"W sprawie porwania 3-latki możemy mówić o elementach porwania rodzicielskiego"

Polska

- Wszystko wskazuje na to, że możemy mówić o elementach porwania rodzicielskiego - powiedział w sobotę rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka odnosząc się do piątkowych zatrzymań w sprawie porwania 3-letniej Amelki i jej matki.

- Zatrzymanie nie miało spektakularnego charakteru, ale to dobrze, bo dzięki temu zaoszczędzono dodatkowych traumatycznych przeżyć porwanym. Doszło tylko do drobnej szarpaniny - mówił w Polsat News rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka.

 

- Matka i córka są bezpieczne, po zatrzymaniu zostały przewiezione do najbezpieczniejszego miejsca, czyli do Komendy Głównej Policji - dodał. Ciarka zaprzecza także doniesieniom medialnym, że wspólnik Cezarego P. chciał zwolnić wcześnie matkę i córkę. - Teraz rożne wersje są przedstawiane przez ojca i jego wspólników, ale ich intencje pozostawiam to pod rozwagę - zaznaczył rzecznik KGP.

 

Jak wcześniej w sobotę zaznaczył Ciarka, niewykluczone, że będą również kolejne zatrzymania. Dodał, że policja będzie sprawdzać, jaki udział w sprawie miały osoby, które ojciec dziecka próbował angażować w porwanie.

 

- Dotarliśmy do wielu osób, wiele sygnałów sprawdzaliśmy. O wszystkich mówić nie mogę, ale rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że wcześniej ojciec planował takie uprowadzenie, próbując angażować w to różne osoby - powiedział rzecznik.

 

"Czas dla śledczych z prokuratury"

 

Jak wyjaśnił, służby muszą sprawdzić teraz, "jaki był udział (w sprawie) tych osób, co miały one robić, na co się zgodziły, na co się nie zgodziły". - O niczym nie przesądzamy, ale nie wykluczamy, że mogą być tutaj kolejne zatrzymania, czy kolejnym osobom przedstawione zarzuty - tłumaczył. Jak dodał, jest to jednak "element śledczy". - Dla nas do tego momentu najważniejsze było odzyskanie Amelki i jej matki - dodał.

 

- Teraz czas dla śledczych z prokuratury i od nas z policji, gdzie będziemy starali się ustalić wszystkie okoliczności zdarzenia, rozwiać wszystkie wątpliwości, dążyć do tego, co było tak naprawdę podłożem działania ojca i jego wspólnika, jakie miał dalej plany - powiedział wcześniej Ciarka. Dodał, że "wszystko wskazuje na to, że był to dobrze przygotowany plan przez ojca".

 

Uprowadzenie matki i jej trzy letniej córki

 

Do uprowadzenia 25-letniej kobiety i jej 3-letniego dziecka doszło w czwartek w Białymstoku przed południem na osiedlu Dziesięciny. Dwaj mężczyźni wciągnęli do samochodu kobietę i dziecko i odjechali. Kilkaset metrów dalej samochód porzucili.

 

Kobieta i jej córka zostały odnalezione w Ostrołęce (Mazowieckie) w piątek po południu. Policja zatrzymała dwie osoby, w tym ojca dziecka, podejrzewane o udział w ich uprowadzeniu.

 

Insp. Ciarka wyjaśnił, że "wszystko wskazuje na to, że w tej sprawie możemy mówić o elementach porwania rodzicielskiego". - Mówię tutaj o porwaniu czy też odebraniu siłowym bez wiedzy czy zgody matki Amelki - zauwazył.

 

Jak dodał, "warto przy tym poruszyć temat dosyć ważny dla podobnych sytuacji". Podkreślił, że "odpowiedzialny, mądry rodzic" nie powinien narażać swojego dziecka "na takie traumatyczne przeżycia". Wskazał, że "są inne możliwości, żeby załatwiać takie sprawy prawnie, przed sądem, aby rozmawiać, korzystać z usług psychologów". - W tym przypadku te działania były bardzo nieodpowiedzialne, przynajmniej ze strony ojca, którzy naraził na traumatyczne przeżycia nie tylko kobietę, ale także 3-letnie dziecko - ocenił.

 

 

Ogłoszono system Child Alert

 

W związku z zaginięciem dziecka był ogłoszony Child Alert; w piątek policja opublikowała również zdjęcia męża porwanej kobiety, ojca dziecka, który w Łomży wypożyczył samochód użyty do uprowadzenia.

 

Rzecznik Komendanta Głównego Policji - pytany o odezwę ze strony obywateli po uruchomieniu tej procedury - podkreślił, że dla polskiej policji "współpraca ze społeczeństwem jest priorytetem".

 

- Zawsze powtarzam, że nasze oczy i uszy to właśnie społeczeństwo. Dlatego tak wysokie zaufanie do policji sprawia, że ludzie chętnie z nami współpracują, przekazują nam informacje - mówił.

 

- Uruchomienie procedury Child Alert jest związane ze współpracą ze społeczeństwem, gdzie policja za pośrednictwem partnerów - głównie są to określone stacje radiowe, telewizyjne, które zgodziły się przystąpić do tej procedury - podają przez okres 12 godzin komunikaty do społeczeństwa, upubliczniają wizerunek poszukiwanego dziecka, z apelem, prośbą o to, aby każdy, kto ma jakiekolwiek informacje o nim, przekazywał na specjalny numer telefonu 995 - tłumaczył. 

 

"Ojciec dziecka był w Ministerstwie Sprawiedliwości kilkakrotnie"

 

- Znam sprawę porwanej 3-latki, ojciec dziecka był kilkakrotnie w ministerstwie, rozmawiał z pracownikami, były postępowania sądowe i sąd zdecydował jednoznacznie, że dziecko ma być przy matce - powiedział w sobotę wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

 

- Jak dla mnie wygląda to jednoznacznie, bo jeżeli wpycha się na siłę dziecko do samochodu i matkę, to należy liczyć się z konsekwencjami. (...) To jest też taka przestroga dla innych - dzieci z ulicy się nie porywa, takie sprawy jeżeli już, to rozstrzyga się w sądzie - zaznaczył Wójcik w radiowej Trójce. - Prokuratura nadzoruje postępowanie i myślę, że w najbliższych godzinach wyda stosowny komunikat w tej sprawie, ale należy liczyć się z zarzutami - dodał.

 

Wiceminister powiedział, że zna tę sprawę. - Ta osoba, ojciec dziecka był w Ministerstwie Sprawiedliwości kilkakrotnie, rozmawiał z moimi pracownikami w tej sprawie; były postępowania sądowe i sąd zdecydował jednoznacznie, że dziecko ma być przy matce, oddalił wnioski. Tak więc sprawa jest według mnie jednoznaczna - ocenił.

 

Reforma prawa rodzinnego

 

Wójcik przypomniał o przygotowanym przez MS projekcie reformy prawa rodzinnego zawierający m.in. rozwiązania mające być odpowiedzią na zjawisko utrudniania kontaktów z dzieckiem. - To będzie procedowane już w najbliższych dniach w Sejmie, zupełnie nowe regulacje - poinformował.

 

- Jeżeli byśmy natomiast spenalizowali porwania rodzicielskie w takiej sytuacji, to wówczas na przykład jeśli przewiezione byłoby dziecko z innego kraju do Polski i w innym kraju wszczęte byłoby postępowanie karne i wysłany Europejski Nakaz Aresztowania, to z Polski musielibyśmy tak naprawdę wydawać w ramach tego ENA naszych obywateli - zastrzegł wiceminister pytany o kwestię tzw. porwań rodzicielskich, w sytuacji gdy porywający ma pełnię władz rodzicielskich.

 

W piątek rzeczniczka prasowa Sądu Rejonowego w Białymstoku sędzia Beata Wołosik informowała, że w lutym 2018 r. ten sąd oddalił wniosek ojca dotyczący wydania mu dziecka, bo matka dziewczynki wykazała w postępowaniu, że mężczyzna zgodził się, aby obie z córką zostały w Polsce. Ojciec chciał zabrać dziecko do Niemiec.

 

- Nadto, w oparciu o opinię biegłych psychologa i pedagoga sąd ustalił, że istnieje poważne ryzyko, iż powrót dziecka do Niemiec naraziłby je na szkodę fizyczną lub psychiczną oraz postawiłby je w sytuacji nie do zniesienia - mówiła sędzia Wołosik. Sąd nie zgodził się także na wydanie dziecka ojcu w trybie Konwencji haskiej, bo nie było do tego podstaw.

 

Ojciec dziewczynki odwołał się od tej decyzji sądu rejonowego i Sąd Okręgowy w Białymstoku w lipcu 2018 r. apelację mężczyzny oddalił.

ked/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze