140 śmiertelnych pułapek. Leśnicy oczyścili z wnyków mazurskie lasy. Uratowali również kozła sarny

Polska

Wnyki to dla zwierzęcia potworna męczarnia i okrutna śmierć. Leśnicy regularnie znajdują pułapki zastawiane przez kłusowników. Czasem zdarza się, że uwalniają z nich ranne zwierzęta. Podczas ostatniej akcji "Wnyk", prowadzonej na Mazurach, znaleziono 140 pułapek.

Kłusownik pojawiał się przy jednej z zastawionych pułapek regularnie, jak w szwajcarskim zegarku. Codziennie między 7:45 a 8:15 dosypywał pokarm i czekał. Fotopułapka rejestrowała każdy ruch. Nie tylko człowieka.

 

70-latek: robię to od niedawna, na własny użytek


- Dzik nie wszedł we wnyki. Cudem uszedł z życiem - zauważył asp. sztab. Marek Madej, komendant policji w Zbąszyniu, komentując nagranie, na którym uwieczniony został i zwierzak i kłusownik.


- Ewidentnie je rozciąga, bo były pozaciągane przez straż leśną, co jednoznacznie wskazuje, że to są jego wnyki - wyjaśniał scenę z nagrania asp. sztab. Madej. 

 

70-latek był zaskoczony, przyznał się do kłusowania, ale próbował się tłumaczyć. - Mówił, że robi to od niedawna, a zwierzynę łowi na swój własny użytek - komentował wyjaśnienia zatrzymanego Krzysztof Poczekaj, komendant wojewódzki Państwowej Straży Łowieckiej.


Mężczyźnie grozi do 5 lat więzienia i kara 8 tys. zł.

 

Kozioł sarny uwolniony w ostatniej chwili


Podczas akcji "Wnyk" prowadzonej w lasach olsztyńskiej dyrekcji Lasów Państwowych zlikwidowani prawie 140 wnyków.


Wysoka liczba znalezionych wnyków świadczy o tym, że problem kłusownictwa nadal jest poważny. Najwięcej, aż 46 pułapek, znaleziono w lasach Nadleśnictwa Iława. Natomiast na terenie Nadleśnictwa Bartoszyce pomoc przyszła w ostatniej chwili - z pułapki uwolniono kozła, czyli samca sarny.


Ostatnia akcja trwała kilka dni, w tym czasie ujawniono także dwa przypadki kłusownictwa, tyle samo przypadków zaśmiecania lasu i 46 innych wykroczeń.

Podczas akcji "Wnyk" uratowano kozła sarny, fot. Nadleśnictwo Bartoszyce

 

Najaktywniejsi są przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą


Jak powiedzieli leśnicy reporterowi "Wydarzeń", kłusownictwo jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. I teraz, inaczej niż dawniej, to nie mięso jest celem. - Czynnik ekonomiczny, chociażby po to, żeby pozyskać poroże - wyjaśnił Grzegorz Jeznach, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Kudyby.


Kłusownicy najaktywniejsi są przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. Każdy zakłada kilkadziesiąt pułapek.


Na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie liczba likwidowanych rocznie wnyków wynosi od 200 do nawet 400 sztuk. Od 2011 r. leśnicy zebrali i zniszczyli 1640 wnyków.

grz/luq/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze