Taksówkarze zawiesili protest do wtorku do godz. 14. Czekają na stanowisko rządu

Polska

Po godz. 18 zakończył się protest taksówkarzy pod siedzibą Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. Protestujący zawiesili protest do godz. 14 dziewiątego kwietnia, kiedy strona rządowa ma poinformować o swoim stanowisku wobec postulatów taksówkarzy.

W poniedziałek, 8 kwietnia przy warszawskim Torwarze odbył się protest taksówkarzy pod hasłem "Stop Nielegalnym Przewozom". - To jest nasz ostatni krzyk rozpaczy. (...) Chcielibyśmy żeby wszyscy przestrzegali tych samych przepisów - powiedział Krzysztof Wypych, kierowca z trzydziestoletnim stażem jednej z korporacji taksówkarskich.

 

- Strona protestująca zobowiązuje się do zawieszenia protestu do dnia 9 kwietnia do godz. 14 - powiedział przewodniczący mazowieckiego NSZZ "Solidarność" Rafał Piotr Jurek po wyjściu przedstawicieli związków taksówkarzy zawodowych z rozmów w ministerstwie przedsiębiorczości i technologii. Decyzję o ewentualnej kontynuacji protestu we wtorek taksówkarze mają podjąć po przedstawieniu im przez stronę rządową stanowiska wobec ich postulatów.

 

Jak podkreślił, "strona rządowa zobowiązała się do przedstawienia na Radzie Ministrów 9 kwietnia wątpliwości i zastrzeżeń w funkcjonowaniu branży taksówkarskiej, jak również przyjrzeć się obowiązującym obecnie przepisom regulującym rynek przewozów i procedowanemu projektu nowelizacji ustawy o transporcie drogowym".

 

W trakcie protestu policja musiała chronić samochód Ubera, który przejeżdżał wzdłuż trasy manifestacji. Chwilę później scenariusz powtórzył się przy taksówce, której właściciel nie wziął udziału w proteście. Protestujący oblali pojazd mlekiem.

 

 

Spotkanie z przedstawicielami czterech ministerstw

 

Przedstawiciele taksówkarzy spotkali się z kierownictwem Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. Po rozmowach minister Jadwiga Emilewicz powiedziała, że rządzący chcą,"aby zapisy, które zostały przygotowane w ustawie, były egzekwowane". Przypomniała, że chodzi o zapisy o konieczności posiadania przez taksówkarzy zaświadczenia o stanie zdrowia, posiadania licencji przez wszystkich przewoźników, którzy będą świadczyli usługi przewozowe, konieczności znaczenia samochodów.

 

- Z tym zgadzamy się w stu procentach - podkreśliła minister.

 

Jak dodała, rząd spotkanie w tym tygodniu w Centrum Dialogu Społecznego. Ze strony rządu mieliby w nim wziąć udział przedstawiciele ministerstw Sprawiedliwości, Spraw Wewnętrznych i Administracji, Infrastruktury, Przedsiębiorczości i Technologii, Transportowego Dozoru Technicznego. Termin spotkania ma zostać ustalony po wtorkowym posiedzeniu rządu, a do rozmów mają być zaproszone wszystkie środowiska.

 

List do ambasador USA

 

Wcześniej protestujący odczytali ironiczny list adresowany do ambasador USA Georgette Mosbacher, będący odpowiedzią na jej pismo ws. firmy Uber.

 

- Będziemy rozmawiać ze  stroną rządową o naszych bolączkach. Dzisiaj już chyba wszyscy wiedzą, że my się nie cofniemy już przed niczym - zapowiedział przewodniczący mazowieckiego NSZZ "Solidarność" Jurek przed wejściem przedstawicieli związków taksówkarzy zawodowych na rozmowy.

 

W czasie demonstracji odczytano ironiczny list kierowany do ambasador USA Georgette Mosbacher, będący odpowiedzią na jej wcześniejsze pismo. Chodzi o ujawniony w styczniu przez "Fakt" list do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, w którym ambasador domagała się "odstąpienia od przepisów, które miały zamknąć polski rynek dla firmy Uber". Jak pisał dziennik, "ambasador USA zażądała w nim odstąpienia od projektu i zagroziła, że w przeciwnym razie może to zamrozić planowane inwestycje amerykańskie w Polsce".

 

"Złośliwi twierdzą, że list w sprawie amerykańskiej firmy Uber nie trzyma się żadnego protokołu dyplomatycznego i jest skandaliczną ingerencją w wewnętrzne sprawy polskie, ale cóż oni wiedzą o innowacyjności" - głosi odczytane w poniedziałek przez Jurka pismo.

 

- Wracając do firmy Uber, wciąż nie możemy uwierzyć, jak w prosty i nowoczesny sposób można realizować rozwój swojej struktury na terenie naszego państwa. Pani ambasador, proszę sobie wyobrazić, że funkcjonują na naszym rynku firmy realizujące tożsamą usługę, jednak z przestarzałą formułą opartą o współpracę z uprawnionymi, legalnymi podmiotami gospodarczymi (...) Firmy te, w przeciwieństwie do Ubera, wywiązują się z archaicznego obowiązku płacenia podatków w kraj, w którym realizują swoją usługę - mówił Jurek.

 

Ze sceny rozrzucono banknoty imitujące amerykańskie dolary z wizerunkiem ambasador USA. Na rewersie widniał napis "uberdolary".

 

"Siadamy do stołu i piszemy ustawę"

 

Strajkujący taksówkarze po południu byli pod siedzibę Ministerstwa Sprawiedliwości w Al. Ujazdowskich w Warszawie, a następnie przemaszerowali pod Ambasadę Stanów Zjednoczonych. "Nie dla prawa za dolary" - skandowali uczestnicy protestu.

 

Wśród postulatów uczestników protestu jest egzekwowanie prawa transportowego i "wyrzucenie do kosza" ustawy, która ma regulować działalność pośredników, takich jak Uber. Trzecim postulatem jest napisanie nowej ustawy.

 

- Siadamy do stołu i piszemy ustawę. Ale to nie wy, "PiSie" kochany, piszecie nam ustawę. To my wam piszemy ustawę, bo my wiemy, co dla nas jest potrzebne - podkreślił Dariusz Góralczyk z Komitet Obrony Taksówkarzy.

 

Podnosił także, że korporacje taksówkowe są innowacyjne, a jako przykład podał m.in. możliwość płacenia za usługi za pośrednictwem aplikacji. - Jesteśmy innowacyjni, ale jedno na pewno powiemy: nie jesteśmy złodziejami, tylko nas okradają każdego dnia i nocy, i na to zgody naszej na pewno nie będzie - mówił Góralczyk.

 

Taksówkarze używają głośnych wuwuzeli, skandowali "Nic o nas bez nas", "Nie dla prawa za dolary" i wznoszą transparenty, wśród których pojawiają się hasła: "Rząd nas sprzedał za dolary", "Prawo powinno obowiązywać wszystkich" czy "Taksówkarze was rozliczą. Niedługo wybory". Kilku z nich w drodze odpaliło race.

 

Przed protestem taksówkarze mieli zbiórkę w okolicach Torwaru. Jak poinformował rzecznik Komendy Stołecznej Policji kom. Sylwester Marczak, wielu uczestników akcji jechało powoli, tamując ruch. Policjanci wylegitymowali co najmniej 50 kierowców, wobec których będą kierowane wnioski o ukaranie do sądu.

 

Taksówkarze przed kancelarią premiera

 

Pod kancelarią taksówkarze również używali wuwuzeli i skandowali, a także wznosili transparenty.

 

- Nie wyjdziemy stamtąd dopóki nasze sprawy nie będą załatwione. Nie będą załatwione? To będziemy protestować do skutku - zapowiedział przewodniczący mazowieckiego NSZZ "Solidarność" Rafał Piotr Jurek odnosząc się do spotkania zaplanowanego w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii.

 

W trakcie przemarszu spod Torwaru pod KPRM uczestnicy protestu zatrzymali się wokół dwóch samochodów, w tym taksówki, i obrzucili je jajkami, a także uniemożliwiali im przejazd. W związku z tym zdarzeniem policja wylegitymowała kilka osób.

 

 

"Chciałbym przeprosić wszystkich warszawiaków"

 

- Chciałbym przeprosić wszystkich warszawiaków, niestety jeżeli nie zostaniemy wysłuchani przez stronę rządową, nie będzie jakiejś nici porozumienia i widoków na przyszłość to dojdzie do blokady Warszawy. Tak to się dzieje niestety w przypadku, kiedy strona rządowa nie słucha swoich obywateli, nie słucha swoich wyborców i nie można w sposób pokojowy tego załatwić - powiedział rano Polsat News Rafał Jurek z taksówkarskiej "Solidarności". 

 

- Jeżeli chodzi o ustawę to fajnie, że udało się po trzech latach w końcu stronie rządowej zamknąć ten projekt. On oczywiście nie jest doskonały tak, jak z resztą każda próba tej nowelizacji w ostatnim czasie, bo to jest w tej chwili 10. edycja. Od 5. edycji tak naprawdę rząd z nami nie rozmawia. Słucha głosów i wspiera międzynarodowe koncerny - dodał Jurek pytany, czy punktem zapalnym jest ostatni projekt ustawy m.in. ułatwiający Uberowi pracę na polskim rynku oraz jaki jest sprzeciw taksówkarzy dotyczący tej ustawy.

 

 

 

 

Utrudnienia 

 

Od rana na drogach dojazdowych do stolicy oraz w Warszawie występowały utrudnienia. "Wszystkie spowolnienia na DK7, A2, S2 i S8 związane z protestem taksówkarzy zakończyły się" - poinformowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych Warszawa.

Wcześniej na S8 na wysokości Warszawy, pomiędzy węzłem Zielonka a węzłem Łabiszyńska spowolniony był ruch na jezdni w kierunku Poznania. Utrudnienia występowały również na S2 na wysokości Warszawy, pomiędzy węzłem Konotopa a węzłem Opacz. Tam z powodu strajku spowolniony był ruch na jezdni w kierunku ul. Puławskiej.

 

Jak informował Punkt Informacji Drogowej GDDKiA oddział w Warszawie, ruch na autostradzie A2 w kierunku stolicy również był spowolniony. Taksówkarze zajmowali prawy pas ruchu, jadąc z prędkością ok. 40 km/h. Przemieszczali się w kierunku centrum miasta. 

 

Ruch innych samochodów odbywał się pozostałymi pasami. Na tej trasie GDDKiA prowadzi też prace, związane z likwidacją nieczynnego punktu poboru opłat na autostradzie w Pruszkowie.

 

 

Przemarsz taksówkarzy

 

W planach zgromadzenia jest przemarsz Alejami Ujazdowskimi spod KPRM do Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii na placu Trzech Krzyży, a później powrót tą samą drogą. Taksówkarze zatrzymali się również przed siedzibą resortu sprawiedliwości oraz przed Ambasadą Stanów Zjednoczonych - twórcą aplikacji mobilnej Uber jest amerykańskie przedsiębiorstwo.

 

Na czas zgromadzenia ruch na trasie przemarszu może zostać wstrzymany, a zwykle przejeżdżające tam linie autobusowe (np. 116, 180, 503, 166, 222, 518) - skierowane na objazdy.

 

 

Zgodnie z zapowiedziami organizatorów biorący udział w proteście kierowcy swoje samochody mieli pozostawić na parkingu na Torwarze i stamtąd ruszyć pod Kancelarię Premiera. Z kolei Związek Zawodowy "Warszawski Taksówkarz" przewidywał możliwość powitania przyjezdnych z innych miast. "O godzinie 6 wszyscy, którzy chcą przywitać przyjeżdżających spoza Warszawy gości zbierają się w jednym z czterech miejsc: CH Targówek, Centrum Olimpijskie, Macro przy Popularnej i CH Janki. Stamtąd kolumny wyjadą na powitanie gości. Następnie wszyscy zjeżdżają na Torwar" - napisano na profilu na Facebooku związku.

 

Powód protestu

 

Powodem ogólnopolskiego protestu organizowanego przez związki zrzeszające taksówkarzy zawodowych są zamiary rządu, który planuje zalegalizować i uregulować ustawą działalność pośredników, takich jak Uber.

 

Zgodnie z przyjętym przez rząd projektem ustawy pośrednicy przewozów działający za pomocą aplikacji mobilnych będą mogli w Polsce działać legalnie, ale będą ograniczały je dodatkowe przepisy. Taksówkarze sprzeciwiają się legalizacji pośredników, żądają wycofania się z tych planów oraz ograniczenia działalności przewoźników, korzystających z technologii mobilnych.

 

Według ministra infrastruktury, Andrzeja Adamczyka, proponowane przez rząd rozwiązania rzeczywiście dopuszczają do realizowania przewozów taksówkowych osoby i firmy, które korzystają z aplikacji mobilnych, ale z drugiej strony zapewniają uczciwą konkurencję na tym rynku i likwidują szarą strefę.

jm/ml/pgo/zdr/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze