"Jerusalem Post": wśród Polaków byli i mordercy, i najwięcej Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata

Polska
"Jerusalem Post": wśród Polaków byli i mordercy, i najwięcej Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata
pixabay

Przywódcy Polski i Izraela będą musieli "znaleźć takie wyjście z obecnego kryzysu dyplomatycznego, które uszanuje zarówno żydowską historię, jak i polską dumę narodową" - pisze redaktor naczelny "Jerusalem Post" Jaakow Katz. I dodaje: czy wśród Polaków byli mordercy? Niestety, tak. Ale las w instytucie Yad Vashem pokazuje, że polskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata było najwięcej.

Autor przypomina kolejne odsłony obecnego kryzysu, który wziął swój początek od wypowiedzi izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu o Polakach kolaborujących z nazistami w celu mordowania Żydów. Wskazuje, że gdy wydawało się już, iż kryzys zaczyna wygasać, pogłębiła go wypowiedź p.o. szefa izraelskiej dyplomacji Israela Katza o "Polakach wysysających antysemityzm z mlekiem matki".

 

"Współsprawstwo części Polaków"

 

Jaakow Katz podkreśla, że zarówno "Jerusalem Post", jak i wiele innych gazet zacytowało wypowiedź Netanjahu w wersji wskazującej, że premierowi chodziło o naród polski. Później, po reakcji polskich władz i prośbach rządu Izraela o sprostowanie, wprowadzono poprawkę, z której wynikało już, że szef izraelskiego rządu mówił o współsprawstwie części, a nie wszystkich Polaków.

 

Według Katza, wbrew stanowisku Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy nie była to "świadoma dziennikarska manipulacja", a władze izraelskie "potrzebowały obarczyć kogoś winą za powstały kryzys i ich wybór padł na »Jerusalem Post«".

 

"Polska sprzeciwiła się reszcie Europy"

 

Redaktor naczelny "Jerusalem Post" zwraca uwagę na to, że Netanjahu mówił o Holokauście i Polakach w dniu, w którym otrzymał "ogromny prezent od Polski jako gospodarza bliskowschodniego szczytu".

 

"Z polskiej perspektywy stworzenie dla Netanjahu sceny, na której mógł wystąpić razem z ministrami spraw zagranicznych Jemenu, Kataru, Arabii Saudyjskiej czy Bahrajnu, należało docenić w bardziej przemyślany sposób, tym bardziej, że zgadzając się na goszczenie tej konferencji, Polska sprzeciwiła się reszcie Europy" - wyjaśnia Jaakow Katz.

 

Pisze też, że "gniew Polski nasilił się", gdy po wypowiedzi Netanjahu pojawiło się wiele artykułów i komentarzy. Jako przykład podał artykuł w gazecie "Haarec", nawiązujący do opracowania znanego polskiego historyka żydowskiego pochodzenia Szymona Datnera, według którego  polacy mieli zamordować 200 tys. Żydów.

 

"Problem w tym, że w rzeczywistości w opracowaniu tym, opublikowanym w 1970 roku, liczbę tę oszacowano na 100 tysięcy, i wskazano, że kolejne 100 tysięcy Żydów było prawdopodobnie uratowanych przez Polaków" - podkreślił Katz.

 

Las drzewek w Yad Vashem

 

"Polacy podkreślają, że mówienie o ich współsprawstwie i kolaboracji na szczeblu narodowym jest zwyczajnie niezgodne z prawdą. Częściowo jest to uprawnione. Polska nie miała rządu podczas II wojny światowej i nie mogła kolaborować z nazistowskimi Niemcami na szczeblu państwowym czy narodowym. Czy wśród Polaków byli mordercy? Niestety, tak. Ale las w instytucie Yad Vashem pokazuje, że było też 6 863 polskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, najwięcej spośród wszystkich krajów" - pisze naczelny "Jerusalem Post".

 

"Nie jestem historykiem i nie jestem w stanie stwierdzić, co naprawdę się wydarzyło. (...) Jednocześnie uznaję jednak, że Polska jest dla Izraela ważnym sojusznikiem w Europie. To kraj, z którym lepszy dyplomata niż nasz nowy szef MSZ umiałby się obchodzić. I chociaż niepokoi tłumienie debaty o naszej tragicznej historii, musimy uświadomić sobie, że życie jest złożone" - wskazuje Jaakow Katz.

 

"Dalsze więzi dyplomatyczne Polski i Izraela są ważne, ale nie mogą opierać się na wymazanej przeszłości. W nadchodzących tygodniach przywódcy obu krajów będą musieli znaleźć wyjście z tego kryzysu, które uszanuje zarówno żydowską historię, jak i polską dumę narodową" - konkluduje.

 

"Pamiętajmy o bohaterach ratujących Żydów"

 

"Jerusalem Post" opublikował na stronie internetowej także apel profesora amerykańskich uniwersytetów Columbia i Cornell Menachema Rosensafta o kultywowanie pamięci o bohaterskich wysiłkach podejmowanych - również przez Polaków - w celu ratowania Żydów z Zagłady.

 

"Nie możemy i nie powinniśmy przymykać oczu na Polaków, którzy wydawali swoich żydowskich sąsiadów Niemcom, zabijali Żydów lub czerpali zyski z powstania gett i deportacji polskich Żydów. Ale w momencie, kiedy historycy i politycy debatują o tym, co w Polsce się wydarzyło, a co nie w latach Holocaustu, jest równie ważne, byśmy publicznie docenili i uhonorowali takich Polaków, jak grupa dyplomatów z Berna, którzy altruistycznie próbowali ratować życie Żydom" - napisał Rosensaft, który sam jest synem ocalałych z zagłady.

 

"Ojcu próbowali pomóc członkowie tzw. Grupy Berneńskiej"

 

Profesor, prominentny działacz Światowego Kongresu Żydów (WJC), ujawnia, że to m.in. jego ojcu próbowali pomóc członkowie tzw. Grupy Berneńskiej. Działający w niej polscy dyplomaci w Szwajcarii wyrabiali fałszywe paszporty krajów Ameryki Południowej dla Żydów w Polsce i poza nią, a następnie dostarczali te dokumenty.

 

"Sam fakt, że ktoś próbował, nawet bezskutecznie, ratować mojego ojca i jego rodzinę w szczytowym momencie Holocaustu jest wyraźnym przypomnieniem o heroicznych jednostkach w różnych częściach Europy, które desperacko robiły co w ich mocy, żeby udaremnić hitlerowski plan anihilacji europejskich Żydów" - podkreśla Rosensaft. 

 

"Od dawna wiemy o dziesiątkach tysięcy Żydów, którym udało się uniknąć pewnej śmierci dzięki dokumentom wydawanym przez dyplomatów ze Szwecji, Szwajcarii, Japonii, Portugalii, Brazylii, Chin, Peru i innych krajów, niejednokrotnie wbrew wyraźnym poleceniom ich rządów. Mniej znana, ale tak samo zasługująca na trwałe uznanie i wdzięczność, była tajna inicjatywa podjęta przez małą grupę polskich dyplomatów i żydowskich działaczy w Szwajcarii" - dodaje.

 

Rosensaft przypomniał, że obecny ambasador Polski w Szwajcarii Jakub Kumoch dokłada wszelkich starań, żeby dokonania Grupy Berneńskiej zostały włączone do historiografii Holocaustu jako wspólna polsko-żydowska operacja.

 

WIDEO: Szynkowski vel Sęk: liczymy, że refleksja władz Izraela spowoduje odpowiednią reakcję

msl/dro/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze