Parafianowicz przed komisją ds. VAT: nie zaniechaliśmy walki z wyłudzeniami

Polska

W obszarach takich jak stal, złom, paliwa nie można mówić o zaniechaniu przez rząd PO-PSL walki z wyłudzeniami VAT - mówił w środę przed komisją śledczą ds. VAT b. wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz. Przesłuchanie zostało przerwane.

Parafianowicz był w latach 2007-2013 Głównym Inspektorem Informacji Finansowej oraz Generalnym Inspektorem Kontroli Skarbowej w randze wiceministra finansów. Jak mówił, nie można mówić, że rząd PO-PSL zaniedbywał walkę z przestępstwami podatkowymi, w tym z wyłudzeniami VAT. Zeznał m.in., że co roku MF przygotowywało wytyczne dla służb skarbowych, gdzie wskazywano wrażliwe obszary, m.in. VAT, ze wskazaniem na asortyment wydający się w danym okresie szczególnie wrażliwy na wyłudzenia.

 

Mówiąc o jednym z mechanizmów wyłudzeń - imporcie z Łotwy prętów stalowych - Parafianowicz przypomniał, że działo się to w czasie boomu budowlanego przed Euro 2012, kiedy popyt na pręty był olbrzymi. Jak zauważył, branża "dość szybko" poinformowała MF o problemie, a proceder "szybko ukrócono". - Mam dyplom z podpisami prezesów wszystkich polskich hut stali z podziękowaniem za szybkie i skuteczne działania - podkreślił.

 

"W pewnym momencie zauważono skok liczby pustych faktur"

 

Przypomniał też, że w 2008 r. został powołany specjalny zespół, który służył koordynacji poszczególnych departamentów i jednostek zajmujących się podatkami. Tam - jak zaznaczył - zostały wypracowane standardy współpracy i wymiany informacji, które miały służyć walce z wyłudzeniami VAT. B. wiceminister podkreślał też, że koordynowano walkę z wielkoskalowymi przestępstwami na paliwach. Pytany o zmasowaną kontrolę cystern na wschodnich granicach w 2014 r. Parafianowicz podkreślał, że cysterny były obserwowane już wcześniej przez policję. Operacja wydaje się dobrym przykładem współpracy między służbami skarbowymi, policyjnymi, ABW i prokuraturą - oceniał.

 

- W mojej opinii w tych dużych tematach, jak stal, złom, paliwa nie można mówić o zaniechaniu - podkreślał, dodając, że znaczący efekt mogły mieć także drobne oszustwa tzw. paragony, jednostkowo niewielkie, ale z powodu skali powodujące gigantyczne straty. Jak oceniał, przed 10. laty szara strefa w drobnych usługach, w "budowlance" generowała większą lukę podatkową niż duże, jednostkowe wyłudzenia.

 

Parafianowicz po raz kolejny odnosił się też do stwierdzeń, że w pewnych okresach służby skarbowe odzyskiwały zaledwie 2 proc. wartości "pustych faktur". Jak mówił, na pewnym etapie postępowań to mogła być prawda. Ale jeżeli patrzeć w dłuższym okresie, na efekty pełnej kontroli, to ta kwota gwałtownie rosła, bo dochodzono do ostatecznego beneficjenta procederu, od którego można było już odzyskać pieniądze - tłumaczył.

 

B. wiceminister przyznał, że w pewnym momencie zauważono skok liczby "pustych" faktur, ale - jak mówił - nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, czy przyczyną był gwałtowny wzrost skali produkcji takich faktur czy też wykrywalność tego procederu. W latach 2007-2011 skuteczność typowania potencjalnych wyłudzeń szybko rosła - oceniał.

 

Propozycja wyjazdu na Seszele

 

Pytany o szacunki luki VAT stwierdził, że ich wiarygodność jest obarczona ogromnym ryzykiem, nie ma szczegółowej metodologii badań, są wątpliwości jaką metodę liczenia przyjąć, by dostać wynik zbliżony do rzeczywistych rozmiarów zjawiska.

 

Parafianowicz zeznał również, że ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński odmówił mu usystematyzowania współpracy ws. osłony antykorupcyjnej pracowników aparatu skarbowego. Zastrzegł, że gdy przypadkowo spotkał Kamińskiego, prosił go "żebyśmy przemyśleli jakąś akcję, może nie tyle nagonki na tych pracowników, ale uświadamiająco-kontrolną". - Mariusz Kamiński odmówił, nie chciał nawet podjąć rozmów o czymś, co parę miesięcy później zostało nazwane przy innej okazji "tarczą antykorupcyjną" - oświadczył.

 

Parafianowicz mówił również, że b. wiceminister finansów Elżbieta Chojna-Duch proponowała mu "wyjazd na Seszele do willi zaprzyjaźnionego przedsiębiorcy". - Panią minister widziałem ostatni raz na obronie mojej pracy magisterskiej, a potem dopiero w ministerstwie, co nie przeszkodziło pani minister skracając dystans zaproponować mi, żebym pojechał na wakacje na Seszele do wilii zaprzyjaźnionego przedsiębiorcy. "No tak, że będzie miło, pojedziemy" - mówił Parafianowicz. Zaznaczył, że propozycja Chojny-Duch dotyczyła "wyjazdu z rodziną". - Prawdę mówiąc nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić wtedy - stwierdził.

 

Środowe przesłuchanie Andrzeja Parafianowicza trwało dziewięć godzin. Komisja zamierza wezwać go ponownie.

zdr/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze