Wicepremier Włoch: oby Francuzi nie zagłosowali na partię Macrona w wyborach do Europarlamentu

Świat
Wicepremier Włoch: oby Francuzi nie zagłosowali na partię Macrona w wyborach do Europarlamentu
PAP/EPA/RICCARDO ANTIMIANI

Wicepremier i szef MSW Włoch Matteo Salvini powiedział w środę, że ma nadzieję, iż w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego Francuzi nie zagłosują na partię prezydenta swojego kraju Emmanuela Macrona, Republiko Naprzód! (LREM).

Macron "dużo mówi, ale niewiele robi", "udziela lekcji wspaniałomyślności, a potem odsyła tysiące migrantów z granicy z Włochami" - powiedział Salvini, szef skrajnie prawicowej partii Liga w nagraniu zamieszczonym na Facebooku.

 

Z tego powodu wyraził nadzieję, że w wyborach europejskich Francuzi "dadzą nauczkę swojemu strasznemu prezydentowi".

 

Salvini zapewnił też, że nie martwi się, iż spór między LREM a rządzącymi we Włoszech Ligą i antyestablishmentowym Ruchem Pięciu Gwiazd zaszkodzi podejmowanym przez rząd włoski wysiłkom na rzecz uratowania linii lotniczych Alitalia, które borykają się z trudnościami finansowymi.

 

Obraża Francuzów

 

Włoska prasa podawała wcześniej, że francusko-holenderski przewoźnik Air France-KLM prowadzi rozmowy z władzami w Rzymie w sprawie wykupienia pakietu akcji Alitalii.

 

Jak zauważa agencja dpa, na odpowiedź Paryża na słowa Salviniego nie trzeba było długo czekać. Minister ds. europejskich Nathalie Loiseau na Twitterze napisała, że Francuzi wypowiedzieli się już w ostatnich wyborach prezydenckich, głosując przeciw kandydatce skrajnej prawicy Marine Le Pen, a za Macronem.

 

- Matteo Salvini obraża Francuzów. Co z tego mają Włosi? Nic. Czy to coś zmienia w sytuacji we Francji? Nie - skwitowała Loiseau wypowiedź włoskiego polityka.

 

Relacje między Francją i Włochami znacząco pogorszyły się, odkąd w zeszłym roku do władzy w Rzymie doszły Liga i Ruch Pięciu Gwiazd, które potem zaczęły atakować LREM Macrona.

 

W ostatnim czasie napięcie w relacjach podsycił drugi wicepremier Włoch, przywódca Ruchu Pięciu Gwiazd Luigi Di Maio, który zarzucił Francji, że de facto nadal ma kolonie w Afryce, korzysta na panującej tam biedzie i w rezultacie sama napędza migrację z tego kontynentu do Europy.

Tylko swoim "afrykańskim koloniom" Francja zawdzięcza swoją pozycję w światowej gospodarce - powiedział Di Maio w niedzielę.

 

Według prasy dzień później włoska ambasador w Paryżu została wezwana do francuskiego MSZ w związku z tą wypowiedzią.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze