Zginął zaatakowany przez lwa, którego trzymał w ogrodzie

Świat
Zginął zaatakowany przez lwa, którego trzymał w ogrodzie
Flickr/Daniel Ramirez/CC BY 2.0

34-letni Michal Prasek został zabity przez lwa, którego trzymał w klatce w ogrodzie za domem w Zdechovie na wschodzie Czech. Policja, żeby odzyskać jego ciało, musiała zastrzelić lwa i ciężarną samicę. Hodowla była nielegalna, od lat skarżyli się na nią okoliczni mieszkańcy. - Ta tragedia prawdopodobnie rozwiąże wieloletni problem - skomentował Tomas Kocourek, burmistrz Zdechova.

Prasek pierwszego lwa, wówczas 6-letniego Fufiego, kupił w 2016 roku. Rok później dokupił dwuletnią samicę Ljuvę, bo chciał założyć hodowlę lwów. Zwierzęta trzymał w ogrodzonej zagrodzie na tyłach domu, która była oznaczona znakami "zakaz wstępu". 

 

 

Rozszarpanego 34-latka znalazł jego ojciec, gdy we wtorek rano wyszedł z domu. Ciało syna było w klatce zamkniętej od wewnątrz. Nie wiadomo, dlaczego policja zdecydowała się zastrzelić lwa i ciężarną samicę, zamiast je uśpić. 

 

Skłócony z sąsiadami

 

Michal Prasek z powodu hodowli był skłócony z sąsiadami. Był karany grzywnami za nielegalne próby rozrodu lwów; zwierząt nie można mu było jednak zabrać, bo weterynarz nie stwierdzał, że są źle traktowane.

 

Prasek wyprowadzał lwa na smyczy na spacery. W ubiegłym roku 38-letni rowerzysta wjechał w zwierzę. Incydent został uznany przez czeską policję za wypadek drogowy, i trafił na czołówki krajowych gazet.

 

Jak wynika z danych Ministerstwa Środowiska, Czesi hodują poza ogrodami zoologicznymi 49 pum, 44 lwy, 34 rysie, 26 serwale, 20 tygrysów, 15 ocelotów i osiem panter.

jm/dro/ BBC, Idnes

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze