25 i 15 lat więzienia za zabójstwo podczas włamania

Polska
25 i 15 lat więzienia za zabójstwo podczas włamania
Google Maps

Sąd Okręgowy w Warszawie skazał w poniedziałek trzech mężczyzn oskarżonych o zabójstwo ciężko chorego mieszkańca Nowego Dworu Mazowieckiego. Jeden z oskarżonych został skazany na 25 lat więzienia, a dwaj pozostali usłyszeli wyroki 15 lat pozbawienia wolności.

27-letni Patryk K., 39-letni Przemysław G. oraz 36-letni Kamil Ł. oskarżeni byli o dokonanie zabójstwa 2 grudnia 2015 roku w Nowym Dworze Mazowieckim. Mężczyźni mieli włamać się do mieszkania chorego na nowotwór, 40-letniego Krzysztofa A. Napastnicy pobili swoją ofiarę, kopali i dźgali dłutem. Przecięli mu tętnicę. Napadnięty zmarł. Według oskarżyciela sprawcy działali "w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia". Prokurator Artur Smukowski domagał się dla Kamila Ł. dożywocia, a dla pozostałych dwóch oskarżonych 25 lat więzienia.

 

Sędzia Alina Sobczak-Barańska z Sądu Okręgowego w Warszawie uznała wszystkich trzech oskarżonych za winnych dokonania zabójstwa w związku z rozbojem, w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Kamil Ł. został skazany na 25 la więzienia, a Przemysław G. i Patryk K. na kary 15 lat pozbawienia wolności. Cała trójka została także pozbawiona praw publicznych na 10 lat.

 

Sędzia podkreśliła, że oskarżeni przygotowywali się do włamania licząc na to, że ofiarę okradną ze spadku. - Nie wiedzieli, że pięć lat wcześniej matka wydziedziczyła pokrzywdzonego. On sam tego nie wiedział - powiedziała sędzia. - Ruszyli na łowy. (...) Szli z założeniem, że Krzysztof A. jest łatwą ofiarą. Że to jest taki chorowity pijak, który nie będzie się bronił. Pokrzywdzony ich zaskoczył. Walczył o życie. Walczył bardzo mocno. Do tego stopnia, że Kamil Ł. i Patryk K. zarzucili mu kołdrę na głowę.(...) Bili, kopali. Połamali mu praktycznie wszystkie żebra - tak sędzia opisała wieczór, w którym doszło do realizacji planu.

 

"Chcieli, żeby cierpiał"

 

- Oskarżeni przestali kontrolować swoje zachowanie. (...) Nie dość, że chcieli okraść pokrzywdzonego, to chcieli zrobić to tak, żeby cierpiał - powiedziała sędzia.

 

Według ustaleń śledczych to Kamil Ł. miał dźgać pokrzywdzonego dłutem w pośladki i plecy. Jednak sąd uznał, że "nawet gdyby dłuta nie było, to i tak istniało zagrożenie dla życia i zdrowia". To założenie oparte było przede wszystkim na opinii biegłego, który stwierdził, że same złamania żeber i odma płucna mogły skutkować śmiercią. Mimo to sędzia Sobczak-Barańska podkreśliła, że pozbawienie życia było ich "zamiarem ewentualnym", czyli sprawcy godzili się na śmierć pokrzywdzonego, ale nie była ona celem samym w sobie.

 

Sędzia powiedziała, że okolicznością dodatkowo obciążającą oskarżonych jest fakt, że nie wezwali pogotowia, bo bali się, że zostaną zatrzymani. "Istniała szansa, że pokrzywdzony by to zdarzenie przeżył" - powiedziała Sobczak-Barańska.

 

Wcześniej niższe wyroki

 

Proces, w którym zapadł nieprawomocny wyrok był drugim podejściem do rozpoznania tej sprawy. Wyrokiem z grudnia 2017 roku sędziowie Ireneusz Szulewicz i Piotr Maksymowicz - zmieniając przyjęta przez oskarżyciela kwalifikację czynu - skazali trzech oskarżonych mężczyzn za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia połączony ze spowodowaniem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a sąd uznał śmierć ofiary za "eksces" podczas włamania. Kamil Ł. został wtedy skazany na 15 lat więzienia, bo działał w tzw. recydywie. Przemysława G. sąd ukarał 12 latami pozbawienia wolności, a Patryka K. karą 8 lat więzienia. W lipcu 2018 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił tamten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.

 

Zanim zabójstwo z Nowego Dworu Mazowieckiego pierwszy raz trafiło na wokandę, było przedmiotem niemal rocznego śledztwa prokuratury i policjantów ze stołecznego wydziału ds. terroru kryminalnego i zabójstw. Śledczy od początku typowali oskarżonych mężczyzn, ale potrzeba było m.in. szczegółowych badań laboratoryjnych, by wiedzę operacyjną zamienić w niebudzący wątpliwości materiał dowodowy.

 

W pierwszej instancji na ławie oskarżonych zasiadła także Agnieszka G., żona Przemysława G. Prokuratura oskarżała ją o pomoc w zacieraniu śladów przestępstwa. Kobieta została skazana na rok nieodpłatnych prac społecznych i ta część wyroku jako jedyna została utrzymana w mocy.

jm/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze