Prezydent miasta nakazał wstrzymanie pracy nad spektaklem. Dyrekcja teatru nie zgadza się

Polska
Prezydent miasta nakazał wstrzymanie pracy nad spektaklem. Dyrekcja teatru nie zgadza się
Mateusz Opasiński/Wikimedia Commons/CC BY-SA 3.0

- Prace nad spektaklem "#chybanieja" będą kontynuowane - zapowiedziała w poniedziałek na konferencji prasowej w Rzeszowie dyrektorka Teatru Maska Monika Szela. Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc, któremu podlega placówka, kilka dni temu nakazał wstrzymanie prac nad przedstawieniem. Powodem były opinie, że spektakl będzie obrażał uczucia religijne.

- Powodem wstrzymania prac nad spektaklem były opinie, które docierały do prezydenta, że spektakl jest "bardzo kontrowersyjny i może obrażać uczucia religijne różnych osób - tłumaczył rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa Maciej Chłodnicki.

 

Pytany, czy wobec dyrektorki, która podjęła decyzję o kontynuacji prac nad spektaklem zostaną wyciągnięte konsekwencje, Chłodnicki podkreślił, że na razie "trudno powiedzieć". Przypomniał tylko, że teatr jest finansowany z budżetu miasta.

 

W poniedziałek na konferencji prasowej w Teatrze Maska dyrektorka placówki Monika Szela zapewniła, że prace nad przygotowaniem spektaklu "#chybanieja", który będzie miał premierę 9. marca na warszawskim Festiwalu Nowe Epifanie, będą kontynuowane. - Nie przerywamy tej pracy i przygotowujemy się na festiwal warszawski, a później na Maskaradę. Pracujemy dalej. Zapraszamy - powiedziała Szela.

 

 

Obecny na konferencji reżyser spektaklu Paweł Passini odczytał stanowisko Centrum Myśli Jana Pawła II, które jest organizatorem Festiwalu Nowe Epifanie. Można w nim przeczytać m.in. w programie Nowych Epifanii nie ma miejsca na agresję, język nienawiści czy obrażanie uczuć religijnych, tym bardziej antysemityzm.

 

"Jak można rzucać oskarżenie, kiedy nikt nie widział spektaklu"

 

"Po zapoznaniu się z tekstem dramatu Artura Pałygi »#chybanieja« oraz po rozmowach z Pawłem Passinim - reżyserem spektaklu, mamy świadomość, że tekst »#chybanieja« porusza sprawy ważne i trudne. Niemniej nie jest on, w naszej ocenie, utworem dyskryminującym kogokolwiek. Nie znajdujemy w nim także treści antysemickich czy antychrześcijańskich. Ufamy, że zapewnienia twórców, iż ich intencją nie jest obrażanie kogokolwiek, są prawdziwe. Wierzymy, że spektakl powstały na kanwie utworu, będzie miał szansę otworzyć nasze rozważania teatralne w ramach 10. edycji Nowych Epifanii. Tym samym podtrzymujemy intencje, które Centrum Myśli Jana Pawła II wyraziło podpisując umowę z Teatrem Maska" - czytamy w wydanym oświadczeniu.

 

Passini dodał, że "ktoś z urzędu miasta" wypuścił komunikat, że "robimy antysemicki spektakl obrażający wartości, że tu się dzieje coś, co powinno być potępione". - Proszę nas zacząć traktować jak ludzi, a nie jak bydło. Jak można rzucać takie oskarżenie, kiedy nikt z urzędników nie widział spektaklu. Dzwoniłem dzisiaj dwa razy do urzędu miasta i nikt nie był w stanie powiedzieć, co się dzieje, czy podjęta została jakaś decyzja - mówił reżyser.

 

"Myśmy nie chcieli tej wojny"

 

Autor tekstu, Artur Pałyga, który podkreślił, że do tej pory nie spotkał się z taką arogancją władzy. - Zarzuty o to, że ten spektakl jest antychrześcijański, antysemicki są po prostu kłamliwe, na niczym nieoparte. Ten sposób zarządzania nie ma nic wspólnego z demokracją - podkreślił. Pałyga dodał, że spektakl nie zasługuje na taki konflikt. - Myśmy nie chcieli tej wojny - stwierdził.

 

Koszt powstania spektaklu to 120 tys. zł. Sztuka to koprodukcja trzech jednostek - Teatru Maska, który wyłożył na przygotowanie sztuki 50 tys. zł; 40 tys. zł to wkład Centrum Myśli Jana Pawła II; 30 tys. zł - Centrum Kultury w Lublinie.

 

W obronie twórców sztuki "#chybanieja" stanął też zarząd Gildii Polskich Reżyserek i Reżyserów Teatralnych, który wydał oświadczenie, w którym decyzję władz Rzeszowa nazwał "gestem cenzorskim".

 

"Oznaczałoby to ciche przyzwolenie na kneblowanie twórczości, dawało zielone światło na ręczne sterowanie możliwymi do podejmowania przez twórców tematami, cofało do mrocznych lat drugiej połowy XX wieku, kiedy o zaistnieniu dzieła sztuki decydowali urzędnicy Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk" - czytamy w oświadczeniu. 

 

 

WIDEO: "Nie muszę wsadzać nosa w g...., żeby stwierdzić, że śmierdzi". Winnicki o sztuce "Klątwa"

 

mta/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze