Sąd nie zauważył kradzieży spółki. Oszustwo zajęło przestępcom zaledwie trzy tygodnie

Polska
Sąd nie zauważył kradzieży spółki. Oszustwo zajęło przestępcom zaledwie trzy tygodnie
Pixabay

Na podstawie całkowicie sfałszowanych dokumentów sąd gospodarczy w Warszawie oddał spółkę w ręce przestępców - pisze poniedziałkowa "Rzeczpospolita".

W artykule "Rz" można przeczytać o przypadku okradzenia Sabri Bekdasa - "najbardziej znanego tureckiego biznesmena prowadzącego interesy w Polsce", właściciela kilku spółek, centrum handlowego, hotelu i przez pewien czas klubu Pogoń Szczecin - przez nieznanych sprawców, którzy w majestacie prawa przejęli kierowaną przez niego spółkę deweloperską Reformer Development należącą do tureckich właścicieli.

 

"Pomyśleliśmy, że doszło do nieporozumienia"

 

"Przestępcy podstawili warszawskiemu sądowi fałszywy akt zmian właścicielskich, nowego zarządu i adresu siedziby - na ich podstawie sąd KRS, niczego nie weryfikując, dokonał zmian, które zalegalizowały przestępstwo, a oszustom pozwoliły całkowicie przejąć spółkę" - czytamy w gazecie.

 

Jak dowiadujemy się, oszustwo zajęło przestępcom zaledwie trzy tygodnie, a fakt przestępczego przejęcia spółki wyszedł na jaw przez przypadek.

 

11 stycznia do korespondencyjnego biura spółki w Raszynie (mieści się tu księgowość) zadzwoniła pracowniczka ING Banku z prośbą o uzupełnienie danych do otwarcia rachunku spółki w banku - podania dokładnego adresu przy Marszałkowskiej 111 w Warszawie - zlecenie złożył prezes spółki Kennet Markus Ljung. Główna księgowa, która odebrała telefon, powiedziała, że to pomyłka, że spółka ma konto w PKO BP, nie mieści się na Marszałkowskiej, a prezesem jest Sabri Bekdas - opisuje historię fałszerstwa "Rz".

 

"Pomyśleliśmy wtedy, że doszło do nieporozumienia" - mówi w rozmowie z "Rz" Bekdas - "jednak następnego dnia pracowniczka z ING zadzwoniła raz jeszcze i potwierdziła, że takie dane są w KRS".

 

Ambasador prosi Ziobrę o interwencję

 

W spółce Reformer Development nastąpiło trzęsienie ziemi. Prezes z prawnikami sprawdzili dokumenty spółki w warszawskim KRS. I oniemieli. Okazało się, 20 listopada 2018 r. doszło do nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników w siedzibie spółki. Przybyć na nie mieli właściciele z Turcji - Sabri Sami Yilmaz i Cork Bekdas. Zgromadzenie protokołować miała Elżbieta Dyś, dyrektor spółki. Wspólnicy usunęli poprzedni zarząd i powołali jednoosobowy - prezesem został 48-letni Kennet Markus Ljung. Szkopuł w tym, że takie zgromadzenie w ogóle nie miało miejsca, a protokół, który wysłano do sądu rejestrowego przy Czerniakowskiej 100, był sfałszowany - podrobiono podpisy Elżbiety Dyś i dwóch właścicieli i Sabri Bekdasa - pisze gazeta.

 

"Rzeczpospolita" informuje powołując się na oświadczenie warszawskiego sądu, że choć protokół rzekomego zgromadzenia nie miał potwierdzenia notarialnego, sąd "ocenił, że przedstawione dokumenty są zgodne co do formy i treści z przepisami kodeksu spółek handlowych; nie powziął także wątpliwości co do zgodności ze stanem rzeczywistym złożonego podpisu wspólnika - przewodniczącego zgromadzenia, z uwagi na jego podobieństwo do już znajdującego się w aktach rejestrowych, i dokonał wpisu”. Sąd nie sprawdził też prawdziwości jego paszportu, którego numer podał w dokumencie - pisze dziennik.

 

"Rzeczpospolita", która opisuje szczegółowo dalszą historię sprawy, pisze także, że o "kradzieży spółki Reformer Development wie ambasador Turcji w Polsce, który poprosił o pilną interwencję ministra Zbigniewa Ziobry".

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze