w wybuchach. Również Japonia potwierdziła, że wśród ofiar śmiertelnych są jej obywatele.

 

Wśród ofiar zidentyfikowano m.in. znaną lankijską szefową kuchni Shantha Mayadunne wraz z córką. Kilka minut przed atakiem córka zamieściła w internecie zdjęcie ze śniadania w hotelu Shangri-La.

 

Policja ostrzegała, premier nic nie wiedział

 

- W raporcie z 11 kwietnia policja informowała, że służby wywiadowcze obcego państwa ostrzegały, że lokalna organizacja islamistyczna  może dokonać ataków na kościoły - powiedział na konferencji prasowej w Kolombo rzecznik rządu i zarazem minister zdrowia Rajith Senaratne.

 

- Na razie nie jest jasne, czy i jakie działania zostały podjęte pod wpływem raportu. Nie wiadomo też, czy o dokumencie wiedział prezydent, choć to jemu podlega najważniejsza w kraju organizacja bezpieczeństwa, Rada Bezpieczeństwa, a premier nie był dopuszczany na jej spotkania - podkreślił Senaratne.

 

W październiku ub. roku prezydent zwolnił premiera z powodu różnic politycznych, ale zaledwie kilka tygodni później musiał przywrócić go na urząd pod presją Sądu Najwyższego. Od tego czasu ich wzajemne relacje nie uległy poprawie, a trwający między nimi konflikt osłabiał decyzyjność rządu - podkreślali lankijscy politycy.

 

Rada Bezpieczeństwa nie spotkała się z premierem

 

Gdy w niedzielę doszło do serii ataków na kościoły i hotele na Sri Lance, premier Wickremasinghe sam zwołał nadzwyczajne spotkanie Rady Bezpieczeństwa, ponieważ prezydent przebywał poza krajem z zagraniczną wizytą. Jednak według słów Senaratne członkowie Rady nie przyszli na spotkanie.

 

- Po raz pierwszy w historii widzieliśmy, że Rada Bezpieczeństwa odmówiła stawienia się na spotkanie z premierem kraju - podkreślił.

 

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły oraz luksusowe hotele na Sri Lance. Policja poinformowała w poniedziałek o zatrzymaniu w związku z zamachami 24 osób. Jak poinformował minister zdrowia Sri Lanki Rajitha Seranatne, odpowiedzialność za zamach ponosi lokalna organizacja islamska o nazwie National Thowheeth Jama'ath.

rob/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze