Demonstracja Manify przed poznańską Katedrą. "Moje ciało, moje prawo"

Polska
Demonstracja Manify przed poznańską Katedrą. "Moje ciało, moje prawo"
Polsat News

Przeciwko wyzyskowi i przemocy wobec kobiet demonstrowało w sobotę przed poznańska Katedrą około 300 osób. "Wolność wyboru zamiast terroru", "Moje ciało, moje prawo" - to niektóre z haseł, jakie wznosili uczestnicy manifestacji.

Poznańska Manifa miała zwykle charakter przemarszu przez centrum miasta. W tym roku organizatorzy musieli zrezygnować z tej formuły demonstracji i zaprosili uczestników na plac przed poznańską Katedrę. Wcześniej bowiem kilkadziesiąt organizacji zgłosiło manifestacje w różnych częściach miastach w ten weekend, a także w następny.

 

"Sprzeciwiamy się władzy, wyzyskowi, przemocy i eksmisjom"

 

- W tym roku była próba przyblokowania nas przez środowiska skrajnie prawicowe. Paradoksalnie skończyło się na tym, że spotykamy się pod Katedrą, która jest miejscem symbolicznym, bowiem przeciwstawiamy się też przemocy ze strony Kościoła. Uważamy, że jest to miejsce bardzo trafne do obecnej sytuacji - powiedziała jedna z współorganizatorek spotkania Malwina Pokrywka.

 

Hasłem przewodnim sobotniej Manify było "Ani pana, ani plebana, to my jesteśmy rewolucją".

 

 

- Obydwa te człony hasła są niezwykle ważne. Sprzeciwiamy się władzy, wyzyskowi, przemocy i eksmisjom. Zarówno ze strony państwa, osób, które posiadają władzę, ale właśnie także ze strony Kościoła. Druga część hasła ma charakter międzymiastowy - dla nas jest ważne, abyśmy razem działali z innymi osobami. Nie zawsze możemy liczyć na pomoc państwa, Kościoła, ale zawsze możemy liczyć na swoje wsparcie - wyjaśniła inna współorganizatorka Maja Staśko.

 

Krytykowali Kościół

 

Pokrywka dodała, że Manifa ma też pokazać jedność kobiet, gdyż - jej zdaniem - rządzący starają się je podzielić.

 

- Uważamy, że zarówno politycy, jak i Kościół starają się podzielić kobiety, napuszczać je na siebie wzajemnie, siać nienawiść. My przychodzimy tutaj z hasłami jedności, z hasłem rewolucji troski, czyli troszczenia się o siebie i pomocy wzajemnej - mówiła.

 

Demonstrujący w przemówieniach wskazywali na złą sytuację kobiet i ignorowanie ich praw przez władze. Krytykowali też Kościół za m.in. wspieranie środowisk nacjonalistycznych.

 

- Z ambon padają wezwania do prześladowania uchodźców, osób LGBT, innego wyznania czy pochodzenia i innych poglądów politycznych. To Kościół jest m.in. odpowiedzialny za budowanie podziałów między nami - mówiła ze sceny jedna z uczestniczek.

 

Zgromadzenie trwało około dwóch godzin, policja oszacowała liczbę jego uczestników na około 300 osób. Nie zanotowała żadnych incydentów.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze