Hayder: nie lobbowałam za żadnymi firmami, nie zabiegałam o konkretne zapisy

Polska

- Jako doradca społeczny nie reprezentowałam interesów Ernst&Young, nie wydawałam poleceń pracownikom resortu finansów, nie zabiegałam o konkretne zapisy w projektach ustaw podatkowych - zeznała przed komisją śledczą ds. VAT Renata Hayder, b. doradczyni społeczna ministra finansów. Podkreśliła, że nie pisała projektów ustaw i nie lobbowała za żadnymi konkretnymi firmami ani rozwiązaniami.

B. doradczyni społeczna ministra finansów zeznała przed komisją śledczą ds. VAT, że firma EY przygotowywała raporty dla Ministerstwa Finansów, ale nie w czasie, gdy szefowała zespołowi doradców podatkowych.

 

- Wiem, że koledzy przygotowywali później, ale o tym dowiedziałam się niedawno - powiedziała Hayder.

 

Podkreśliła, że "nie przekazywano mi takich informacji, ani się nie dopytywałam".

 

Jak podkreślała Hayder, w czasie gdy była doradczynią społeczną ministra finansów, nie była już aktywnym pracownikiem EY, miała status Partnera Seniora; nie widziała konfliktu interesów i "nie było sytuacji, gdy musiałabym rozstrzygać na korzyść jednej i drugiej strony". Zastrzegła, że z tytułu statusu Partnera Seniora EY nie dostawała żadnego wynagrodzenia, chociaż dalej była w pewien sposób związana z firmą.

 

"Moja aktywność w MF malała, aż zupełnie wygasła" 

 

Błażej Parda (Kukiz'15) pytał Hayder m.in. o powody zakończenia jej współpracy z resortem finansów.

 

- Ta moja aktywność robiła się coraz mniejsza i mniejsza w miarę upływu czasu, aż w końcu wygasła zupełnie. Nie było takiej potrzeby. Ja dostrzegałam, że nie ma zainteresowania wysłuchiwaniem moich opinii - powiedziała.

 

Zaznaczyła przy tym, że nie przypomina sobie, aby czuła się niepotrzebna, o co także pytał Parda.

 

- Widziałam, że moje opinie nie są interesujące dla osób, z którymi mogłabym współpracować - zeznała.

 

Doprecyzowała, że chodzi o pracowników MF, bowiem jej bezpośrednia współpraca z ministrem Rostowskim była dość intensywna w pierwszych tygodniach, może w dwóch miesiącach. Potem jednak zrobiła się tylko okazyjna.

 

Poseł pytał też o jej kontakty z ministrem - czy były telefoniczne, osobiste, czy też przez sekretariat.

 

- To było zawsze przez sekretariat, nie korespondowałam mailowo z panem ministrem, nie miałam numeru jego telefonu komórkowego - poinformowała świadek. Dodała, że ze spotkań nie robiła notatek, bo nie było takiego oczekiwania.

 

Natomiast Wojciech Murdzek (PiS) pytał Hayder, jaki był los jej propozycji, gdy departament VAT się z nimi nie zgadzał.

 

- W pierwszych miesiącach 2008 r., czyli styczeń - luty odbyło się kilka spotkań. Pamiętam, że brał w nich udział również udział minister Rostowski, który chciał wysłuchać opinii pani Majszczyk (dyr. departamentu VAT, później wiceminister - red.) oraz opinii mojej (...). Każda z nas prezentowała swoje stanowisko - mówiła Hayder.

 

 

 

Dodała, że minister czasami drążył temat dodatkowymi pytaniami, ale na tych spotkaniach nie zapadały decyzje dotyczące polityki Ministerstwa Finansów.

 

- Przypuszczam, że w departamencie podatku od towarów i usług, którym kierowała pani Majszczyk, mogły się odbywać dalsze dyskusje, ale nie byłam do nich zapraszana. Później powstawała notatka, która wskazywała pani minister Chojnie-Duch, że jest taka propozycja, że jest to propozycja zgłoszona przeze mnie, ale departament się z tą propozycją nie zgadza - powiedziała.

 

Zaznaczyła, że nie potrafi powiedzieć, jakie były dalsze losy tych propozycji.

 

Murdzek pytał świadka także o to, czy podczas dyskusji o nowelizacji ustawy o VAT ktoś zwracał uwagę na zagrożenia w systemie VAT? Przywołał raport, który mówił o ponad 2-proc. ubytku VAT w stosunku do PKB Unii Europejskiej, co w 2008 r. w przypadku Polski dałoby 25 mld zł.

 

- Ja nie pamiętam takiej sytuacji, nie byłam uczestnikiem żadnego spotkania, w którym odbyłaby się dyskusja na ten temat - oświadczyła świadek.

 

"Pełniłam kilka funkcji w różnych instytucjach" 

 

Na pytanie Błażeja Pardy (Kukiz'15), czy podczas doradzania w Ministerstwie Finansów, sprawowała jakieś funkcje we władzach spółek prawa handlowego, Hayder powiedziała, że była przedstawicielem kilku rad nadzorczych, ale nie pobierała za to wynagrodzenia.

 

Oświadczyła, że w tym czasie dostawała emeryturę i żyła z oszczędności. Przyznała również, że była członkiem Komisji Egzaminacyjnej dla Biegłych Rewidentów, a także pełniła m.in. funkcję członka Rady NFZ jako reprezentant MF.

 

- Moje wynagrodzenie z tego tytułu wynosiło 1250 zł netto - powiedziała.

 

W czasie przesłuchania przypomniała również, że miała umowę z Ernst&Young, "gdzie świadczyła usługi, za które wystawiała faktury". Zaznaczyła, że były to usługi o charakterze doradztwa wewnętrznego dla ludzi albo spółek grupy Ernst&Young. Podkreśliła, że w czasie pełnienia funkcji doradcy społecznego w MF nie pracowała dla klientów Ernst&Young.

 

Jako doradca społeczny nie reprezentowałam interesów EY, nie wydawałam poleceń pracownikom resortu finansów, nie pisałam projektów przepisów - zeznała przed komisją śledczą ds. VAT Renata Hayder, b. doradczyni społeczna ministra finansów.

 

Zbigniew Konwiński (PO-KO) w czasie przesłuchania Hayder cytował wystąpienie szefa komisji Marcina Horały z 21 listopada 2018 r., który zapowiadał złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez ministrów Rostowskiego i Nowaka. Konwiński przypomniał wypowiedź Horały, który mówił wtedy m.in., że "minister Rostowski (...) pracownika kancelarii dużej firmy audytorskiej, międzynarodowej (...) jednocześnie uczynił społecznym doradcą; ta osoba urzędowała w Ministerstwie Finansów, miała gabinet z godłem państwowym, wydawała skutecznie polecenia pracownikom Ministerstwa Finansów".

 

Pytana o to Hayder oświadczyła, że nie wydawała nigdy poleceń pracownikom MF, nie pisała projektów przepisów, nie reprezentowała interesów EY i "na pewno nie kierowała ministerstwem".

 

Konwiński cytował też zawiadomienie do prokuratury, w którym - według niego - znajduje się stwierdzenie o "potencjalnie przestępczej aktywności" Renaty Hayder. 

 

- Nigdy w życiu nie prowadziłam żadnej działalności przestępczej. Nie bardzo rozumiem, dlaczego zostałam przedstawiona w takim śledztwie - oświadczyła Hayder.

 

Praca z ministrem finansów 

 

Zeznała, że pierwsze spotkanie z ministrem Janem Vincentem Rostowskim miało miejsce w 2007 roku, a współpracę jako doradca społeczny rozpoczęła w styczniu 2008 roku.

 

Dodała, że pierwsze miesiące jej pracy były bardzo intensywne, potem spotkań w resorcie było coraz mniej.

 

- Ale nie potrafię określić, kiedy moja działalność wygasła całkowicie - wskazała.

 

Zaznaczyła, że nie było ani konkretnego powołania jej na stanowisko doradcy społecznego, ani konkretnego odwołania.

 

Hayder mówiła, że w styczniu 2008 r. odbyła kilka wewnętrznych spotkań, na których Rostowski przestawił ją jako doradcę. Na pytanie przewodniczącego komisji Marcina Horały (PiS), czego minister Rostowski oczekiwał od niej, powiedziała, że oczekiwał przedstawienia opinii np. "co do tego, jak podatnicy rozumieją przepisy podatkowe".

 

Hayder była pytana w czwartek przez członków komisji, czy znała ministra Rostowskiego zanim została społecznym doradcą w MF.

 

- Nie znałam wcześniej ministra Rostowskiego. Z jego zeznań przed komisją dowiedziałam się, że polecił mnie pan Max Szczytowski, którego znam bardzo słabo, z tego, że przez pewien czas pracował w EY - mówiła Hayder.

 

Ustawa o podatku VAT 

 

Na pytanie, czy miała specjalną przepustkę umożliwiającą jej wstęp do resortu, odpowiedziała, że miała kartę magnetyczną, która otwierała bramę na parterze, ale już nie otwierała drzwi do gabinetu ministra.

 

- Była to karta z moją fotografią, ale nie pamiętam, co było na niej napisane - powiedziała Hayder.

 

Zaznaczyła, że karta przestawała działać, gdy przez kilka tygodni nie była w ministerstwie, i trzeba było ją aktywować

 

Zeznała, że jako społeczny doradca podatkowy nie pisała projektów ustaw, nie wykonywała zawodu doradcy podatkowego, nie lobbowała za konkretnymi rozwiązaniami ani firmami.

 

- Nie miałam specjalnego gabinetu w Ministerstwie Finansów, nie byłam pracownikiem o specjalnych uprawnieniach ani specjalnym dostępie do ministra finansów. Jako społeczny doradca przedstawiałam wyłącznie swoje opinie oparte o osobiste doświadczenie i wiedzę - opinie, z których minister mógł skorzystać, ale nie musiał - oświadczyła.

 

- Pojawiły się publiczne sugestie o mojej rzekomej odpowiedzialności za wprowadzenie zmian w ustawie o podatku VAT, szczególnie wprowadzenie możliwości kwartalnych rozliczeń (wydłużenie z 2 do 3 miesięcy - red.) i likwidację 30 proc. sankcji - powiedziała.

 

Na pytanie, czy proponowała konkretne propozycje rozwiązań do wprowadzenia w prawie podatkowym odparła: "Nie przypominam sobie sytuacji, ażebym zabiegała o konkretne zapisy w projektach ustaw".

 

W tym kontekście przewodniczący komisji Marcin Horała przedstawił notatkę resortu finansów, z której wynika, że podczas tych spotkań propozycje zapisów do nowelizacji ustawy były proponowane przez również przez Hayder.

 

 Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) pytał, czy świadek uczestniczyła w nieformalnych spotkaniach organizowanych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) dotyczących zmian w ustawie o VAT.

 

- Tak, byłam kilkakrotnie na takich spotkaniach - trzy, może cztery razy - przyznała Hayder.

 

- Uważałam, że to są spotkania jak najbardziej formalne - zastrzegła.

 

Wyjaśniła, że sądziła tak przede wszystkim dlatego, iż spotkania te odbywały się w KPRM, w licznym gronie i - o ile pamięta - były protokołowane

 

Podkreśliła, że zarówno przygotowany przez rząd PiS projekt nowelizacji ustawy o VAT, nad którym prace przerwano z powodu skrócenia kadencji Sejmu, projekt rządowy, który wykorzystywał materiał z czasów PiS, a także dwa projekty poselskie - klubów PiS i PO - wprowadzały możliwość kwartalnych rozliczeń VAT oraz znosiły sankcję podatkową.

 

Renata Hayder dodała, że w listopadzie 2008 r. w Sejmie wszystkich obecnych na sali 400 posłów zagłosowało za projektem rządu PO-PSL.

 

Chojna-Duch: była "superpracownikiem" 

 

Przed rozpoczęciem składania zeznań przez Hayder, członek komisji Genowefa Tokarska (PSL) złożyła wniosek o odstąpienie od przesłuchania świadka.

 

- Wnoszę i proszę: odstąpmy od przesłuchania człowieka, który naprawdę nie miał wpływu na to, co działo się w Ministerstwie Finansów. To był tyko doradca społeczny - mówiła Tokarska. Komisja odrzuciła wniosek posłanki.

 

Nazwisko Hayder po raz pierwszy pojawiło się na sejmowej Komisji ds. VAT podczas przesłuchania byłej wiceminister finansów Elżbiety Chojny-Duch. Zeznała ona, że Renata Hayder była doradcą społecznym Rostowskiego i jednocześnie zatrudniona była w firmie Ernst & Young. Chojna-Duch nazwała Hayder "superpracownikiem" i twierdziła, że konsultowała ona z urzędnikami propozycje legislacyjne i przedstawiała swoje projekty ustaw.


Jej ingerencja - zdaniem byłej wiceminister - daleko wykraczała poza funkcję opiniodawczo - doradczą. - W zasadzie proponowała pewne rozwiązania sprzyjające przedsiębiorcom. Jedne były bardziej kosztowne, inne mniej kosztowne dla budżetu państwa - mówiła Chojna-Duch przed komisją. Wiceminister powiedziała, że doradczyni miała w resorcie swój gabinet.


Zeznania Chojny-Duch spowodowały, że komisja złożyła w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

 

Hayder, była też pytana o jej relacje z b. wiceminister finansów Elżbietą Chojny-Duch.

 

- Wydawało mi się, że były to relacje co najmniej poprawne i były to relacje dobre. Nigdy nie było między nami żadnego konfliktu - oświadczyła.


"Ikona doradztwa podatkowego"


Były minister finansów Jan Vicent Rostowski mówił o Hayder, że uchodziła za "ikonę doradztwa podatkowego". Kiedy nie zgodziła się zostać wiceministrem od prawa podatkowego, zaproponował jej funkcję społecznego doradcy. Pytany o to, czy Renata Hayder miała wolną rękę w działaniach w resorcie zapewniał, że "doradca jest od doradzania, a nie od podejmowania decyzji".


O istotnej roli Hayder w resorcie mówił były wiceminister finansów Ludwik Kotecki. Powiedział, że bywała ona w resorcie i przedstawiała się jako osoba doradzająca ministrowi w kwestii podatków. Z kolei b. wiceminister Hanna Majszczyk zeznała, że funkcjonowanie Hayder przy ministrze finansów nie było dla niej zaskoczeniem. Jak mówiła, z takimi sytuacjami stykała się sytuacjami bardzo często, podczas swej 30 - letniej pracy w resorcie.


- Praktycznie każdy minister finansów miał doradców społecznych. Również w okresie poprzedzającym rok 2007, kiedy rozpoczęła pracę - jak rozumiem - jako doradca społeczny - pani Hayder - mówiła Majszczyk.

 

Inny b. wiceminister Dominik Radziwiłł zeznał, że w ogóle nie zna Hayder i nie spotkał jej w trakcie swojej pracy w MF. Mówił również, że sam nie miał doradców społecznych. Dopytywany, czy ktoś z kierownictwa miał stałego doradcę społecznego, odpowiedział, że "nigdy się nie spotkał z żadnym doradcą społecznym".


Były dyrektor departamentu VAT w MF Tomasz Tratkiewicz zeznał zaś, że nie znał Renaty Hayder, ale przypominał sobie jedno spotkanie z jej udziałem, na którym - jak ocenił - nie odegrała większej roli.


"Zarzuty naruszają moje dobra osobiste"


Dzień po zeznaniach Chojny - Duch Renata Hayder w oświadczeniu napisała, że "(...) dotyczące mnie zarzuty, które pojawiły się w dniu 21 listopada 2018 roku, są nieprawdziwe i naruszają moje dobra osobiste".

 

W rozmowie z dziennikarzami w Białymstoku (28 grudnia 2018 - red.), gdzie była świadkiem śledztwie dotyczącym przeciwdziałania wyłudzeniom VAT w latach 2008-2015 powiedziała, że do momentu spotkania z członkami komisji śledczej powstrzyma się przed publicznym przedstawianiem faktów dotyczących przebiegu jej kariery zawodowej, a także funkcji społecznego doradcy, jaką przez krótki czas pełniła na prośbę ministra finansów.


- Nieprawdą jest, że pisałam projekty ustaw. Nie lobbowałam za żadnymi konkretnymi firmami ani rozwiązaniami, nie obsługiwałam klientów w tym czasie i zawiesiłam swoje doradztwo podatkowe i nigdy do niego nie wróciłam - mówiła.


Komisja ds. VAT została powołana na początku lipca br. Ma zbadać i ocenić prawidłowość działań rządów PO-PSL związanych z zapewnieniem dochodów z VAT i akcyzy oraz ewentualne zaniedbania w tym zakresie.

EY przygotowywał raporty dla resortu finansów

Hayder zeznała, że firma EY przygotowywała raporty dla Ministerstwa Finansów, ale nie w czasie, gdy szefowała zespołowi doradców podatkowych.

 

- Wiem, że koledzy przygotowywali później, ale o tym dowiedziałam się niedawno - powiedziała Hayder. Podkreśliła, że "nie przekazywano mi takich informacji, ani się nie dopytywałam".

 

Jak podkreślała Hayder, w czasie gdy była doradczynią społeczną ministra finansów, nie była już aktywnym pracownikiem EY, miała status Partnera Seniora; nie widziała konfliktu interesów i "nie było sytuacji, gdy musiałabym rozstrzygać na korzyść jednej i drugiej strony". Zastrzegła, że z tytułu statusu Partnera Seniora EY nie dostawała żadnego wynagrodzenia, chociaż dalej była w pewien sposób związana z firmą.

 

Renata Hayder podkreślała, że jej aktywność w EY i MF "nie miały punktów stycznych". Zaznaczyła, że w MF nie miała dostępu do materiałów niejawnych, opatrzonych klauzulami "poufne" czy "tajne". "Nie widziałam takich materiałów w MF" - stwierdziła. Dodała, że nie pamięta takiej informacji, uzyskanej w MF, która przekazana komuś innemu dawałaby przewagę konkurencyjną. 

"Na stanowisko doradcy społecznego w MF polecił mnie pracownik EY"

Z zeznań przed komisją śledczą ministra finansów Jacka Rostowskiego dowiedziałam się, że na stanowisko doradcy społecznego ministra polecił mnie pracownik firmy Ernst and Young - mówiła w czwartek Renata Hayder. Dodała, że przed objęciem funkcji w resorcie nie znała Rostowskiego osobiście.

 

Hayder była pytana w czwartek przez członków komisji, czy znała ministra Rostowskiego zanim została społecznym doradcą w MF. - Nie znałam wcześniej ministra Rostowskiego. Z jego zeznań przed komisją dowiedziałam się, że polecił mnie pan Max Szczytowski, którego znam bardzo słabo, z tego, że przez pewien czas pracował w EY - mówiła Hayder.

 

Podkreśliła, że była osobą aktywną w środowisku doradców podatkowych, a jej nazwisko w tym środowisku było dobrze znane. - Przyjęłam więc, że minister właśnie stąd wie, że jestem doradcą podatkowym - zaznaczyła.

 

Jak dodała, "rolę doradcy społecznego zdefiniowała z ministrem na drugim spotkaniu". - Rozumieliśmy tak samo, że jestem do dyspozycji wtedy, kiedy zostanę poproszona o sformułowanie opinii albo złożeń innych projektów rozwiązań. Nie było między z nami wątpliwości, jak mam funkcjonować - podkreśliła.

 

Hayder, była też pytana o jej relacje z b. wiceminister finansów Elżbietą Chojny-Duch. - Wydawało mi się, że były to relacje co najmniej poprawne i były to relacje dobre. Nigdy nie było między nami żadnego konfliktu - oświadczyła.

 

Horała: przesłuchanie pozwala zamknąć wątek pani Hayder

 

Po posiedzeniu komisji jej przewodniczący Marcin Horała (PiS) ocenił, że czwartkowe przesłuchanie "pozwala zamknąć wątek pani Hayder w tworzeniu prawa". Według niego komisja potwierdziła zeznania wcześniejszych świadków dotyczące m.in. spotkań w KPRM, gdzie przedstawiciele komisji Przyjazne Państwo i resortu finansów "ścierali się wokół pewnych rozwiązań".

 

Zaznaczył, że samo powołanie Hayder na funkcję społecznego doradcy wydaje mu się dziwne. - Okazało się, że nie było żadnej podstawy prawnej, żadnego aktu powołania, powierzenia obowiązków - wszystko odbyło się ustnie, czyli mówiąc brzydko "na gębę" - wskazał.

 

Horała przedstawił też harmonogram dalszych prac komisji. Zapowiedział, że do końca czerwca planowane są intensywne przesłuchania; w lipcu pisanie raportu i na koniec lipca, początek sierpnia jego przyjęcie.

 

Chojna-Duch: wiedziałam, że ma inne podejście do ustawy o VAT

 

Nie prosiłam Renaty Hayder o opinie, bo wiedziałam, że ma inne podejście do ustawy o VAT - powiedziała PAP była wiceminister Elżbieta Chojna-Duch, komentując czwartkowe przesłuchanie sejmowej komisji ds. VAT. Dodała, że była doradczyni społeczna Jana Vincenta Rostowskiego miała poglądy zdecydowanie nie profiskalne.

 

Według Chojny-Duch, Renata Hayder miała inne podejście do ustawy o VAT niż przedstawiciele Ministerstwa Finansów. - Proponowane przez nią rozwiązania ewidentnie były zbyt prorynkowe, w rezultacie zmierzające do rozszczelnienia systemu fiskalnego, a to kolidowało z profiskalnym nastawieniem urzędników - podkreśliła była wiceminister.

 

Zaznaczyła, że dla niej - jako prawnika - niezrozumiała była rola, jaką pełniła Hayder w resorcie. "W tak ważnym ministerstwie nie powinno być osób, które mają nieokreślony status" - podkreśliła. Dodała, że sama starała się z nią niczego nie konsultować, ponieważ wiedziała, że połowę tygodnia Hayder spędza w Ernst&Young.

 

To właśnie w zeznaniach Chojny-Duch, która była przesłuchiwana przez sejmową komisję ds. Vat 21 listopada 2018 r. po raz pierwszy pojawiło się nazwisko Hayder. Była wiceminister finansów Elżbieta Chojna-Duch zeznała wówczas, że Renata Hayder była doradcą społecznym Rostowskiego i jednocześnie pełniła różne funkcje w firmie Ernst&Young.

 

Chojna-Duch nazwała Hayder "superpracownikiem" i twierdziła, że konsultowała ona z urzędnikami propozycje legislacyjne i przedstawiała swoje fragmenty projektu ustawy. Jej ingerencja - zdaniem b. wiceminister - daleko wykraczała poza funkcję opiniodawczo - doradczą.

 

- W zasadzie proponowała pewne rozwiązania sprzyjające przedsiębiorcom. Jedne były bardziej kosztowne, inne mniej kosztowne dla budżetu państwa - mówiła Chojna-Duch przed komisją. Powiedziała też, że doradczyni miała w resorcie swój gabinet.

Zeznająca w czwartek Hayder mówiła, że nie wydawała nigdy poleceń pracownikom MF, nie pisała projektów przepisów, nie reprezentowała interesów EY i "na pewno nie kierowała ministerstwem". Zaznaczyła też, że nie miała swojego gabinetu.

 

Odnosząc się do zeznań Hayder, Chojna - Duch powiedziała, że zeznania Hayder budzą w niej wiele wątpliwości. - To czyje interesy reprezentowała Hayder? - zapytała retorycznie była wiceminister. - Na czym polegały jej konsultacje w KPRM, gdzie spotykała się z ministrem Sławomirem Nowakiem i posłem Januszem Palikotem? A co do gabinetu - dodała - to może rzeczywiście dzieliła go z innym doradcą".

 

W czwartek rano na zamkniętym posiedzeniu komisja śledcza ds. VAT podjęła decyzje o powołaniu 26 nowych świadków, w tym byłych premierów Donalda Tuska i Ewę Kopacz. Komisja chce też przesłuchać b. ministrów spraw wewnętrznych: Bartłomieja Sienkiewicza oraz Grzegorza Schetynę. Jak tłumaczył Horała, w ich przypadku chodzi m.in. o wątki dotyczące CBŚ.

prz/maw/paw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze