Szymański wyjechał z Luksemburga przed rozpoczęciem rozmów ws. Polski

Świat

Minister ds. europejskich Konrad Szymański wyjechał z Luksemburga przed rozpoczęciem rozmów dot. praworządności w Polsce. Jak mówił, nie widzi powodu, by zmieniać plany i brać późniejszy samolot tylko z powodu tej sprawy. Rozmowy rozpoczęły się ok. 15. O stanie praworządności i swoich decyzjach w tej sprawie opowiada im wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans.

Punkt dotyczący art. 7 unijnego traktatu uruchomionego wobec Polski rozpoczął się ok. godz. 15 ze sporym opóźnieniem. Posiedzenie się opóźniło, bo dłużej, niż zakładano, potrwały dyskusje w gronie "27" dotyczące brexitu. Z tego powodu Szymański zdecydował się nie zostawać na punkt dotyczący Polski.  Stanowisko Polski referuje stały przedstawiciel RP przy UE Andrzej Sadoś.

 

Timmermans, według nieoficjalnych relacji zza drzwi zamkniętych, opowiada ministrom o najnowszej procedurze o naruszenie prawa UE, którą KE uruchomiła wobec Polski w minioną środę. Problemem dla Brukseli są rozwiązania dotyczące systemu dyscyplinarnego wobec sędziów.

 

Zdaniem KE, system ten podważa niezawisłość polskich sędziów, nie zapewniając niezbędnych gwarancji pozwalających chronić ich przed polityczną kontrolą, wymaganych zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

 

Ponad 10 państw członkowskich, które zabrały głos we wtorkowej dyskusji na temat sytuacji w Polsce, wyraziło zaniepokojenie stanem praworządności w naszym kraju - poinformowały PAP źródła unijne.

 

 

W dyskusji poza Polską wzięło udział 11 państw członkowskich. Według źródeł poparły one działania wiceprzewodniczącego KE i wyraziły przekonanie, że po wyborach do Parlamentu Europejskiego powinno się odbyć kolejne wysłuchanie Polski.

 

Zdaniem Francji i Niemiec, które kolejny raz przedstawiły wspólne stanowisko, efekt zmian legislacyjnych wprowadzonych w Polsce może zagrozić niezależności sądownictwa i rozdziałowi władz.

 

 

"Nie widzę powodów, żeby zmieniać plany"

 

- Nie spodziewamy się żadnej dyskusji w tej sprawie. Spodziewamy się ewentualnie informacji na temat aktualnego stanu tej sprawy. Wszyscy ministrowie poszczególnych państw członkowskich doskonale wiedzą, że ta sprawa przeniosła się w dużym stopniu do Trybunału Sprawiedliwości UE i obrady Rady ds. Ogólnych (...) nie wnoszą żadnej wartości dodanej - powiedział dziennikarzom Szymański, wychodząc z obrad.

 

Przekonywał, że jeśli mógłby zostać w Luksemburgu dłużej, wybrałby późniejszy samolot. - Pierwotny plan tego posiedzenia zakładał, że wszystkie te istotne punkty, na których nam zależało, skończą się do godz. 13. Tak się nie stało. Gdyby chodziło o jakiś inny punkt, być może brałbym pod uwagę zmianę planów, ale w przypadku tego punktu nie widzę powodu, żeby zmieniać plany - powiedział.

 

Jego zdaniem punkt dotyczący Polski "nie przedstawia od pewnego czasu żadnej wartości dodanej" dla Rady ds. Ogólnych, a wszystkie polskie argumenty w tej sprawie już wybrzmiały.

 

- Niechętnie powtarzamy te same argumenty kolejny raz. Jesteśmy do tego zmuszeni tylko i wyłącznie przez decyzję o wprowadzeniu kolejny raz tego punktu informacyjnego. Całkowicie wystarczy, żeby te dość znane i dość proste informacje dotyczące polskiego stanowiska zostały zreferowane przez polskiego przedstawiciela przy UE - oświadczył Szymański.

 

Punkt dotyczący Polski był poruszany od końca 2017 r. na posiedzeniu Rady ds. Ogólnych już kilkanaście razy. We wtorek ministrowie poza Polską mają rozmawiać również o sytuacji na Węgrzech w kontekście procedury z art. 7.

jm/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze