Ruszył proces dotyczący "dzikiej reprywatyzacji" w stolicy

Polska
Ruszył proces dotyczący "dzikiej reprywatyzacji" w stolicy
Polsat News

We wtorek przed stołecznym sądem okręgowym rozpoczął się proces dot. tzw. "dzikiej reprywatyzacji" warszawskich nieruchomości, w którym oskarżonych jest siedem osób, w tym zajmujący się skupowaniem roszczeń biznesmen Maciej M. Wartość wyrządzonych przez nich szkód to prawie 300 mln zł.

Sprawa ta określana jest w mediach jako pierwszy duży proces dotyczący tzw. dzikiej reprywatyzacji. Prokuratura oskarżyła w tej sprawie siedem osób o "łącznie 24 przestępstwa, gdzie wartość szkody zbliża się do 300 mln zł".

 

Zdaniem prokuratury działania podejmowane przez oskarżonych miały na celu przejęcie praw do warszawskich nieruchomości przez tzw. handlarzy roszczeniami Macieja M. i jego syna Maksymiliana M.

 

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie we wtorek stawili się wszyscy oskarżeni wraz z pełnomocnikami. Prok. Wojciech Dudek z Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu przez blisko trzy godziny odczytywał obszerny akt oskarżenia

 

Kwestia wartości nieruchomości

 

Jako pierwszy wyjaśnienia składał biegły rzeczoznawca Jacek R., który sporządził opinię ws. wartości roszczeń i nieruchomości przy ul. Królewskiej 39. Nie przyznał się on do winy.

 

R. zeznał, że sporządzenie opinii ws. tej nieruchomości zlecił mu współoskarżony w tej sprawie adwokat Andrzej M. Jak dodał, prawnik przesłał mu operat ws. tej nieruchomości wykonany przez innego biegłego Michała Sz. również zasiadającego na ławie oskarżonych. Przesłany operat miał zawierać m.in. informację dot. wartości roszczeń.

 

Jacek R. zapewnił też, że wartość nieruchomości określił w oparciu o informację, które uzyskał sam. Natomiast w związku z niemożliwością uzyskania danych dot. transakcji roszczeniami, wartość roszczeń do Królewskiej 39 określił na podstawie opinii zawartej w operacie otrzymanym od mecenasa Andrzeja M.

 

Skupowanie roszczeń 

 

- Gdybym tego operatu nie otrzymał, to sporządziłbym opinię niepełną, która wskazywałaby na wartość nieruchomości, ale nie określała wartości roszczeń - oświadczył.

 

Akt oskarżenia w tej sprawie został wysłany do sądu w marcu ub.r. Objął on ojca i syna zajmujących się skupowaniem roszczeń i praw do stołecznych nieruchomości - Macieja M. i Maksymiliana M., znanego warszawskiego adwokata Andrzeja M., dwoje adwokatów występujących jako kuratorzy - Grażynę K.-B. i Tomasza Ż. - oraz dwóch rzeczoznawców majątkowych - Michała Sz. i Jacka R.

 

Z informacji prokuratury wynika, że czyny zarzucane oskarżonym zostały popełnione w latach 2010-2015.

 

- Dotyczą one, gdy chodzi o wątek reprywatyzacyjny, adresów przy ulicach: Siennej 29, Twardej 8, Twardej 10 i Królewskiej 39. Tutaj mieliśmy do czynienia z wyłudzeniem praw i roszczeń do nieruchomości metodą na tzw. kuratora - przekazała prokuratura w marcu 2018 r.

Akt oskarżenia dotyczy także przejmowania nieruchomości w obszarze przedwojennej Osady Kolonialnej nr 4 na Mokotowie przy ulicach Sobieskiego, Piaseczyńskiej i Idzikowskiego, gdzie obecnie znajdują się ogródki działkowe.

 

Poszukiwanie kuratora 

 

- W stosunku do nieruchomości położonych w Warszawie przy placu Defilad, ulicy Twardej 8 i 10 oraz ulicy Królewskiej 39, schemat działania oskarżonych polegał na odnalezieniu osoby będącej jednym ze spadkobierców przedwojennych właścicieli nieruchomości. Następnie oskarżeni podejmowali działania zmierzające do uzyskania od tej osoby pełnomocnictwa, które umożliwiało adwokatowi Andrzejowi M. przeprowadzenie szeregu postępowań administracyjnych i sądowych - mówił w marcu ub.r. dyrektor departamentu ds. przestępczości gospodarczej PK prok. Michał Ostrowski.

 

Podkreślał, że w postępowaniach administracyjnych przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym w Warszawie o stwierdzenie nieważności decyzji dekretowych następców prawnych dawnych właścicieli reprezentował adwokat Andrzej M. Zdaniem prokuratury, M. występował do sądów z wnioskiem o ustanowienie kuratora dla osób nieznanych z miejsca pobytu lub kuratora spadku nieobjętego, jako kandydatów na tę funkcję wskazał adwokatów Tomasza Ż. lub Grażynę K.-B.

 

Miałby ponad 100 lat 

 

Jak podała prokuratura, sądy akceptowały wskazane przez Andrzeja M. kandydatury i wyznaczały kuratorów dla osób, które w chwili podejmowania decyzji miałyby przeszło 100 lat.

 

Według prokuratury, na podstawie przedłożonych przez kuratorów (adwokatów Tomasza Ż. oraz Grażynę K.-B.) wniosków i operatów szacunkowych (sporządzanych przez oskarżonych rzeczoznawców Michała Sz. oraz Jacka R.) sądy wyrażały zgodę kuratorowi na zniesienie praw i roszczeń do nieruchomości za rażąco niską kwotę w stosunku do wartości nieruchomości.

 

W jednym przypadku za ogół praw i roszczeń do nieruchomości wartej 45 mln 573 tys. zł zapłacono 345 tys. zł. W innym za ogół praw i roszczeń do nieruchomości wartej 24 mln 263 tys. zł zapłacono 422 tys. 318 zł - podawała prokuratura.

 

Śledczy podkreślają, że zgody sądów, udzielane kuratorom na zniesienie praw i roszczeń do nieruchomości, wyrażane były w oparciu o fałszywe dane. Pozwoliło to na pozyskanie przez adwokata Andrzeja M. na rzecz reprezentowanych przez niego spadkobierców, a faktycznie na rzecz oskarżonych Macieja M. i Maksymiliana M., praw do nieruchomości za rażąco zaniżoną cenę.

las/maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!