Mięso z nielegalnego uboju krów w Polsce trafiło do 14 krajów. Sprawę zbada Komisja Europejska

Świat

Mięso z nielegalnego uboju krów w polskich rzeźniach trafiło do 14 krajów Unii Europejskiej, w tym Polski - poinformowała w piątek na konferencji prasowej rzeczniczka Komisji Europejskiej Anca Paduraru. W poniedziałek do Polski przylecą inspektorzy KE, aby zbadać sprawę nielegalnego uboju krów. Ich misja potrwa do 8 lutego.

Oprócz Polski są to: Czechy, Estonia, Finlandia, Francja, Węgry, Litwa, Łotwa, Portugalia, Rumunia, Hiszpania, Szwecja, Niemcy i Słowacja.

 

Rzeczniczka podkreśliła, że KE pozostaje w bliskim kontakcie z polskimi władzami, a sprawa jest badana. W poniedziałek do Polski przylecą inspektorzy KE, aby zbadać sprawę nielegalnego uboju krów.

 

 

Ubój bez nadzoru weterynaryjnego

 

Inspektorzy zbadają sprawę nielegalnego uboju chorych krów, który został pokazany kilka dni temu w reportażu TVN. Odbywał się on w nocy bez nadzoru weterynaryjnego w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka.

 

W czwartek w tej sprawie wypowiedział się unijny komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenis Andriukaitis. - Moje służby pozostają w stałym kontakcie z polskimi władzami. Uważnie śledzę tę sprawę i poprosiłem inspektorów z mojego zespołu, aby w poniedziałek byli w Polsce i ocenili sytuację na miejscu - poinformował.


Komisarz wezwał też polskie władze do zastosowania "skutecznych, szybkich i odstraszających kar" wobec sprawców.

 

"Mięso w sklepach jest bezpieczne"

 

W czwartek Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk informował na konferencji prasowej, że mięso z nielegalnego uboju trafiło do 10 krajów oraz do ponad 20 punktów w Polsce. Jest ono obecnie wycofywane; mięso w sklepach jest bezpieczne.

 

Na prośbę KE Polska uruchomiła 29 stycznia system szybkiego ostrzegania dotyczący żywności i paszy oraz poinformowała państwa członkowskie o wydarzeniach. System ten pozwala na śledzenie transportu mięsa i wycofywanie go z obrotu. Polskie władze poinformowały też KE, że rzeźnia została zamknięta.

 

Według unijnego prawa, przed ubojem wszystkie zwierzęta muszą przejść kontrolę w obecności lekarza weterynarii. Mięso musi zostać poddane badaniu przez lekarza weterynarii także bezpośrednio po uboju. Mięso nie może zostać uznane za zdatne do spożycia, jeżeli zwierzę cierpi na choroby. Wszelkie mięso przeznaczone do spożycia przez ludzi, w przypadku którego nie ma pełnej gwarancji zgodności z przepisami UE, musi zostać natychmiast wycofane z rynku, zwłaszcza gdy nie ma pewności, że nie stanowi ono zagrożenia dla zdrowia zwierząt lub zdrowia publicznego.

 

"Badana jest część kebabów, które dotarły do Słowenii przez Niemcy"

 

Słoweńskie władze sanitarne poinformowały w piątek, że do tego kraju również trafiła część eksportowanego przez Polskę mięsa chorych krów.

 

- Badana jest część kebabów, które dotarły do Słowenii przez Niemcy - poinformowała Andreja Bizjak, dyrektor inspektoratu ds. bezpieczeństwa żywności, którą cytuje słoweńska agencja STA.

 

Urzędniczka nie sprecyzowała pod kątem jakich chorób mięso jest badane. Potwierdzono jednak, że trafiło ono do Słowenii z Niemiec już w formie przetworzonej jako mięso do kebabów.

 

Słowenii nie było do tej pory na liście państw, do których trafiło mięso chorych krów.

 

Ambasador RP na Słowacji rozmawiał z minister rolnictwa o mięsie z chorych krów


Ambasador RP na Słowacji Krzysztof Strzałka spotkał się w piątek ze słowacką minister rolnictwa Gabrielą Mateczną. Przekazał jej list od ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, który wyjaśnia sytuację związaną z mięsem pochodzącym z chorych krów.

 

Strzałka zaproponował także spotkanie przedstawicieli służb weterynaryjnych, aby dyskusja o mięsie chorych krów, które dostało się na rynek, przebiegała na poziomie ekspertów. W liście polski minister miał wyrazić ubolewanie z faktu funkcjonowania w Polsce ubojni pozyskującej mięso z chorych zwierząt, które trafiło także na Słowację - informowała słowacka telewizja TA3.

Ambasador zapewnił szefową resortu rolnictwa, że polskie urzędy zrobiły wszystko, żeby podobna sytuacja już się nie powtórzyła. Mateczna po spotkaniu powiedziała dziennikarzom, że nie do końca ufa takim zapewnieniom, bo jak mówiła, dostawała z polskiej strony zapewnienia, że podejrzane mięso nie trafiło na Słowację. Jej zdaniem, ambasador przyjął te wątpliwości do wiadomości.

 

Zaapelowano o pełną kontrolę wszystkich polskich rzeźni

 

Jak podkreślała, według polskich dziennikarzy istnieje prawdopodobieństwo, że w Polsce istnieją inne rzeźnie, gdzie dokonuje się uboju chorych zwierząt, dlatego też zaapelowała o pełną kontrolę wszystkich polskich rzeźni. Zwróciła zarazem uwagę, że kontrole będą niepotrzebne w sytuacji, gdy lekarz weterynarii będzie obecny przy całym procesie pozyskiwania mięsa, tak jak jest to na Słowacji.

 

Mateczna spotkała się z dziennikarzami na specjalnej konferencji prasowej wspólnie z minister szkolnictwa, nauki, badań i sportu Martiną Lubyovą. Apelowała, żeby szkoły nie lekceważyły ryzyka dla dzieci, jakie niesie za sobą zakup jakościowo złej żywności. Jak przypomniała, od 2016 roku obowiązują rozporządzenia mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa żywnościowego, a szkoły zamawiając mięso nie powinny kierować się jedynie ceną. Lubyova ze swojej strony dodała, że szkoły powinny wymagać od dostawców przedstawienia urzędowo poświadczonych zezwoleń na przetwarzanie mięsa.

 

"Ubijano chore krowy i sprzedawano ich mięso"

 

Pod koniec zeszłego tygodnia stacja TVN24 wyemitowała reportaż o funkcjonującym w Polsce czarnym rynku uboju chorych krów. We wtorek Główny Inspektorat Weterynarii poinformował, że powiatowy Lekarz Weterynarii w Ostrowi Mazowieckiej w drodze decyzji administracyjnej cofnął zgodę na prowadzenie działalności rzeźni, w której - jak wynikało z reportażu - ubijano chore krowy i sprzedawano ich mięso.

 

W czwartek Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk poinformował, że rzeźnia z powiatu Ostrów Mazowiecka, w której dokonywano nielegalnego uboju, została zamknięta. 

msl/luq/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze