Kaleta: wiele wskazuje, że teren przy Jeziorze Gocławskim zwrócono na osobę zmarłą

Polska
Kaleta: wiele wskazuje, że teren przy Jeziorze Gocławskim zwrócono na osobę zmarłą
PAP/Paweł Supernak
Zastępca przewodniczącego komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta podczas konferencji przy Jeziorze Gocławskim

Wiele wskazuje na to, że cały teren przy Jeziorze Gocławskim i działki, przez które ma przebiegać linia tramwajowa na Gocław, zostały zreprywatyzowany m.in. na osobę, która zmarła przed wydaniem decyzji zwrotowej - powiedział we wtorek wiceszef komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta.

Kaleta zorganizował konferencję nad Jeziorem Gocławskim, wokół którego powstało duże osiedle; w pobliżu, między blokami, miasto planuje wybudowanie fragmentu trasy tramwajowej na Gocław.

 

- Cały ten wielki teren kilkudziesięciu hektarów jest terenem, który został zreprywatyzowany kilkunastoma decyzjami zwrotowymi w latach od 2000 do 2011 roku - podkreślił.

 

Jak zauważył, teren z Jeziorem Gocławskim jest uwielbiany przez mieszkańców.

 

- Natomiast jest to zgodnie z przepisami, obecnymi decyzjami teren prywatny. Mieszkańcy od lat walczą o Jeziorko Gocławskie, o zachowanie tego terenu dla wszystkich mieszkańców bojąc się, że prywatny właściciel odbierze ten teren wszystkim mieszkańcom Gocławia. Dlatego też komisja weryfikacyjna rozpoczęła badanie prawidłowości zwrotów tej nieruchomości - powiedział Kaleta.

 

"Jedna z najbardziej szokujących spraw"

 

Poinformował, że teren, na którym znajduje się jeziorko został zwrócony tym samym beneficjentom, co nieruchomość, którą Tramwaje Warszawskie zamierzały wykupić pod budowę linii tramwajowej na Gocław. Kaleta przypomniał, że w środę zwrotami tych właśnie nieruchomości zajmie się komisja weryfikacyjna.

 

- Wstępnie mogę powiedzieć, że jest to jedna z najbardziej szokujących spraw, jakie komisja dotychczas badała, ponieważ wiele wskazuje na to, że cały ten wielki teren (...) przez 20 lat zwracano na m.in. osobę, która już dawno nie żyła. Przez 20 lat sędziowie, urzędnicy, prawnicy, notariusze po prostu mimochodem puszczali informację, że jedna z osób w postępowaniu jest reprezentowana przez kuratora i to nie byle jaka osoba, osoba, która była przedwojennym właścicielem tych nieruchomości" - zauważył wiceszef komisji weryfikacyjnej.

 

Kaleta dodał, że przedwojenną właścicielką nieruchomości była Natalia Wolfram, żona Cezarego Wolframa.

 

- I okazuje się, że w Warszawie przedwojennej były trzy osoby, które nazywały się tak jak ona; udało się ustalić z dużą dozą prawdopodobieństwa, że ta osoba nie żyła w czasie wydawania decyzji, ponieważ wszystkie te trzy panie zmarły przed 2004 rokiem - powiedział.

 

Wiceprezydent stolicy Paweł Rabiej we wtorek przed południem napisał na Twitterze: "Dzięki stronie społecznej trafiliśmy niedawno na trop Natalii Wolfram i ustaliliśmy, że używała imienia Zofia i zmarła zanim została wydana na jej rzecz decyzja repryw. Udało się ustalić, gdzie spoczywa. @KW_GOV_PL powinna teraz uchylić decyzje w sprawie działek na #Gocław".

 

 

"Dawno nie żyła"

 

Kaleta na konferencji podkreślił też, że beneficjenci decyzji zwrotowej za tereny przy Jeziorze Gocławskim uzyskali wiele mln zł.

 

- A kolejne działki czekały na wykup przez Tramwaje Warszawskie, bo miasto zreprywatyzowało w 2011 roku nieruchomości, a dzisiaj, aby zbudować tramwaj (na Gocław) musi je odkupić, od m.in. nieżyjącej od 1984 roku prawdopodobnie Natalii Wolfram - powiedział Kaleta.

 

- Przez kilkanaście lat, kiedy rozmawiano o tramwaju na Gocław pojawiały się różne warianty, natomiast wariant, który został wybrany uzyskał wsparcie Tramwajów Warszawskich dopiero, kiedy nieruchomości zostały zwrócone spadkobiercom przedwojennych właścicieli i m.in. nieżyjącej już, jak wiele wskazuje, Natalii Wolfram - mówił Kaleta.

 

Jak dodał dopiero informacja o planowanej przez Tramwaje Warszawskie linii na Gocław spowodowała, że mieszkańcom udało się uzyskać część dokumentów ws. zwrotu. "Wiem też, że m.st. Warszawa w ostatnich miesiącach również dokonało swojej kwerendy i prawdopodobnie jutro podczas rozprawy podzieli opinię, którą prezentuję, że osoba na którą wydawano decyzje (zwrotową) już dawno nie żyła" - powiedział Kaleta.

 

Podkreślił, że mieszkańcy osiedla przy Jeziorze Gocławskim nie powinni się niepokoić i mogą czuć się bezpiecznie, ponieważ nie miały wiedzy, jak deweloper kupuje nieruchomości i są traktowani jako nabywcy w dobrej wierze.

 

Kaleta zwrócił uwagę że środowa rozprawa komisji będzie dotyczyła terenu przy Jeziorze Gocławskim i terenu, przez który planowana jest budowa linii tramwajowej. Natomiast samymi "terenami deweloperskimi komisja obecnie się nie zajmuje procesowo".

 

Radny PiS Dariusz Lasocki dodał, że w 2002 roku, na "trzy lub cztery dni przed wyborami samorządowymi, w których zwyciężyła prawica i prezydentem Warszawy został Lech Kaczyński, ówczesne władze Warszawy podjęły decyzję o tym, żeby przekazać Jeziorsko (Gocławskie) w prywatne ręce za zero złotych". "Jak się okazało po kilku latach jeziorko warte jest od 28 do 30 mln zł, Dzielnica ani Warszawa nie jest w stanie odkupić tego jeziorka" - powiedział Lasocki.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze