Bartosz Cichocki: Polska powinna zaprosić Putina na obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej

Polska
Bartosz Cichocki: Polska powinna zaprosić Putina na obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej
Wikipedia/Adrian Grycuk/CC 3.0

Polska powinna zaprosić prezydenta Rosji Władimira Putina na obchody 80. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej - uważa wiceszef MSZ Bartosz Cichocki. Dodał, że taka będzie rekomendacja resortu spraw zagranicznych dla prezydenta Dudy, który jest organizatorem uroczystości na Westerplatte. Cichocki dodał także, że ponad 50 państw potwierdziło udział w konferencji bliskowschodniej.

Bartosz Cichocki zapytany w piątek w radiu RMF 24, czy Polska powinna zaprosić Władimira Putina na obchody 80. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej odpowiedział: "Tak, oczywiście. Taka będzie rekomendacja (MSZ), kiedy Kancelaria Prezydenta o to zapyta".

 

Jak podkreślił Cichocki organizatorem tej uroczystości jest Kancelaria Prezydenta i to prezydent zdecyduje o ostatecznym składzie gości i formule obchodów.

 

We wtorek prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że na uroczystości związane z 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej zostaną wysłane zaproszenia do światowych przywódców - przede wszystkim tych państw, które brały w niej udział, po stronie wolnego świata, także do prezydenta USA Donalda Trumpa. Jak zaznaczył, nie zostały jeszcze rozesłane zaproszenia, zatem nikt nie mógł potwierdzić swojej obecności.

 

Prezydent był pytany w Polsat News o obchody przypadającej w tym roku 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, w związku z wtorkowym artykułem "Faktu". Gazeta podała, że rocznica wybuchu II wojny światowej "ma być obchodzona z rozmachem, którego echa będą wybrzmiewać przez całą kampanię wyborczą", a prezydent "robi wszystko, by uroczystości na Westerplatte uświetnił amerykański prezydent Donald Trump".

 

- Oczywiście zostaną wysłane zaproszenia do przywódców, do wielkich tego świata, a przede wszystkim do przywódców państw, które brały udział w II wojnie światowej, przede wszystkim po stronie wolnego świata. Uroczystości z zaproszonymi głowami państw będą, jak sądzę, na Westerplatte - powiedział prezydent.

 

Ponad 50 państw potwierdziło udział w konferencji bliskowschodniej

 

Bartosz Cichocki pytany w radiu RMF FM o zaplanowaną na przyszły tydzień w Warszawie konferencję bliskowschodnią poinformował, że Polska zaprosiła ponad 70 państw do udziału w tym wydarzeniu. - Cały czas trwa proces potwierdzania, doprecyzowywania, kto konkretnie będzie reprezentował dane państwo. Na dziś ponad 50 państw się określiło - poinformował Cichocki. Jak dodał, większość państw do Warszawy wyśle swoich przedstawicieli w randze ministrów lub wiceministrów.

 

Cichocki poinformował też, że obecnie jest ustalane, kto na konferencji będzie reprezentował Unię Europejską. Jak dodał, do Warszawy nie przyjedzie szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, bo "ma w tym czasie inne zobowiązania". Wiceminister zapewnił jednak, że UE będzie reprezentowana na konferencji.

 

"Bliski Wschód, to nie jest odległa galaktyka, to nie są antypody"

 

- Bezpieczeństwo, stabilizacja Bliskiego Wschodu, to jest także nasza sprawa. (...) Zyskamy uruchomienie procesu, który sprzyjać będzie stabilizacji Bliskiego Wschodu. To jest w naszym interesie. Bliski Wschód, to nie jest odległa galaktyka, to nie są antypody. To jest teren, gdzie swoich żołnierzy mają najbliżsi sojusznicy. To jest teren, z którego płyną zagrożenia terrorystyczne dla naszych sojuszników i dla nas - powiedział wiceszef MSZ.

 

"Punkt widzenia bliski Teheranowi nie będzie reprezentowany"

 

Cichocki podkreślił, że konferencja bliskowschodnia jest organizowana przez Polskę i USA. Dlatego jej gospodarzami będzie szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz oraz sekretarz stanu USA Mike Pompeo. Wspólnie jest też ustalana lista gości. - Tak się umówiliśmy i tak to wyglądało, że składaliśmy te zaproszenia wspólnie - zapewnił wiceminister. Dodał, że zaproszenia były przekazywane jednocześnie przez dyplomatów dwóch państw, m.in. przez ambasadorów.

 

Pytany, czy Polska była przekonana do tego, żeby na konferencję nie zapraszać Iranu odpowiedział: "Było jasne, że ze względu na zły stan stosunków amerykańsko-irańskich dla strony amerykańskiej jest to kwestia zamknięta". Dodał, że "nie widzi w tym nic złego". - Nie ma zagrożenia, że na konferencji punkt widzenia bliski Teheranowi nie będzie reprezentowany - zadeklarował.

 

"Konferencja wymierzona w źródła destabilizacji Bliskiego Wschodu"

 

- Dlatego ta konferencja odbywa się w Warszewie, bo jest to miejsce, do którego przyjadą i państwa bliższe podejściu Stanów Zjednoczonych i państwa bliższe podejściu Francji, Niemiec, czy Wielkiej Brytanii, i bliskowschodnich partnerów" - powiedział Cichocki. Zapewnił, że Polska wytłumaczyła w Teheranie - zrobił to osobiście wiceminister MSZ Maciej Lang - dlaczego Iran nie został zaproszony na konferencję. - Iran dziś lepiej rozumie, dlaczego tak się stało - podkreślił Cichocki.

 

Jak ocenił konferencja nie jest "antyirańska". - Jest to konferencja wymierzona w źródła destabilizacji Bliskiego Wschodu. Ma ona uruchomić proces, którego w pewnym momencie Iran stanie się częścią, bo bez Iranu tych źródeł destabilizacji usunąć się nie da - powiedział wiceminister. Zapewnił też, że Polska nie bierze pod uwagę zerwania stosunków międzynarodowych z Iranem.

 

Wiceszef MSZ dodał, że konferencja jest "o problemach horyzontalnych, a nie o państwie tym, czy innym". Dlatego nie będzie na niej też oddzielnego panelu poświęconego Iranowi.

 

Plan lutowej konferencji

 

Cichocki przedstawił zarys programu konferencji, która odbędzie się w dniach 13-14 lutego. W kolejności mają to być: kolacja na Zamku Królewskim z wystąpieniami prezydenta Andrzeja Dudy i wiceprezydenta USA Mike Pence'a. Podczas kolacji mają być przedstawione perspektywy państw regionu. Następnego dnia zaplanowano otwarcie konferencji na Stadionie Narodowym. Wówczas wystąpią: szef MSZ Jacek Czaputowicz i sekretarz stanu Mike Pompeo. Później zaplanowano sesję plenarną: "ocena, diagnoza działań międzynarodowych i problemów, z którymi mamy do czynienia". Podczas roboczego lunchu premier Mateusz Morawiecki i wiceprezydent USA Mike Pence mają przedstawić informację o pomocy humanitarnej dla Bliskiego Wschodu: "jakie warunki muszą zostać spełnione, by ta pomoc była niesiona skutecznie".

 

Później, według wiceministra, konferencja podzieli się na grupy robocze. Jedna z takich grup ma poruszyć temat terroryzmu. Tematy poruszone w grupach roboczych mają być w przyszłości "kontynuowane w mniejszych formatach". - Ta konferencja uruchamia proces, to nie jest jednorazowe wydarzenie, będziemy pracować w formacie międzynarodowym w trybie stałym - zapowiedział Cichocki. - Ona uruchomi coś, co mamy nadzieję, skończy się czymś konkretnym - dodał wiceszef MSZ.

 

Formalnym zakończeniem konferencji będzie przedstawienie oświadczenia współprzewodniczących: szefa MSZ Jacka Czaputowicza i sekretarza stanu USA Mike Pompeo.

 

- Bierzemy się za coś niezwykle trudnego, gdzie sukces nie jest gwarantowany. Być może go nie będzie. Od paruset lat go nie ma na Bliskim Wschodzie. Natomiast zdecydowaliśmy się powalczyć o coś na skalę globalną. To świadczy o dojrzałości Polski, to świadczy o pozycji, skoro największe państwa świata decydują się organizować razem z nami konferencję. Natomiast oczywiście, ja dziś nie powiem, że wszystko się uda. Chcemy wspierać zbliżenie stanowisk w sprawach bliskowschodnich - dodał Cichocki.

 

ked/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze