Sąd Najwyższy oddalił dwie skargi nadzwyczajne wniesione przez Rzecznika Praw Obywatelskich

Polska
Sąd Najwyższy oddalił dwie skargi nadzwyczajne wniesione przez Rzecznika Praw Obywatelskich
Polsat News

Sąd Najwyższy oddalił w środę dwie skargi nadzwyczajne wniesione przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Zabrakło m.in. odniesienia się do indywidualnej sytuacji osób, których skargi dotyczyły, a także wykazania naruszenia sprawiedliwości społecznej w obu sprawach - uznał SN.

W obu skargach chodziło o sprawy, w których sądy odstąpiły od przedterminowych zwolnień i nakazały dwóm skazanym powrót do więzień.

 

- Skarga nadzwyczajna tym się różni od orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, że rozpoznawanie skargi jest wymierzaniem sprawiedliwości. Skarga dotyczy konkretnego orzeczenia, konkretnej osoby, a nie naruszenia jakichś abstrakcyjnych reguł określonych w przepisach - mówił w uzasadnieniu oddalenia pierwszej skargi sędzia Dariusz Czajkowski.

 

"Sprawiedliwość proceduralna została naruszona"

 

- W niniejszej sprawie RPO zdaje się mylić pewne kwestie związane ze skargą nadzwyczajną, gdyż przedstawia argumenty nader ogólne, abstrakcyjne, dotyczące całego systemu prawa i niekonstytucyjności, natomiast nie wiem, czy tam - oprócz sentencji tej skargi - choć raz pojawiają się personalia skazanego Alberta K. - mówił sędzia.


Jak dodał "z samego powodu, że sprawiedliwość proceduralna została naruszona nie oznacza, że finalnie orzeczenie jest niesprawiedliwe". Wskazał też, że osoba, której skarga dotyczyła, mając "bogatą przeszłość kryminalną" w czasie okresu próby po zwolnieniu popełniła przestępstwo.

 

Jak jednak podkreślił, dobrze, że RPO wniósł w tej sprawie skargę nadzwyczajną, bo "pozwoli to SN nadać kierunek, oczyści przedpole i wskaże rolę, jaką ta skarga nadzwyczajna powinna spełniać; będzie to wskazanie zasadniczych kryteriów, kiedy skarga powinna być uwzględniana".


Z kolei uzasadniając oddalenie drugiej ze skarg sędzia Antoni Bojańczyk zaznaczył, iż skarga wniesiona przez RPO w istocie była wnioskiem o kontrolę konstytucyjności jednego z przepisów Kodeksu karnego wykonawczego, który zastosowano do osoby na rzecz której wniesiono skargę.

Osoby, których dotyczyły skargi, były skazane za przestępstwa kryminalne - w tym jedna za zabójstwo. Po zwolnieniu z zakładów karnych skazani ci w tzw. okresie próby popełnili jednak nowe przestępstwa (jeden nie płacił alimentów, drugi dokonał włamania), za które dostali wyroki w zawieszeniu. Obu nakazano w związku z tym wrócić do więzienia.

 

Sądy musiały obowiązkowo odwołać przedterminowe zwolnienie


Zgodnie bowiem z obowiązującymi wtedy przepisami w razie popełnienia przez daną osobę w okresie próby ponownego umyślnego przestępstwa, za które prawomocnie orzeczono karę w zawieszeniu, sądy musiały obowiązkowo odwołać przedterminowe zwolnienie. Jednak po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2013 r., który odnosił się do zbliżonych sytuacji, przepisy zmieniono - od 2015 r. sądy mogą, ale nie muszą odstępować od przedterminowego zwolnienia i mają zaś wcześniej ocenić sytuację danego człowieka. "Nowelizacja nie odnosiła się jednak do starych spraw, dlatego jedynym sposobem przywrócenia stanu zgodnego z konstytucją była skarga nadzwyczajna" - przekonywało Biuro RPO.

Były to druga i trzecia skarga nadzwyczajna rozpatrzone w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN i zarazem pierwsze w sprawach karnych oraz pierwsze oddalone. Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona nową ustawą o SN, która weszła w życie 3 kwietnia 2018 r. Przewiduje ona m.in. możliwość składania do Sądu Najwyższego takich skarg na prawomocne wyroki polskich sądów z ostatnich 20 lat.

W zeszłym tygodniu SN rozpatrzył pierwszą w swej historii skargę nadzwyczajną i uchylił orzeczenie spadkowe wydane przez jeden z sądów rejonowych w 2000 r. Tamtą skargę do SN także wniósł RPO.

dk/maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze