Petru złożył wniosek do NIK o kontrolę w KNF dt. prawidłowości nadzoru nad bankiem Pekao S.A.

Polska

Lider partii Teraz! Ryszard Petru złożył wniosek do NIK o kontrolę w KNF w zakresie prawidłowości nadzoru nad bankiem Pekao S.A. Wniosek, który ma związek z publikacją "GW", dotyczy m.in. procesu udzielania kredytów oraz "nacisków politycznych" na władze tego banku.

"Gazeta Wyborcza" opublikowała we wtorek stenogram nagrania rozmowy m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem, która dotyczy planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Ujawniona rozmowa odbyła się 27 lipca 2018 r. w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Wzięli w niej udział Jarosław Kaczyński, jego brat cioteczny Grzegorz Tomaszewski, austriacki biznesmen Gerald Birgfellner, powiązany rodzinnie z prezesem PiS i jego wspólniczka, pełniąca jednocześnie rolę tłumaczki.

 

Wniosek do NIK

 

"Jarosław Kaczyński zlecił firmie przygotowanie projektu inwestycyjnego za grube miliony. Kiedy okazało się, że raczej tego projektu nie wykona, po prostu stara się za niego nie zapłacić. Sugeruje wystawienie faktury na fundację (spółkę - PAP) Srebrna, która to nie jest w stanie tej faktury zapłacić, bo to jest kilka milionów złotych. I tak naprawdę jest to postępowanie małego oszusta, który najpierw zleca, a potem, jak dowiaduje się ile ma zapłacić, kombinuje jak nie zapłacić" - mówił we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie Petru.

 

Polityk poinformował, że złożył wniosek do NIK, "o to, aby sprawdzić jak wyglądają prace KNF nad bankiem Pekao S.A.". "KNF jest odpowiedzialna za to, żeby w bankach polskich procedury były zgodne z prawem, żeby nikt nie działał na szkodę banków, i żeby żaden polityk nie mógł mieć wpływu na to, komu i w jakich kwotach są udzielne kredyty. Tutaj mamy poważne podejrzenie przestępstwa" - argumentował. Poinformował też, że NIK jego wniosek przyjęła.

 

W tym kontekście przypomniał, że bank Pekao S.A. został upaństwowiony za rządów premiera Mateusza Morawieckiego i "został obsadzony przez ludzi związanych z PiS-em". Jak wyjaśnił, wniosek do NIK ma dotoczyć kontroli KNF w zakresie nadzoru nad bankiem Pekao S.A. w następujących aspektach: czy zachowane są tam procedury bankowe, czy nie ma ryzyka wpływu polityków i czy zarząd tego banku nie działa na szkodę spółki, co - jak podkreślił Petru - jest przestępstwem.

 

Poza wnioskiem do NIK Petru złożył we wtorek rano wniosek do prokuratury o wszczęcie postępowania w kwestii "nadużycia władzy przez Jarosława Kaczyńskiego i powoływania się na wpływy". Wniosek trafił do prokuratury Warszawa-Śródmieście.

 

"Przestępstwo wykorzystywania wpływów politycznych"

 

Petru ocenił we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie, że na nagraniach opublikowanych przez "GW" widać, że Kaczyński "poprzez spółkę Srebrna próbuje wybudować dwa wieżowce za pieniądze, które ma otrzymać z państwowego banku". Zapowiedział, że złoży zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS, który miał - jego zdaniem - powoływać się w tej sprawie na wpływy polityczne.

 

Według lidera partii Teraz! jest to "przestępstwo wykorzystywania wpływów politycznych". - Każdy w Polsce wie, że Jarosław Kaczyński jest osobą, która tak naprawdę decyduje o tym, kto jest premierem, kto jest ministrem, i kto jest szefem spółek Skarbu Państwa. Żaden normalny przedsiębiorca polski nie byłby w stanie uzyskać takiego kredytu, albo nawet zabiegać o taki kredyt, a Jarosław Kaczyński, jako biznesmen w kominiarce, jest w stanie tego typu działania podejmować - oświadczył Petru.

 

Joanna Scheuring-Wielgus (Teraz!) zwróciła uwagę, że Kaczyński, jak i jego środowisko, przedstawiało go, jako osobę bardzo skromną, która nic nie posiada, której nie zależy na pieniądzach, która uważa, że w polityce liczy się umiar i pokora. - Dzisiaj rano okazało się, że Jarosław Kaczyński ma tak naprawdę dwie twarze: osoby, która udaje, że jest osobą skromną i twarz osoby, której bardzo zależy na kasie - oceniła.

 

"Spokojnie mogę zeznać przed sądem"

 

W nagranej rozmowie Birgfellner m.in. przekonuje Kaczyńskiego, że "nie jest oszustem" i przedstawia dokumenty potwierdzające wykonane przez niego prace. Prezes PiS potwierdza, że plan inwestycji został wstrzymany. - Wszystko wiem, przecież ja nie chcę nikogo oszukiwać. Ja wiem, że to wszystko było robione dla nas. Ja bym chciał zapłacić, tylko muszą być do tego podstawy w papierach. Gdyby do tych wszystkich opracowań, które tu są, były dołączone rachunki. Ile to kosztowało, znaczy, jaka firma za to bierze - mówił Kaczyński cytowany przez "Wyborczą".

 

Prezes PiS proponuje też Austriakowi, aby wystąpił o zapłatę do sądu. - Według mnie to najprostsza droga, żeby tę sprawę załatwić. Ja wtedy będę mógł być może jakoś w tej sytuacji przekonać zarząd do tego, żeby poszli na ugodę (...). Jeżeli chodzi o mnie, to spokojnie mogę zeznać przed sądem, że tak, to było robione dla spółki Srebrna - mówi prezes PiS.

 

Kaczyński odnosi się też w rozmowie do działań władz stolicy, które nie chcą wydać odpowiednich dokumentów umożliwiających budowę wieżowców. "Tamci nielegalnie nam to uniemożliwiają. I w związku z tym nie mamy innego wyjścia, jak to załatwić, ponieważ jesteśmy uczciwi i chcemy załatwić sprawy finansowe" - podkreśla prezes PiS, nakłaniając Austriaka do złożenia pozwu przeciw Srebrnej. Kaczyński informuje też, że sam rozważa wystąpienie z pozwem przeciw stołecznemu ratuszowi i politykom PO, którzy "odgrażali się, że nigdy nie pozwolą" na budowę.

zdr/pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze