Europosłowie za zniesieniem zmiany czasu w UE

Świat

Parlament Europejski w Strasburgu odpowiedział się we wtorek za regulacjami, które mają znieść w państwach UE zmianę czasu, czyli przestawianie zegarków dwa razy w roku.

Projekt nowelizacji dyrektywy przewiduje, iż ostatnia zmiana czasu w UE miałaby mieć miejsce w 2021r. Państwa członkowskie sprzeciwiają się pośpiechowi w tej sprawie.

 

Głosowało 653 europosłów. Za było 410, przeciw 192, a 51 wstrzymało się od głosu.

 

"Bądźmy awangardą UE"

 

- Koniec z beznadziejną, bezsensowną zmianą czasu. PSL zabiega o to od wielu lat - chodzi o zachowanie czasu letniego na cały rok. Złożyliśmy taki projekt w Polsce, niestety, przez marszałka Kuchcińskiego wciąż jest w zamrażarce. Chciałbym zaapelować do niego, by w najbliższym czasie poddał pod głosowanie projekt polski o zachowaniu czasu letniego - bądźmy awangardą UE - podkreślił prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak Kamysz na konferencji prasowej w siedzibie PSL w Łodzi.

 

Według szefa PSL, 80 proc. Polaków chce, by w Polsce nie było zmian czasu z letniego na zimowy i z zimowego na letni. Większość jest za tym, by był to czas letni - jednak obecna władza nie słucha ich głosów - dodał.

 

Jak przypomniał Kosiniak-Kamysz, zmianę czasu wprowadzono podczas I wojny światowej, by zaoszczędzić energię. - Kiedyś to był zysk - chodziło o wykorzystanie światła dziennego w fabrykach. Dzisiaj zużycie energii jest powszechne w ciągu dnia i nocy - nie ma to znaczenia gospodarczego. Są nawet badania prowadzone w krajach, gdzie niedawno wprowadzano zmianę czasu - skutki ekonomiczne były gorsze od zakładanych. Obecnie nie ma przesłanek ekonomicznych, które stały u podstaw wprowadzenia zmian czasu na początku XX wieku - uważa prezes PSL.

 

Kosiniak-Kamysz, powołując się na raport Fundacji Republikańskiej wykazującej szereg negatywnych skutków zdrowotnych zmian, wyjaśnił, że z występującą dwa razy w roku koniecznością przestawiania organizmu wiąże się m.in. zwiększone ryzyko depresji i incydentów sercowo-naczyniowych.

 

- Przeorganizowanie rytmu dobowego zajmuje nawet 2 tygodnie - jeżeli pomnożymy to przez dwa, to w skali rocznej mamy cały miesiąc, który poświęcamy na przestawienie organizmu na nowe tryby - dodał.

 

Zmiany czasu są logistycznym wyzwaniem, bo trzeba uwzględniać je w połączeniach kolejowych, lotniczych czy w komputerowych systemach operacyjnych w bankach. Zdaniem szefa PSL to kolejne koszty, a także przestoje i zamieszanie na dworcach oraz lotniskach.

 

- Osobiście jestem zwolennikiem czasu letniego, bo chciałbym by w zimie dzień był odrobinę dłuższy. Chyba większość Polaków się ze mną zgadza; ale to jest decyzja, którą można byłoby podjąć podczas referendum - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze