Wybory do Knesetu: 1200 ukrytych kamer w lokalach do głosowania

Świat
Wybory do Knesetu: 1200 ukrytych kamer w lokalach do głosowania
EPA/ARIEL SCHALIT / POOL

Partia obecnego premiera Izraela Benjamina Netanjahu umieściła w lokalach na terenach zamieszkanych przez Arabów 1200 aktywistów z ukrytymi kamerami. Zdaniem izraelskiej komisji wyborczej, jest to nielegalne. We wtorek rano rozpoczęły się wybory do izraelskiego parlamentu Knesetu, w których głównym przeciwnikiem Netanjahu jest lider centrolewicy, b. szef sztabu generalnego Benny Gantz.

Do godz. 12 zagłosowało 24,18 proc. wyborców spośród 6,3 mln uprawnionych do głosowania w liczącym 8,6 mln ludzi kraju. W poprzednich wyborach do tego czasu do urn poszło 26,8 proc. uprawnionych.

 

- Kamery powinny być wszędzie, nie tylko ukryte - tłumaczył zachowanie swojej partii Netanjahu.

 

Niektóre kamery były zainstalowane w ubraniach członków komisji wyborczych z ramienia partii Likud, w innych wypadkach były one zainstalowane w lokalach. Ma to miejsce na obszarach, gdzie większość mieszkańców to Arabowie - w Nazarecie, Hajfie, miastach w regionie Galilei i Negevu. 

 

 

W działalność mieli być zaangażowani też inni prawicowi aktywiści, spoza Likudu.

 

Zdaniem sędziego Hanan Melcer, przewodniczącego izraelskiego Centralnego Komitetu Wyborczego, jest to nielegalne działanie.

 

Policja, która odkryła kamery, zarekwirowała je. Pozwoliła jednak zostać mężom zaufania, którzy je instalowali, w lokalach wyborczych.

 

W całym kraju rozmieszczono ok. 17 tysięcy funkcjonariuszy policji, straży granicznej i wolontariuszy do pilnowania porządku w czasie głosowania, które ma potrwać do godz. 22 czasu lokalnego (godz. 21 w Polsce). Władze ogłosiły w poniedziałek, że ze względów bezpieczeństwa o północy tego dnia wojsko zamknie wszystkie przejścia graniczne z terytoriami okupowanymi - Zachodnim Brzegiem Jordanu i Strefą Gazy. Przejścia mają ponownie zostać otwarte w środę.

 

Uprawnionych do głosowania jest 6,3 mln Izraelczyków, którzy ukończyli 18 lat, w liczącym 8,6 mln ludzi kraju. Będą mogli oddać głosy w ok. 10 tysiącach lokali wyborczych.
 

Netanjahu: Musicie dokonać właściwego wyboru

 

Ubiegający się o kolejną kadencję premier Izraela i szef prawicowego Likudu Benjamin Netanjahu wraz z żoną Sarą zagłosował we wtorek w Jerozolimie w wyborach do Knesetu. Zaapelował do Izraelczyków, aby dokonali "właściwego wyboru".

 

- Musicie dokonać właściwego wyboru, ale nie mogę wam powiedzieć, jakiego. Albo mogę, ale nie zrobię tego - powiedział Netanjahu po głosowaniu w jednej ze szkół w Jerozolimie.

 

Wcześniej tego dnia zwrócił się bezpośrednio do wyborców w mediach społecznościowych w sytuacji, gdy w tradycyjnych mediach w dniu głosowania nie można prowadzić kampanii. - Dzień dobry. Dziś rano proszę o rozmowę z tobą osobiście, przez messengera. Wystarczy jedno kliknięcie na link. Czekam - mówi po hebrajsku szef Likudu w krótkim nagraniu wideo, zamieszczonym na jego Twitterze i Facebooku. Komunikat Netanjahu cytuje izraelski anglojęzyczny dziennik "Jerusalem Post" na swej stronie internetowej.

 

- Chociaż od poniedziałku w Izraelu obowiązuje cisza wyborcza, otrzymujemy telefony z nieznanych numerów z nagranymi reklamami wyborczymi poszczególnych liderów partii. Na telefony komórkowe docierają też reklamy w postaci SMS-ów czy nagranych komunikatów na WhatsApp - narzeka we wtorek w rozmowie z PAP jedna z głosujących.

 

Przedwyborcze sondaże

 

Tegoroczne wybory są postrzegane jako plebiscyt w sprawie dalszego przywództwa rządzącego od 10 lat Netanjahu. Największym rywalem premiera, nazywanym „anty-Netanjahu”, jest szef sztabu generalnego w latach 2011-15 gen. Benny Gantz stojący na czele utworzonego przed wyborami centrolewicowego sojuszu Niebiesko-Białych.

 

W Izraelu misję sformowania rządu prezydent powierza niekoniecznie zwycięzcy wyborów, lecz temu, kto spośród 120 deputowanych Knesetu jest w stanie stworzyć większościową koalicję.

 

Według przedwyborczych sondaży większe szanse na uzyskanie co najmniej 61 mandatów ma Netanjahu z poparciem partii prawicowych, skrajnie prawicowych i ortodoksyjnych. Natomiast Niebiesko-Biali, którzy w niektórych sondażach wyprzedzali Likud, mogą potencjalnie liczyć na poparcie ugrupowań lewicy i centrolewicy; żeby jednak mieć większość koalicyjną, musieliby dogadać się z kimś z prawicowego bloku.

 

Członkowie Knesetu wybierani są na cztery lata 

 

Członkowie Knesetu wybierani są na cztery lata według ordynacji proporcjonalnej. Cały kraj stanowi jeden okręg wyborczy. W izraelskim systemie głosuje się na partie, nie na poszczególnych kandydatów. Partie otrzymują miejsca odpowiednio do odsetka otrzymanych głosów. W tegorocznych wyborach zarejestrowano ponad 40 list, ale tak naprawdę liczy się 13 list i to one według sondaży mają szanse przekroczyć próg wyborczy 3,25 proc. (4 mandaty).

 

Wyznaczony przez prezydenta kandydat ma 28 dni na sformowanie rządu (z możliwością przedłużenia o 14 dni). Jeśli mu się to nie uda, prezydent zwróci się do kogoś innego z misją tworzenia koalicji.

 

Dzień wyborów jest w Izraelu świętem państwowym, a więc i wolnym od pracy, żeby zachęcić obywateli do pójścia do urn.

 

Pierwszych wyników exit poll należy spodziewać się po zamknięciu punktów do głosowania. Wstępne częściowe wyniki zostaną podane przez izraelską Centralną Komisję Wyborczą ok. godz. 23 czasu miejscowego (ok. godz. 22 w Polsce). Głosy z całego kraju będą liczone przez noc i w środę rano mogą zostać ogłoszone wstępne całościowe wyniki.

pgo/jm PAP, Times of Israel

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze