Turcja: kandydat opozycji prowadzi w wyborach burmistrza Ankary

Świat
Turcja: kandydat opozycji prowadzi w wyborach burmistrza Ankary
PAP / EPA / SEDAT SUNA

W Turcji zakończyły się w niedzielę wybory samorządowe, które zwłaszcza w dużych miastach uważane są za test popularności dla prezydenta kraju i jego rządu. Kandydat głównej partii opozycyjnej CHP na burmistrza Ankary prowadzi przed kandydatem rządzącej AKP prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana - poinformowała stacja NTV po otwarciu 41,6 procent urn.

Komentując wstępne wyniki niedzielnych wyborów samorządowych w Turcji, prezydent Recep Tayyip Erdogan przyznał, że jego Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) utraciła pewne miasta. Zapowiedział, że jego rząd skupi się na wdrażaniu planów gospodarczych.

 

- Musimy zaakceptować fakt, że nie wygraliśmy i straciliśmy pewne miasta, tak to już musi być w demokracjach - powiedział szef państwa, występując na konferencji prasowej w Stambule.

 

Erdogan podkreślił ponadto, że wybory parlamentarne w Turcji odbędą się w czerwcu 2023 roku oraz że kraj będzie teraz z uwagą wdrażał "zdecydowany program gospodarczy" bez żadnych ustępstw wobec zasad wolnego rynku.

 

Według NTV Mansur Yavas ze świeckiej, lewicowej Partii Ludowo-Republikańskiej (CHP) ma na razie 49,1 proc. głosów, czyli o punkt procentowy więcej niż jego rywal z prezydenckiej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, były minister środowiska Mehmet Ozhaseki. Wygrana Yavasa będzie oznaczała koniec 25 lat rządów AKP w tureckiej stolicy.

 

W Stambule, gdzie otwarto ponad 80 proc. urn, kandydat AKP, były premier Turcji Binali Yildirim może liczyć na 50,1 proc. głosów, podczas gdy jego rywal z CHP Ekrem Imamoglu - na 47,3 proc. Media przypominają wypowiedź prezydenta Erdogana, który sam w latach 90. kierował tym miastem, że "kto wygrywa w Stambule, ten wygrywa w Turcji".

 

Prokurdyjska, Ludowa Partia Demokratyczna (HDP) nie wystawiła kandydatów w Stambule i Ankarze, co - jak zauważa agencja AP - może pomóc kandydatom opozycji w tych miastach.

 

Państwowy nadawca turecki TRT podał, że po zliczeniu ok. 35 proc. głosów partia Erdogana zdobyła ogółem w wyborach blisko 47,5 proc., a CHP - 31 proc.

 

Ergodan był kiedyś burmistrzem Stambułu

 

Przebieg niedzielnego głosowania nie był pozbawiony incydentów, do których w Stambule oraz przede wszystkim na południowym wschodzie kraju. Jak zauważa agencja AP, sprzyjał temu konfrontacyjny język używany przez polityków, w tym Erdogana, w kampanii wyborczej. W różnych bójkach związanych z wyborami rannych zostało blisko 60 osób.

 

Ponadto w jednym z lokali wyborczych w prowincji Malatya zastrzelony został wolontariusz oraz obserwator z ramienia niewielkiej opozycyjnej Partii Szczęścia. Jak poinformował rzecznik tego ugrupowania, do zbrodni doszło, gdy obaj zaczęli domagać się prawa głosujących do wypełniania kart wyborczych w specjalnych kabinach, a nie na oczach wszystkich. Według mediów zatrzymano jedną osobę. Erdogan wyraził smutek z powodu tego zajścia i zapowiedział dochodzenie w tej sprawie.

 

W niedzielnych wyborach AKP startowała w sojuszu z Nacjonalistyczną Partią Działania (MHP), aby poszerzyć swój elektorat; podobnie opozycja postanowiła zewrzeć szyki w walce z kandydatami prezydenckiego ugrupowania.

 

AKP może nie uznać wyników 

 

Wybory lokalne ważne są także dla prokurdyjskiej HDP, która w wielu gminach na południowym wschodzie Turcji jest najsilniejszym ugrupowaniem. Po udaremnionym przewrocie wojskowym w Turcji z lipca 2016 roku większość burmistrzów z ramienia HDP i jej regionalnego sojusznika została pozbawiona urzędu z powodu rzekomych powiązań z separatystyczną Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Pod zarząd komisaryczny przekazano 95 ze 106 gmin rządzonych przez HDP i partia ta liczy na odzyskanie nad nimi kontroli.

 

AKP zapowiedziała, że może nie uznać wyników wyborów na południowym wschodzie Turcji, jeśli wygrają tam kandydaci HDP.

 

Dotychczasowa dobra kondycja gospodarcza kraju zapewniała wyborcze zwycięstwa Erdoganowi i AKP, jednak w niedzielę ugrupowanie to może stracić swych przedstawicieli na wielu kluczowych stanowiskach we władzach lokalnych, zwłaszcza w dużych miastach, ponieważ kraj od pewnego czasu zmaga się z osłabioną lirą, dwucyfrową inflacją i rosnącymi cenami żywności.

 

Porządku pilnowało 550 tys. funkcjonariuszy 


Do udziału w wyborach uprawnionych było ok. 57 mln Turków we wszystkich 81 prowincjach kraju. Porządku w całym kraju pilnowało ponad 550 tys. funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa.

 

Wybory samorządowe kończą wyczerpujący maraton wyborczy w Turcji. W latach 2014-2019 w tym kraju trzykrotnie odbyły się wybory parlamentarne, dwukrotnie wybory prezydenckie i samorządowe (łącznie z obecnymi) oraz jedno referendum konstytucyjne.

 

W ostatnich, połączonych wyborach prezydenckich i parlamentarnych z czerwca 2018 roku Erdogan zdobył 52,6 proc. głosów, a AKP wraz z MHP - 53,7 proc. 

maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze