Sejmowa komisja skierowała do drugiego czytania projekt dot. m.in. wynagrodzeń w NBP

Polska
Sejmowa komisja skierowała do drugiego czytania projekt dot. m.in. wynagrodzeń w NBP
PAP/Marcin Obara

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych skierowała do drugiego czytania projekt ustawy o NBP, która ma wprowadzić jawność zarobków kadry kierowniczej w banku. Opozycja uważa, że projekt powinien być notyfikowany przez Europejski Bank Centralny; NBP uznaje projekt ustawy za ingerencję w niezależność banku centralnego.

Komisja finansów przeprowadziła we wtorek wieczorem pierwsze czytanie trzech projektów ustaw (autorstwa klubów PiS, PO-KO oraz Kukiz'15), których celem jest ujawnienie zarobków osób sprawujących funkcje kierownicze w NBP. PiS zaproponowało ponadto zmianę zasad wynagrodzenia pracowników NBP.

 

Podczas 5-godzinnej dyskusji posłowie ustalili, że komisja przedstawi Sejmowi wspólne sprawozdanie z trzech projektów. Wiodącym będzie projekt PiS. Do projektowanych zmian zaproponowano szereg poprawek.

 

Przewodniczący sejmowej komisji finansów Andrzej Szlachta (PiS) wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzami, że przyjęte poprawki miały charakter doprecyzowujący. - Wynikały one z przemyślenia projektu, ponieważ jest on wielowątkowy. Dotyczy jawności wynagrodzeń, zasad ustalania wynagrodzeń, oświadczeń majątkowych - powiedział.

 

Według jednej z poprawek zasada, że maksymalne wynagrodzenie w NBP nie może przekroczyć 0,6-krotności wynagrodzenia całkowitego prezesa banku, nie będzie dotyczyć jednak wiceprezesów oraz członków zarządu NBP. Komisja zaproponowała też wydłużenie - do 14 dni - vacatio legis ustawy. W pierwotnym brzmieniu projektu PiS ustawa miała wejść w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw.

 

Szlachta przyznał, że projekt, nad którym debatowali posłowie, wymagał "korekt na bieżąco". Dodał, że podczas rozpatrywania projektu i przyjmowania poprawek pojawiły się dodatkowe wątpliwości. Biuro Analiz Sejmowych wskazywało m.in. na możliwość niezgodności z konstytucją pewnych rozwiązań (dotyczyło to działania prawa wstecz i konieczności przedstawiania oświadczeń majątkowych od 1995 roku). - Prawdopodobnie jutro (w środę - red.) zgłosimy (kolejne - red.) poprawki, które doprecyzują projekt - zapowiedział poseł PiS.

 

Polityk ocenił, że ustawa wychodzi na przeciw oczekiwaniom opinii publicznej, co do zarobków i ich wysokości w NBP, szczególnie po artykule Gazety Wyborczej. - Cel (ustawy - red.) był jeden transparentność wynagrodzeń w NBP - zaznaczył.

 

"Projekt był mało rzetelnie przygotowany"

 

Szlachta pytany przez dziennikarzy, czy można spodziewać się wstrzymania prac nad nowym prawem ze względu na wskazywaną przez Biuro Analiz Sejmowych konieczność notyfikacji projektu i zasięgnięcia opinii w Europejskim Banku Centralnym (EBC) powiedział, że ta decyzja zależy od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

 

- Pan marszałek stanie przed wielką odpowiedzialnością, czy dopuści do zakończenia procedowania i wtedy wystąpi do struktur unijnych o notyfikację, czy też uzna, że na tym etapie przed drugim czytaniem przedstawić projekt do notyfikacji - powiedział.

 

Wiceprzewodnicząca komisji finansów Krystyna Skowrońska (PO-KO) zaznaczyła w rozmowie z dziennikarzami, że EBC wskazuje, iż projekty dotyczące banków centralnych w państwach UE powinny być notyfikowane.

 

Przedstawicielka opozycji oceniła, że projekt PiS "był mało rzetelnie przygotowany dlatego, że w zakresie ujawniania niektórych informacji wskazywano, że to jest sprzeczne z Konstytucją i z innymi zasadami tworzenia prawa". - Nie ma notyfikacji, nie ma pewności, czy w tym zakresie nie naruszamy zasady niezależności banku centralnego - oceniła.

 

Posłanka dodała, że w projekcie PiS wskazano wysokość wynagrodzenia wiceprezesów bądź dyrektorów departamentów NBP i dyrektorów oddziałów okręgowych NBP w wysokości 0,6-krotności (60 proc.) wynagrodzenia prezesa NBP. - Będzie to projekt trudny do wykonania, trudny do zrealizowania, dlatego, że zaproponowano również rozwiązanie, że od 1995 roku wynagrodzenia osób zajmujących kierownicze funkcje, czyli prezesa NBP, wiceprezesów, dyrektorów departamentów i dyrektorów oddziałów okręgowych oraz ich zastępców powinny być opublikowane - powiedziała.

 

"Nie więcej niż 0,6-krotność wynagrodzenia prezesa"

 

Podczas komisji przedstawiciele NBP wskazywali na trudność bądź wręcz niemożność spełnienia tego ostatniego warunku. Posłowie PO zaproponowali wykreślenie tego rozwiązania z projektu, ale ostatecznie tak się nie stało.

 

Zaproponowane przez PiS zmiany krytykowały działające w NBP związki zawodowe oraz przedstawicielki banku: wiceprezes Anna Trzecińska i zastępca dyrektora departamentu kadr Ewa Raczko. Najwięcej kontrowersji wzbudziła propozycja PiS, by wynagrodzenia dla poszczególnych kategorii stanowisk w NBP kształtował zarząd banku, "przy założeniu, że maksymalne wynagrodzenie nie może przekroczyć 0,6-krotności wynagrodzenia całkowitego prezesa NBP".

 

- Każda próba wyznaczania wskaźników, ograniczania wynagrodzenia to jest ingerencja w niezależność banku centralnego. I takie opinie Europejski Bank Centralny wysyłał do różnych krajów - powiedziała wiceprezes NBP.

 

Jak mówiła, "chodzi tu o wynagrodzenia pracowników NBP, kadry, która musi być profesjonalna, ponieważ odpowiada zgodnie z art. 3 ustawy o NBP za cały obszar gospodarki; to jest polityka pieniężna, to jest system płatniczy, to jest obsługa budżetu, to jest zarządzanie rezerwami dewizowymi. Dlatego też, ta niezależność finansowa (...) jest po prostu nie do podważenia. I nie ma możliwości wpływania".

 

Postulaty NBP mają być uwzględnione w drugim czytaniu

 

Wiceprezes NBP poinformowała, że w banku trwają prace nad siatką płac, którą "chcemy przedstawić w podziale na stanowiska na minimum i na maksimum". - Chcemy to upublicznić. Zarząd podejmie takie uchwały w najbliższym czasie, tak, żeby ta transparentność była zachowana - powiedziała.

 

Wiceprezes poprosiła o czas, w którym zobowiązała się do współpracy, tak, "żeby wykonać wszystkie kwestie i przedyskutować w sposób rzetelny elementy i zasady wynagradzania w banku centralnym". Wskazywała również, że ustawodawca powinien utrzymać zapisy obowiązującej ustawy o NBP, która zakłada, że wynagrodzenia w banku uwzględniają poziom płac w sektorze bankowym. Szlachta mówił, że postulaty NBP mają być uwzględnione w drugim czytaniu projektu.

 

Ewa Raczko ostrzegała natomiast, że - w wyniku proponowanych przez PiS zmian - z NBP może odejść ok. jednej czwartej pracowników. - I ta obawa dotyczy tych, którzy najlepiej zarabiają, najlepiej są opłacani, bo mają największą wiedzę i najlepsze kompetencje - wskazywała.

 

Raczko dodała, że osoby te już mają oferty pracy z instytucji komercyjnych, na dużo lepszych warunkach niż w NBP. Zwróciła ponadto uwagę, że w miejsce tych, którzy odejdą, trzeba będzie przyjąć nowych, którzy już na wstępie, oczekują od 5 do 8 tys. zł wynagrodzenia zasadniczego. "Jeżeli chodzi o programistów, analityków, to oni śmieją się z takich stawek. Jeżeli chcemy informatyka z doświadczeniem, programistę, który potrafi programować w nowych językach, nowych kompetencjach, to on oczekuje 20 tysięcy zł miesięcznie zasadniczego wynagrodzenia - mówiła Raczko.

 

Szlachta przekonywał, że projekt PiS nie dotyczy informatyków, czy pracowników niższych szczebli w NBP.

 

Projekty PO-KO i Kukiz'15

 

Dwa pozostałe projekty, nad którymi debatowała komisja, były autorstwa PO-KO oraz Kukiz'15. Projekt PO-KO proponował ograniczenie prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne poprzez dodanie do katalogu osób obowiązanych do składnia oświadczeń majątkowych członków zarządu NBP oraz osoby zajmujące kierownicze stanowiska w NBP. Zgodnie z nim mieliby oni obowiązek złożyć oświadczenia majątkowe do dnia 31 marca 2019 r., według stanu na dzień 31 grudnia 2018 r.

 

Z kolei projekt Kukiz'15 miał odebrać kontrolę zarządowi NBP nad wysokością i zasadami wynagrodzeń w banku i przekazać ją Sejmowi. Zdaniem autorów tej propozycji, niezależność banku centralnego miałaby być zachowana poprzez "wyłączną kontrolę Sejmu nad sposobem wynagradzania pracowników NBP".

 

Przygotowane przez posłów zmiany w sposobie kształtowania płac w NBP są konsekwencją doniesień medialnych dotyczących wynagrodzeń współpracowniczek prezesa NBP Adama Glapińskiego - szefowej departamentu komunikacji i promocji Martyny Wojciechowskiej oraz dyrektor gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik. Pod koniec grudnia ub.r. "Gazeta Wyborcza" donosiła, że zarobki Wojciechowskiej wynoszą ok. 65 tys. zł "wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami", czemu bank zaprzeczył.

 

Kilka tygodni temu zastępca dyrektora departamentu kadr w NBP Ewa Raczko zapewniała podczas konferencji prasowej, że "żaden z dyrektorów w NBP nie otrzymuje powszechnie i nieprawdziwie podawanego w mediach miesięcznego wynagrodzenia w wysokości ok. 65 tys. zł bądź wyższego".

 

Prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział, że pod ustawą dotyczącą jawności wynagrodzeń w NBP podpisze się "obydwoma rękoma".

zdr/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze