"To może być koniec imprez; mogą zniknąć klubokawiarnie". Spór o warszawskie bulwary wiślane

Polska
"To może być koniec imprez; mogą zniknąć klubokawiarnie". Spór o warszawskie bulwary wiślane
Flickr/Paweł Bosky/Public Domain

"Niestety to może być koniec takiej Wisły, jaką pokochaliście! Koniec tańców pod gołym niebem, koniec imprez nad rzeką, koncertów i wielu wydarzeń, które dla Was organizowaliśmy. Mogą zniknąć klubokawiarnie, które Was gościły" - napisały warszawskie nadwiślańskie klubokawiarnie we wspólnym oświadczeniu. To reakcja na zaproponowane im przez miasto nowe zasady regulujące ich działalność.

Wspólne oświadczenie zostało opublikowane w piątek w mediach społecznościowych przez nadwiślańskie kluby - Hocki Klocki, Cud nad Wisłą, Pomost 511, Miami Wars, Grunt i Woda.

 

 

Właściciele lokali podkreślają, że prace nad nowym konkursem w Urzędzie Miasta trwają od jesieni, jednak dopiero teraz przedstawiono im jego warunki. "Niestety wykluczają one miejsca, które stworzyliśmy. Działaliśmy nad Wisłą od lat, z wizją i zapałem tworząc takie nadwiślańskie brzegi, jakie znacie. Zaaranżowaliśmy i ożywiliśmy przestrzeń, która była wcześniej pomijana i niedostępna, aby stworzyć dla Was miejsce wyjątkowe - miejsce, w którym poczujecie się jak na małych wakacjach w środku miasta" - czytamy w oświadczeniu.

 

"Obecny konkurs zakłada tylko dwa lokale z imprezami (do tego muzyka w nich może mieć max 70 dB czyli tyle ile pracujący odkurzacz, a to wyklucza możliwość organizowania imprez), a jednocześnie całkowicie zamknięte (co z kolei wyklucza tańce pod gołym niebem i wydarzenia oraz koncerty plenerowe). Pozostałe lokalizacje nie mają możliwości organizacji imprez, a ich brak uniemożliwia inwestycję w program kulturalny i rekreacyjny" - przekonują właściciele klubów.

 

Dodają, że konkurs powinien być rozpisany kilka miesięcy temu, ponieważ w obecnej sytuacji jakiekolwiek nowe miejsca będą mogły wystartować dopiero od końca lipca, co oznacza, że od maja do lipca nad Wisłą nie będzie wydarzeń. Jednocześnie właściciele lokali zapewniają, że dalej chcą rozmawiać z miastem.

 

Urząd miasta: prace nie zostały ukończone

 

Na oświadczenie klubów odpowiedział urząd miasta, który napisał w wydanym w piątek wieczorem komunikacie, że prace nad nowymi propozycjami na dzierżawę terenów nad Wisłą nie zostały zakończone.

 

"Priorytetem ratusza jest zachowanie dotychczasowego, kulturalno-rozrywkowego charakteru bulwarów nad Wisłą oraz bezpieczeństwo jego użytkowników. Miasto prowadzi rozmowy z właścicielami klubokawiarni i mieszkańcami, aby wypracować rozwiązania odpowiadające na potrzeby i oczekiwania wszystkich stron nadwiślańskiej społeczności" - czytamy w komunikacie.

 

Oświadczenie skomentował też w piątek wieczorem na Twitterze rzecznik urzędu m.st. Warszawy Kamil Dąbrowa. "Kolejny raz uspokajam. Rolą @warszawa jest dbanie o bezpieczeństwo i dobrostan warszawiaków. Z bulwarów nad Wisłą nie zniknie kultura i rozrywka. Trwają konsultacje i będą konkursy. Szkoda, że ktoś wywraca stolik przed końcem rozmów" - napisał.

 

Dąbrowa: trwają negocjacje

 

Dąbrowa powiedział w piątek, że rozmowy trwają tak długo, ponieważ interesy wszystkich stron są trudne do pogodzenia. "Klubom zależy na szybkości, a miastu zależy na dobrych, racjonalnych rozwiązaniach, które będą miały przede wszystkim korzyść dla mieszkańców Warszawy i będą uwzględniały potrzeby tych, którzy mieszkają na Powiślu" - powiedział Dąbrowa. Przyznał, że mieszkańcy narzekali na hałas nad Wisłą i że miasto musi to uwzględniać w warunkach konkursu na dzierżawę lokali.

 

Propozycją ratusza jest podzielenie bulwarów na strefy głośne i ciche. Dąbrowa podkreślił jednak, że maksymalna głośność 70 dB w strefie głośnej, wskazywana przez właścicieli klubów w oświadczeniu, mogła pojawić w negocjacjach, ale nie zostało to wpisane jako warunek konkursowy.

 

- Byłoby dobrze, żeby ta oferta była różnorodna. Dla tych klubów z taką rogatą duszą - niegrzecznych, które lubią grać długo i intensywnie, długo zatrzymywać swoich gości oraz dla tych klubów czy klubokawiarni o innym charakterze - może nieco spokojniejszym - zaznaczył.

 

- Trwają negocjacje i myślę, że one bardzo szybko się zakończą. Mamy początek wiosny i myślę, że to najwyższy czas, żeby te negocjacje dobiegły końca - powiedział. Kolejne spotkanie władz miasta z potencjalnymi najemcami oraz mieszkańcami odbędzie się we wtorek 26 marca.

 

Kaleta: wyrażamy stanowczy sprzeciw


- Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec takiej postawy ratusza - podkreślił w sobotę stołeczny radny PiS Sebastian Kaleta podczas konferencji prasowej, która została zorganizowana na bulwarach nadwiślańskich. - Oczekujemy, żeby problem szybko się rozwiązał - to znaczy, żeby kompromis między duszą tego miejsca, organizatorami a również mieszkańcami jak najszybciej został przez miasto zawarty. Bo dzisiaj mamy podejście miasta pod tytułem "nie wiemy jak uporządkować to miejsce, zatem nic tutaj nie będzie" - powiedział Kaleta.

 

Według niego "miasto jest tutaj zobowiązane by zadbać o bezpieczeństwo, zadbać o porządek jeśli tysiące ludzi chce tutaj spędzać czas - a nie po prostu likwidować tak ważną dla tkanki miejskiej przestrzeń".

 

- Będziemy stanowczo domagali się, żeby miasto jak najszybciej ten problem rozwiązało, żeby to miejsce w tym sezonie mogło tętnić życiem - powiedział Kaleta. - Z drugiej strony żądamy od miasta, żeby zabezpieczyło w najdalej możliwie idący sposób interes mieszkańców, tzn. poprzez zwiększenie patroli straży miejskiej, poprzez zwiększenie usług sanitarnych - dodał.

 

Kaleta ocenił również, że opóźnienie ogłoszenia przez Urząd Miasta nowego konkursu to "pokaz braku kompetencji Rafała Trzaskowskiego, braku planu rozwoju Warszawy w tym miejscu".

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze