PSL: prezydent powinien zająć się sprawą sytuacji w oświacie

Polska
PSL: prezydent powinien zająć się sprawą sytuacji w oświacie
PAP/Radek Pietruszka

Prezydent Andrzej Duda powinien zająć się sprawą oświaty i zaprosić do negocjacji nauczycielskie związki i rząd - powiedział we wtorek prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że prezydent powinien też się zająć problemem finansowania szkół.

- W imieniu PSL kierujemy wezwanie do pana prezydenta Andrzeja Dudy o zajęcie się sprawą edukacji - powiedział Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej. Jak dodał, "nie może być tak, że rząd nie podejmuje realnego dialogu w sprawie problemów w polskiej oświacie i wychowaniu", w tym dotyczących wynagrodzeń dla nauczycieli, ale nie tylko.

 

"Dialog musi być prawdziwy, a nie udawany" 

 

- Oczekujemy od prezydenta nie tylko słów, ale i czynów. Prezydent powołuje Radę Dialogu Społecznego, więc jest odpowiedzialny za dialog społeczny" - powiedział Kosiniak-Kamysz. Jak mówił, "ten dialog musi być prawdziwy, a nie udawany" i zaznaczał, że od dziewięciu dni w kuratorium oświaty w Krakowie protestują związkowcy z "Solidarności", a według prezesa ZNP Sławomira Broniarza 85-90 proc. szkół weźmie udział w zapowiadanym strajku.

 

Według prezesa PSL "sytuację można rozwiązać, ale prezydent powinien włączyć się w negocjacje, zaprosić do Pałacu Prezydenckiego premiera Morawieckiego", bo - jak dodał - "oczywiście minister (Anna) Zalewska i premier (Beata) Szydło (obie kandydują do PE) już nie są zainteresowane rozwiązaniem tego problemu, bo są zainteresowane własna kampanią".

 

- Jeżeli jest tyle pieniędzy w budżecie, jest wzrost gospodarczy, to owoce wzrostu muszą być solidarnie dzielone - powiedział prezes PSL.

 

Dodał, że rodzice także potrzebują pewności, że egzaminy zostaną przeprowadzone, a dzieci pójdą do szkół. - Może to pan prezydent rozwiązać, tylko musi się wykazać inicjatywą, a nie lękiem przed tym, że rząd może nie podjąć, czy prezes Kaczyński może się na jakieś rozwiązania nie zgodzić - powiedział szef PSL.

 

"Prezydent nie jest w Polsce funkcją dekoracyjną"

 

Kosiniak-Kamysz powiedział, że Andrzej Duda deklarował, iż jego prezydentura będzie aktywna i porównywał się do prezydenta Bronisława Komorowskiego. - Dzisiaj widać, że to zestawienie wypada na jego niekorzyść. Więc albo chce pokazać, że coś potrafi, może coś uzyskać w obozie rządzącym, albo tylko będzie podpisywał kolejne ustawy, bez żadnej refleksji - dodał.

 

- Prezydent wypowiadał się w tej sprawie, więc nie może poprzestać na słowach, musi przejść do czynów. Prezydent nie jest w Polsce funkcją dekoracyjną. Jest głową państwa wybieraną w bezpośrednich wyborach i albo bierze się za rządzenie państwem, albo bierze współodpowiedzialność za państwo, albo niech powie, że nic nie może - mówił Kosiniak-Kamysz.

 

Jego zdaniem za włączeniem się prezydenta w rozwiązywanie problemów szkolnictwa przemawia też fakt, że żona Andrzeja Dudy, Agata Kornhauser-Duda jest nauczycielką, zna środowisko nauczycielskie i może przekazać mężowi informacje z pierwszej ręki. - Znając panią prezydentową jako dobrego nauczyciela, myślę, że nie pozwoli swojemu mężowi zapomnieć o swoich koleżankach i kolegach - powiedział Kosiniak-Kamysz. Ocenił, że rola żony prezydenta "do tej pory niewidoczna, może się okazać silniejsza, jeżeli chodzi o grupę zawodową, którą ona również reprezentuje".

 

Do problemów, które powinny zostać poruszone, Kosiniak-Kamysz zaliczył finansowanie samorządów, które - jak mówił - "każdego dnia, tygodnia, miesiąca, w każdym roku, dopłacają do wynagrodzeń nauczycieli, do utrzymania szkół, ich wyposażenia, do zajęć dodatkowych, inwestują miliardy złotych ze swoich budżetów, subwencja nie wystarcza nawet na pokrycie wynagrodzeń".

 

"Anna Zalewska dokonała rzeczy zdawać by się mogło niemożliwej"

 

Poseł Piotr Zgorzelski dodał, że "Anna Zalewska dokonała rzeczy zdawać by się mogło niemożliwej: zjednoczyła po jednej stronie ZNP, nauczycielską »S«, samorządowców i rodziców, którzy zgodnym głosem domagają się elementarnego szacunku dla blisko półmilionowej rzeszy nauczycieli, która dzisiaj czeka na należne podwyżki wynagrodzeń".

 

Zgorzelski mówił, że w latach 2008-2012, kiedy trwał światowy kryzys, podwyżki dla nauczycieli sięgały 50 procent. - Teraz, kiedy słyszymy, że Polska jest krajem mlekiem i miodem płynącym i że na wszystko w budżecie jest, proponuje się nauczycielom 480 zł i to jeszcze w trzech ratach. To upokarzająca propozycja, szczególnie, że ze środowiskiem nauczycielskim nikt nie chce rozmawiać - powiedział poseł.

 

- Na stole leży gotowe rozwiązanie, które mieści się w pakiecie społecznym PSL - 1000 zł podwyżki brutto dla nauczycieli. Jeżeli nie zostanie ten postulat spełniony teraz, to po jesiennych, wygranych wyborach PSL będzie gwarantem zrealizowania tego zobowiązania - zadeklarował Zgorzelski.

 

Dziewiąty dzień protestu

 

Wtorek jest dziewiątym dniem protestu nauczycieli oświatowej "S" w kuratorium oświaty w Krakowie. W czwartek w budynku, gdzie trwa protest, ma się zebrać sekcja krajowa oświaty i wychowania tej centrali.

 

Ponadto od 5 marca trwa referendum strajkowe zorganizowane przez ZNP w ramach sporu zbiorowego. Potrwa do 25 marca. Odbywa się we wszystkich szkołach i placówkach, z którymi w ramach sporu zbiorowego zakończono etap mediacji, nie osiągając porozumienia w sprawie podwyżek wynagrodzeń zasadniczych o 1000 zł.

 

Jeśli w referendum większość opowie się za, strajk ma się rozpocząć 8 kwietnia.

maw/pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze