Przejścia dla pieszych w Polsce coraz bardziej niebezpieczne

Moto
Przejścia dla pieszych w Polsce coraz bardziej niebezpieczne
pixabay.com/ StockSnap

Polskie prawo drogowe nie gwarantuje pieszym na przejściu pełnej ochrony i bezpieczeństwa. Daje im pierwszeństwo dopiero na pasach, a nie gdy na nie wchodzą. Według danych policji, kolejny rok z rzędu w Polsce rośnie liczba ofiar wypadków na przejściach dla pieszych. W 2017 r. było 259 takich ofiar, w 2018 r. - 285. W krajach UE do wypadków na pasach dochodzi niezwykle rzadko.

Z raportu Komendy Głównej Policji wynika, że w 2018 r. doszło do 3978 wypadków na przejściach dla pieszych, w tym 285 śmiertelnych. W tym roku doszło już do 890 wypadków na pasach, w tym 64 śmiertelnych. 

 

Co piąty potrącony ginie

 

- Do śmierci pieszego dochodziło w co piątym potrąceniu wskutek nadmiernej prędkości auta. Główną przyczyną potrąceń było nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu - informuje Komenda Główna Policji. 

 

Większość krajów europejskich prawnie gwarantuje bezpieczeństwo pieszych na przejściach, zapewniając im ochronę  już od momentu widocznego zamiaru przejścia w wyznaczonym do tego miejscu.

 

W Polsce przepisy w tej kwestii są sprzeczne. Art. 26 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym nakłada na kierującego zbliżającego się do przejścia dla pieszych obowiązek zachowania szczególnej ostrożności i ustąpienia pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się już na przejściu.

 

Natomiast w rozporządzeniu z 2002 roku w sprawie znaków i sygnałów drogowych jest przepis dotyczący znaku informacyjnego D-6 "miejsce przejścia dla pieszych" (§ 47 ust. 4). Zgodnie  z nim, kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6 jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, żeby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących.

 

Pierwszeństwo jeszcze przed wejściem na pasy

 

Zmiany w tym zakresie zaproponował m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. Opowiedział się za wprowadzeniem do Prawa o ruchu drogowym przepisu, który dawałby pieszemu pierwszeństwo już w momencie, gdy ma zamiar wejść na pasy, co sygnalizuje w ten sposób, że staje i czeka na możliwość przejścia. W takiej sytuacji kierowca musiałby ustąpić pierwszeństwa.

 

Adam Bodnar wskazał, że zasada iż  pieszy ma pierwszeństwo jeszcze przed wejściem na przejście, obowiązuje w krajach skandynawskich i w większości państw Europy Zachodniej.

 

- W Norwegii i we Francji kierowca ma obowiązek zatrzymania się przed przejściem nawet wtedy, gdy człowiek stojący w pobliżu nie wykazują wyraźnego zamiaru przejścia przez jezdnię, a jedynie zbliżają się do jezdni. W Szwajcarii kierowca musi się zatrzymać także wtedy, gdy pieszy stoi przed przejściem, ale ma oczywisty zamiar przejścia przez jezdnię. Liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w przeliczeniu na milion mieszkańców jest w tych państwach zdecydowanie niższa niż w Polsce - argumentował Rzecznik.

 

Podobne rozwiązanie zaproponował Janusz Wojciechowski, europoseł PiS, audytor w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Do Sejmu skierował petycję ws. zmian w ruchu drogowym, które dawałaby pieszym pierwszeństwo już gdy wchodzą na przejście. 

Dziś wysłałem do Sejmu umotywowaną petycję w/s nowelizacji prawa o o ruchu drogowym i zobowiązania kierowców do przepuszczania pieszych wchodzących na przejście, to znaczy tych, którzy się zatrzymali przed przejściem zwróceni w jego kierunku. Dziękuję za inspirującą dyskusję.

— Janusz Wojciechowski (@jwojc) 10 sierpnia 2018

 

Według propozycji Wojciechowskiego, kierowca zbliżając się do wyznaczonego przejścia dla pieszych, nie tylko byłby zobowiązany do zachowania szczególnej ostrożności i ustąpienia pierwszeństwa pieszemu na przejściu, ale również musiałby zatrzymać pojazd i umożliwić przejście przez pasy osobom, które oczekują lub mają zamiar na nie wejść.

 

Sprawa trafiła do premiera

 

6 lutego sejmowa komisja ds. petycji debatowała nad projektem. Choć niemal wszyscy uczestnicy posiedzenia go poparli, uznano, że zmianę przepisów "powinna poprzedzić głęboka analiza i merytoryczna dyskusja".

 

Dezydert w tej sprawie skierowano do premiera, bo podlegają mu dwa ministerstwa, które w tej sprawie powinny się wypowiedzieć - spraw wewnętrznych i administracji oraz infrastruktury.

  

- Z punktu widzenia matematycznego, większość wypadków powstaje z winy kierowców. Wielu z nich można było jednak uniknąć, gdyby również i piesi pamiętali o pierwszeństwie i szczególnej ostrożności - mówi polsatnews.pl podinspektor Radosław Kobryś z Wydziału Opiniodawczo-Analitycznego Biura Ruchu Drogowego. 

rob/dro/ transport-publiczny.pl, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze