Akt oskarżenia dla 92-letniego byłego strażnika obozu zagłady. "Pomagał w morderstwie 5230 osób"

Świat
Akt oskarżenia dla 92-letniego byłego strażnika obozu zagłady. "Pomagał w morderstwie 5230 osób"
pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne
Obóz koncentracyjny KL Stutthof

Prokuratura w Hamburgu oskarżyła 92-letniego byłego esesmana, strażnika w hitlerowskim obozie zagłady o pomocnictwo w morderstwie w 5230 przypadkach - informuje w czwartek "Die Welt" w wydaniu online.

Rzeczniczka prokuratury potwierdziła fakt oskarżenia związany ze zbrodniami nazistowskimi, ale nie podała szczegółów.

 

"Die Welt" pisze, że oskarżony od sierpnia 1944 r. do kwietnia 1945 r. był strażnikiem w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Stutthof.

 

Dziennik podaje, że oskarżony przyznał w prokuraturze, że widział ludzi prowadzonych do komory gazowej. Twierdził, że żal mu było więźniów, o których wiedział, że byli Żydami, którzy nie popełnili żadnych zbrodni. Nie poczuwa się jednak do winy. "Czemu miałoby służyć, gdybym stamtąd odszedł? Znaleźliby kogoś innego" - cytuje jego słowa "Die Welt".

 

Reuters zwraca uwagę, że proces tego byłego esesmana będzie jednym z ostatnich związanych z nazistowskimi zbrodniami wojennymi, ponieważ żyje już tylko bardzo niewielu zamieszanych w te zbrodnie.

 

Obóz koncentracyjny KL Stutthof powstał 2 września 1939 r. na Żuławach Wiślanych, nieopodal miejscowości Sztutowo, która przed II wojną światową wchodziła w skład Wolnego Miasta Gdańska. Był pierwszym obozem założonym poza granicami Niemiec i jednym z ostatnich wyzwolonych w maju 1945 r. przez wojska sowieckie. Początkowo obóz był przeznaczony dla Polaków z Pomorza. Od 1942 r. do obozu zaczęli trafiać Polacy z innych regionów, a także Żydzi i osoby innych narodowości, m.in. Rosjanie, Norwegowie i Węgrzy.

 

W styczniu 1945 r. Niemcy rozpoczęli pieszą ewakuację ok. połowy z 24 tys. przebywających wówczas w KL Stutthof więźniów. Wiele tysięcy z nich zmarło w drodze z powodu mrozu, głodu i wycieńczenia. Marsz ten nazwany został Marszem Śmierci.

 

Wśród 110 tys. więźniów Stutthofu były osoby pochodzące z 28 krajów. Liczbę ofiar obozu szacuje się na ok. 65 tys., spośród których ok. 28 tys. stanowiły osoby pochodzenia żydowskiego.

 

Pozostawali bezkarni

 

Jeszcze kilka lat temu byli strażnicy w nazistowskich obozach zagłady pozostawali praktycznie bezkarni, ponieważ niemiecki Trybunał Federalny orzekł w 1969 roku, że warunkiem skazania za pomoc w morderstwach jest udowodnienie indywidualnej winy oskarżonego. Ze względu na brak świadków zbrodni było to w większości przypadków niemożliwe.

 

Przełomowe dla ścigania sprawców tej kategorii przestępstw okazało się skazanie na pięć lat więzienia Johna Demjaniuka, byłego strażnika w niemieckim nazistowskim obozie zagłady w Sobiborze. Sąd w Monachium uznał go w 2011 roku za winnego współuczestnictwa w zamordowaniu ponad 28 tys. więźniów, pomimo braku dowodów na popełnienie konkretnych czynów karalnych.

 

Centralny urząd ds. ścigania zbrodni nazistowskich w Ludwigsburgu, opierając się na precedensowej sprawie Demjaniuka, zalecił właściwym prokuraturom wszczęcie postępowań przeciwko byłym strażnikom.

maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze