RPO: piloci bali się latać Migami-29. MON zapewniało, że myśliwce są bezpieczne

Polska

- Piloci mieli obawy, czy system serwisowania, jest taki, jak być powinien - powiedział Polsat News Tomasz Oklejak, naczelnik Wydziału ds. Żołnierzy i Funkcjonariuszy w Biurze RPO. Oklejak przypomniał, że żołnierze po katastrofie MiGa-29 w lipcu zgłaszali obawy przed pilotowaniem myśliwców tego typu. MON jeszcze w styczniu zapewniało, że samoloty są bezpieczne.

Samolot MiG-29 z 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego rozbił się w poniedziałek po południu w okolicach Łochowa (powiat węgrowski), kilka minut po starcie. Pilot zdążył się katapultować i nie odniósł poważniejszych obrażeń. Do czasu wyjaśnienia okoliczności wypadku dowództwo wojsk lotniczych wstrzymano loty na myśliwcach MiG-29.

 

- Należy zwrócić uwagę na pilotów młodszych stażem i jakie skutki wywołuje decyzja o zawieszeniu lotów. Każdy pilot otrzymuje dotatek za latanie, który jest proporcjonalny do stażu. Aby go utrzymać trzeba wylatać 30 godzin rocznie. Decyzja o uziemieniu maszyn może prowadzić do tego, że dodatek zostanie wstrzymany - przypomniał Oklejak. Zapewnił, że Rzecznik Praw Obywatelskich będzie "monitorował sprawę".

 

To trzeci MiG-29, który spadł w ciągu ostatnich 16 miesięcy. 18 grudnia 2017 w pobliżu Kałuszyna na Mazowszu rozbiła się maszyna podchodząca do lądowania w bazie w Mińsku Mazowieckim. Pilot przeżył, chociaż się nie katapultował. Nocą 6 lipca 2018 r. myśliwiec z bazy w Malborku rozbił pod Pasłękiem (Warmińsko-Mazurskie). Pilot katapultował się, ale nie przeżył. Z kolei 15 lutego mig z bazy w Malborku lądował awaryjnie z powodu rozhermetyzowania kabiny w czasie lotu.

 

RPO poprosił MON o zbadanie sprawy  

 

Po katastrofie z lipca, w której zginał 33-letni pilot z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku, sprawą Migów-29 zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Żołnierze twierdzili, że nie mają zaufania do stanu technicznego tego typu samolotów. Zwracali też uwagę na nieprofesjonalnie przeprowadzane naprawy.

 

W listopadzie przedstawiciel RPO przeprowadził kontrolę w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. W grudniu ustalenia zostały opublikowane na stronie RPO i przekazane szefowi MON.

 

"Rzecznik zwraca się do szefa MON w trosce o bezpieczeństwo żołnierzy oraz ludności cywilnej, narażonej na skutki wypadków lotniczych i prosi o zbadanie problemu oraz rozważenie możliwości serwisowania samolotów MIG-29 na zasadach zbliżonych do samolotów F-16" - głosi raport.

 

"Części zamienne produkowane systemem rzemieślniczym" 

 

Tomasz Oklejak zapytany przez dziennikarkę Polsat News Annę Hałas-Michalską, czy piloci bali się latać na myśliwcach MiG-29 odpowiedział, że "dokładnie o to chodzi". - Piloci mieli obawy, czy system serwisowania, jest taki, jak być powinien - dodał naczelnik.

 

"Piloci uważają, że ryzyko staje się niepotrzebnie wysokie, bo części zamienne do rosyjskich samolotów nie są kupowane u producenta, tylko wytwarzane w krajowych zakładach lotniczych systemem niemal rzemieślniczym. A z doświadczenia pilotów i personelu technicznego wynika, że jedynie serwisowanie samolotów u producenta oraz remonty na bazie oryginalnych części zamiennych realnie ograniczają niebezpieczeństwa awarii zagrażających życiu pilota oraz rozbicia samolotu" - czytamy na stronie RPO.

 

Oklejak wskazywał też, że żołnierz nie może odmówić wykonania rozkazu dotyczącego np. pilotowania konkretnego typu myśliwca.  - Niewykonanie rozkazu jest przestępstwem. Jedyną możliwością jest zgłoszenie wątpliwości przez RPO, bowiem nie obowiązuje tutaj droga służbowa - przekonywał.

 

- W hierarchicznej strukturze zgłaszanie informacji o nieprawidłowościach to zabawa w "głuchy telefon". Do ministerstwa dochodzą strzępy informacji, które pochodzą z dołu, np. na z poziomu drużyny. W wojsku nie informuje się o nieprawidłowościach. Rzecznik swego czasu zgłaszał potrzebę stworzenia procedur informowania o nieprawidłowościach w służbach mundurowych i wojsku - argumentował Oklejak.

 

MON: działania profilaktyczne zrealizowano

 

MON na pismo rzecznika odpowiedziało 28 stycznia 2019 r. "Podczas prowadzenia badań przez Komisję Badań Wypadków Lotniczych, po ustaleniu wstępnych, prawdopodobnych przyczyn katastrofy, Główny Inżynier Wojsk Lotniczych wydał zalecenia profilaktyczne na wykonanie konkretnych prac w samolotach. Działania profilaktyczne zostały zrealizowane i Dowódca Generalny RSZ podjął decyzję o wznowieniu lotów na samolotach MiG-29. Na tej podstawie, samoloty uznane zostały za bezpieczne" - poinformowano w odpowiedzi, pod którą podpisał się wiceminister obrony narodowej Marek Łapiński.

 

Według ministerstwa, samoloty typu MiG-29 dobrze sprawdzają się w pełnieniu dyżurów bojowych. Utrzymanie floty tych myśliwców, w okresie oczekiwania na kolejną generację samolotów bojowych jest wskazane, a docelowym rokiem eksploatacji MiG-29, zgodnie z "Planem Eksploatacji Zasadniczego Sprzętu Wojskowego Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej" jest rok 2030.

 

W ostatni poniedziałek kilkadziesiąt minut po katastrofie myśliwca na Mazowszu MON wydało komunikat, w którym zapewniło, że priorytetem dla ministra Mariusza Błaszczaka jest "wymiana postsowieckich samolotów Su-22 i MiG-29". Zakup samolotów piątej generacji ma być realizowany w ramach programu HARPIA.

 

"Program HARPIA ma spełnić dwa podstawowe cele - zwiększenie zdolności Sił Zbrojnych oraz zapewnienie bezpieczeństwa Polsce i naszym pilotom" - zaznaczył resort w komunikacie.

 

bas/dro/ Polsat News, PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze