"Kontrole żywności powinny być proporcjonalne". KE ws. polskiego mięsa w Czechach

Świat
"Kontrole żywności powinny być proporcjonalne". KE ws. polskiego mięsa w Czechach
Pixabay/ Free-Photos

Państwa UE mają prawo przeprowadzać kontrole żywności trafiającej na ich rynek, ale powinny być one proporcjonalne - w ten sposób rzeczniczka KE Anca Paduraru komentuje zapowiedź wprowadzenia kontroli całego mięsa wołowego importowanego z Polski przez Czechy.

Czeski minister rolnictwa Miroslav Toman, który poinformował w środę o wprowadzeniu nadzwyczajnych kontroli polskiej wołowiny, uzasadniał tę decyzję stwierdzeniem obecności bakterii salmonelli w 700-kilogramowej partii polskiego mięsa.

 

- Prawodawstwo UE przewiduje możliwość podjęcia przez organ państwa członkowskiego środków w odniesieniu do żywności, która może stanowić zagrożenie dla zdrowia, w każdym indywidualnym przypadku i po dokonaniu oceny przez ten właściwy organ - przekazała w piątek Paduraru.

 

"Za pośrednictwem odpowiednich kanałów"

 

Jak dodała, środki podejmowane przez państwo członkowskie jednak "powinny być proporcjonalne", mając na uwadze zajęcie się konkretnym, zidentyfikowanym ryzykiem. Rzeczniczka dodała, że salmonella stanowi zagrożenie dla zdrowia ludzkiego i często wiąże się z epidemiami przenoszonymi przez żywność.

 

- Wymiana informacji między poszczególnymi podmiotami powinna odbywać się za pośrednictwem odpowiednich kanałów, takich jak system wczesnego ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach RASFF, aby umożliwić ustalenie źródła zanieczyszczenia patogenem (czynnikiem chorobotwórczym - red.) i zaradzenie mu oraz by uniknąć takich zanieczyszczeń w przyszłości - podkreśliła rzecznika KE.

 

Jak dodała, Czesi przekazali informacje do unijnego system ostrzegania RASFF na temat wykrycia bakterii salmonelli w polskim mięsie w czwartek.

 

"Każdy pretekst dobry, żeby nam przywalić"

 

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski przekonuje, że polska ma świetne rolnictwo, dlatego "każdy pretekst jest dobry, żeby nam przywalić" i oskarżyć o to, że "mamy paskudną żywność". Polska strona poleciła skontrolowanie zakładu, który dostarczył kwestionowane mięso do Czech.

 

Wykrycie przez Czechów salmonelli jest drugim kryzysem, z jakim mierzy się polska branża mięsna w ostatnim czasie. Niedawno media informowały o nielegalnym uboju krów, który odbywał się bez nadzoru weterynaryjnego w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka. Sprawą zajęli się inspektorzy KE. Z list dystrybucyjnych wynika, że mięso trafiło do kilkudziesięciu punktów w Polsce i do 14 krajów.

 

- Żaden kraj nie może, chyba że ma odpowiednie usprawiedliwienie prosić o dalsze, dodatkowe kontrole, chyba, ze ma odpowiednie powody, nie związane z protekcjonizmem. Nie wolno pozwolić krajom członkowskim na używanie narzędzi protekcjonistycznych. To sprzeczne z zasadami wspólnej polityki rolnej, wspólnego rynku, wspólnego systemu kontroli  i innych wspólnych wymogów  - mówił w rozmowie z korespondentką Polsat News Dorotą Bawołek, unijny komisarz ds. żywności Vytenis Andriukaitis:

 

 

 

Czaputowicz deklaruje współpracę z Czechami 

 

Szef MSZ Jacek Czaputowicz zadeklarował w piątek w Brukseli, że Polska będzie współpracować z Czechami w sprawie kontroli wołowiny w związku z wykryciem salmonelli, ale oczekuje proporcjonalności jeśli chodzi o skalę tych kontroli.

 

- Jeżeli część naszego mięsa budzi wątpliwości co do standardów sanitarnych, to na pewno trzeba to zbadać. Będziemy współpracować ze stroną czeską, z Komisją Europejską, zgodnie z obowiązującymi procedurami, żeby rozwiać wszystkie wątpliwości. Natomiast oczekujemy tu działania proporcjonalnego, tak jak przedstawiła to rzecznik KE - powiedział dziennikarzom szef polskiej dyplomacji.

 

 

Czaputowicz mówił, że nie trzeba wywoływać niepotrzebnych napięć w tej sprawie. - Natomiast trzeba rzeczywiście wszystko do końca wyjaśnić i spowodować, żeby nie było żadnych zagrożeń dla zdrowia, jeśli chodzi o eksport wołowiny - oświadczył.

 

Jego zdaniem to, czy kontrolowanie całej eksportowanej z Polski do Czech wołowiny jest działaniem proporcjonalnym jest kwestią interpretacji. - Trzeba zapoznać się z materią. Na razie jesteśmy na tym etapie, że wyrażamy, także MSZ, wolę uczestniczenia w całym tym procesie odpowiadania na wątpliwości strony czeskiej - podkreślił minister.

zdr/ked/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze