Jechał hulajnogą po chodniku, potrącił kobietę. Mandat dostała piesza, bo nie zachowała ostrożności

Polska

14-latek jechał na hulajnodze elektrycznej po chodniku i potrącił stojącą 49-letnią kobietę. Poszkodowana - choć z rozciętą głową trafiła do szpitala - została ukarana mandatem. Według stołecznej policji, podstawą udzielenia kary były przepisy o ruchu drogowym, bo stojąca kobieta "zmieniła pozycję".

W środę ok. godz. 16 kobieta stała na chodniku na Krakowskim Przedmieściu (na wysokości numeru 15, w okolicach Pałacu Prezydenckiego). Tym samym chodnikiem jechało trzech 14-latków na hulajnogach elektrycznych. Jeden z nich potrącił 49-latkę. Kobieta upadła i rozcięła sobie głowę. Została przewieziona do szpitala.

 

 

Przybyli na miejsce funkcjonariusze przesłuchali świadków zdarzenia; uznali, że sprawcą była kobieta. Dlatego ukarali ją mandatem.

 

"Kobieta zmieniła swoją pozycję"

 

- Kobieta stojąca na chodniku zmieniła swoją pozycję przez co doszło do zderzenia z nadjeżdżającą hulajnogą - poinformował polsatnews.pl rzecznik Komendy Stołecznej Policji kom. Jarosław Florczak. Jak wyjaśnił kobieta została ukarana mandatem na podst. art. 83 par. 1 w związku z art. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

 

Artykuły te wskazują, że "kto nie zachowuje należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny". Nakazują też unikania wszelkich działań, które "mogłyby zakłócić porządek ruchu drogowego, w co wlicza się również zaniechanie czynności do tego prowadzących".

 

"Ministerstwo czeka na ofiarę śmiertelną"

 

O komentarz poprosiliśmy rzecznika prasowego stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze", które na portalu społecznościowym zamieściło informację o zdarzeniu.

 

 

- Blisko pół roku temu apelowaliśmy do Ministerstwa Infrastruktury o podjęcie działań ws. hulajnóg, których używanie nie jest uregulowane

prawnie - powiedział rzecznik Jan Popławski. - Ministerstwo zapewniło, że zajmie się sprawą, ale nie podjęło żadnych działań w tej sprawie. Obawiamy się, że resort podejmie czynności dopiero wtedy, kiedy będzie ofiara śmiertelna - dodał.

 

Popławski zapewnił też, że z dużym zdziwieniem przyjął informację o ukaraniu pieszej mandatem.

 

Zachód uregulował sprawę hulajnóg 

 

- Przez chwilę byłem obecny na miejscu zdarzenia, kobieta miała rozbitą głowę, była roztrzęsiona i płakała. Zdziwiłem się, że pokrzywdzony pieszy otrzymał w tym przypadku mandat - stwierdził.

 

Rzecznik wskazał również na fakt, że wiele państw zachodnich przyjęło już regulacje dot. elektrycznych hulajnóg.

 

- Uregulowane są kwestie poruszania się pojazdów z określoną prędkością wyłącznie na przeznaczonych do tego ścieżkach oraz pozostawiania sprzętów w wyznaczonych miejscach - przekonywał Popławski. - Wiemy również, że na Zachodzie były już wypadki ze skutkiem śmiertelnym - podsumował.

 

Trzeba wyznaczyc trasy

 

Wagę środowego zdarzenia podkreślił również Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie. Zaznaczył, że hulajnogi nie mają definicji prawnej oraz że w październiku zwrócił się do Ministerstwa Infrastruktury o nowelizację przepisów. Wsród postulatów zarząd wymienił m.in. konieczność wyznaczenia drogi przeznaczonej do poruszania się elektryczną hulajnogą i ustalenia zasad pozostawiania sprzętu na drodze.

 

 

 

Hulajnogi elektryczne zyskują w Polsce coraz większą popularność, zwłaszcza wśród młodych osób. Maksymalna prędkość, którą osiągają,  wynosi 25 km/h.

rob/dro/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze