Wyłowione z Warty ciało to zwłoki zaginionego Michała Rosiaka. 19-latka poszukiwano od stycznia

Polska

Odnalezione w Warcie w Obornikach ciało to zwłoki studenta Politechniki Poznańskiej Michała Rosiaka. Jego tożsamość potwierdziła w poniedziałek rodzina. - Straszna tragedia. Chciałby w tego miejsca przeprosić rodziców Michała, za to, że nie udało nam się go odnaleźć - powiedział Polsat News wzruszony Jacek Dryjański, jeden z organizatorów poszukiwań Rosiaka.

W poniedziałek w poznańskiej prokuraturze tożsamość studenta potwierdziła jego rodzina. Przeprowadzona została także sekcja zwłok. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Michał Smętkowski zaznaczył, że na ustalenie przyczyny śmierci trzeba będzie jeszcze poczekać kilka tygodni.

 

- Dzisiaj przeprowadzono okazanie zwłok najbliższej rodzinie, która z całą pewnością potwierdzała, że znaleziony w niedzielę rzece mężczyzna to zaginiony Michał Rosiak. Przeprowadzono też sekcję zwłok, ale nie stwierdzono na ciele żadnych obrażeń, wskazujących na działanie osób trzecich. Bezpośrednia przyczyna zgonu będzie znana po przeprowadzeniu badań histopatologicznych. Z uwagi na częściowy rozkład ciała, biegli nie byli w stanie stwierdzić, co było przyczyną śmierci. Wyniki będą znane za ok. sześć tygodni - powiedział Smętkowski.

 

 

Bawił się ze znajomymi w klubie go-go

 

Prokuratura już w styczniu wszczęła postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

 

- Samo zaginięcie nie jest przestępstwem, dlatego musieliśmy przyjąć taką kwalifikację prawną, żeby wszcząć postępowanie. Tak, by w dalszej kolejności można było wykonywać wszelkie czynności, powoływać świadków i biegłych - wyjaśnił Smętkowski.

 

Michał Rosiak zaginął w nocy z 17 na 18 stycznia. 19-letni student bawił się tego wieczoru wraz z kolegami w jednym z klubów go-go na poznańskim Starym Rynku. Z klubu wyszedł sam. Ostatni raz wizerunek studenta zarejestrowały kamery monitoringu na dworcu kolejowym na Garbarach; po tym ślad po nim się urwał. Studenta poszukiwała m.in. policja, agencja detektywistyczna, a także znajomi i ochotnicy, którzy przeczesywali teren m.in. poznańskiej Cytadeli.

 

Jednym z organizatorów poszukiwań był Jacek Dryjański, były policjant, kiedyś uczestniczący w poszukiwaniach z psem tropiącym. Mężczyzna mocno przeżył wiadomość o tym, że wyłowione z rzeki ciało, to zwłoki Michała Rosiaka. 

 

- Straszna tragedia. Staraliśmy się, robiliśmy, co mogliśmy, ale nic to nie dało. Chciałby w tego miejsca przeprosić rodziców Michała za to. ze nie udało nam się go odnaleźć. Daliśmy im nadzieję, ale nie wyszło - powiedział Dryjański w rozmowie z reporterem Polsat News.

 

 

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze