Przyniósł 20 kg monet, aby opłacić koszty sądowe. Liczono je pięć godzin

Polska

Mieszkaniec Ostrowa Wlkp. miał zapłacić 750 zł tytułem kosztów sądowych. Przyniósł równowartość tej kwoty w monetach o niskich nominałach - w dwóch ok. dziesięciokilogramowych workach. Kasjerka odmówiła przyjęcia takich pieniędzy, więc mężczyzna wezwał policję. Funkcjonariusze przyznali mu rację, a w sądzie rozpoczęło się liczenie, do którego zaangażowano siedem osób. Uwinęły się w pięć godzin.

Pan Andrzej otrzymał wezwanie do zapłaty 750 zł kosztów sądowych przegranego procesu. Postanowił spłacić zobowiązanie monetami o nominałach 1, 2 i 5 groszy. 

 

- Reakcja pani w kasie była natychmiastowa, nie przyjęła pieniędzy w tej postaci - powiedział Polsat News Andrzej Woźniak, petent sądowej kasy. 

 

Kasjerka zamknęła okienko, a pan Andrzej wezwał policję. Funkcjonariusze zobowiązali kobietę do przyjęcia zapłaty w tej postaci. 

 

- Policja oświadczyła, że zaraz kasa będzie otwarta. Teraz wszyscy liczą pieniądze, wiec kasa jest zamknięta - wyjaśnił pan Andrzej. 

 

- Aż siedmiu pracowników było zaangażowanych w liczenie pieniędzy - poinformował prezes Sądu Rejonowego w Ostrowie Marek Urbaniak. 

 

Zgodnie z ustawą o NBP, będące w obiegu aktualne banknoty i monety są prawnymi środkami płatniczymi w Polsce. To oznacza, że jeśli nie są znacząco uszkodzone sprzedawca lub kasjer nie mają prawa odmówić przyjęcia płatności samym bilonem.

 

Przypadki odmowy przyjęcia monet np. o groszowych nominałach można zgłaszać do Inspekcji Handlowej, która może skierować do sądu sprawę o wykroczenie - odmowę sprzedaży bez należytego uzasadnienia.

msl/dro/ Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie