Ofiara przemocy domowej zaskarżyła Polskę. Europejski Trybunał Praw Człowieka rozpatruje sprawę

Polska
Ofiara przemocy domowej zaskarżyła Polskę. Europejski Trybunał Praw Człowieka rozpatruje sprawę
zdj. ilustracyjne/Polsat News

Kobieta, która przez wiele lat doświadczała od brata przemocy domowej, zwróciła się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Twierdzi, że w Polsce nie udzielono jej właściwej ochrony: sąd nie zobowiązał sprawcy do opuszczenia domu, a wydany przez prokuraturę zakaz zbliżania się miał być wielokrotnie łamany. Według Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka sprawa ma charakter precedensowy.

Skarżąca Polka A. K. ma obecnie 39 lat. Mieszkała z rodzicami i bratem, który miał znęcać się nad nią psychicznie i fizycznie od kiedy skończyła siedem lat. Jego agresywne zachowania nasiliły się po śmierci ich matki w 2016 roku. Po pobiciu 17 czerwca kobieta wezwała policję i trafiła na badanie do szpitala. Miała krwiaki w głowie, lewym ramieniu i brzuchu.

 

Jej brat trafił na obserwację do szpitala psychiatrycznego, gdzie spędził 27 dni. Zdiagnozowano u niego zaburzenie osobowości. W dniu, w którym miał wrócić do domu, kobieta uciekła. Była wtedy w drugim miesiącu ciąży i obawiała się o zdrowie i życie. 

 

Od 13 lipca 2016 roku do 13 listopada 2017 roku skarżąca mieszkała w schronisku dla ofiar przemocy domowej.

 

"Musi mieszkać ze sprawcą przemocy"

 

W sprawie A.K. p. Polsce (skarga nr 904/18) kobieta podkreśla, że w 2016 roku prokurator oddalił wniosek o zobowiązanie jej brata do opuszczenia domu. Zastosowany środek w postaci zakazu zbliżania się do niej miał być wielokrotnie łamany. 27 marca 2017 r. prokuratura oskarżyła mężczyznę o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad kobietą w latach 1986-2016.

 

Sama pokrzywdzona zwróciła się do Sądu Rejonowego w Częstochowie. Na podstawie art. 11 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wnioskowała o to, aby sąd nakazał jej bratu opuszczenie domu. Sąd uznał, że kobieta jest ofiarą przemocy domowej, a oskarżony zmuszał ją do ciężkiej pracy i służenia mu. Jednak zaznaczył, że w chwili złożenia przez nią wniosku o wydalenie go z domu, mieszkała już w innym miejscu (w schronisku), a przepis ustawy mówi o wspólnym mieszkaniu.

 

Według skarżącej sąd nie uwzględnił w należyty sposób tego, że była zmuszona do ucieczki w obawie o bezpieczeństwo swoje i nienarodzonego dziecka. Podkreśliła, że podjęła taką decyzję po sugestii policji. Od decyzji sądu odwołała się. Sąd wyższej instancji także uznał, że art. 11 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wymaga, aby warunek wspólnego mieszkania z osobą dotkniętą przemocą był spełniony.

 

Skarżąca zarzuca Polsce naruszenie artykułów 3, 6 § 1 i 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Twierdzi, że nie udzielono jej należytej ochrony. 

 

"Szerszy kontekst przemocy" 

 

Opinię przyjaciela sądu wydała w tej sprawie Helsińska Fundacja Praw Człowieka Instytucja podkreśliła, że nie odnosi się stanu faktycznego opisanej sprawy, ale przedstawia szerszy kontekst przemocy domowej w Polsce.

 

- Sprawa jest na etapie postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Polski rząd miał ustosunkować się do tej skargi. Jego opinia nie będzie dostępna, ponieważ sprawa jest już na etapie postępowania niejawnego między rządem a Trybunałem - powiedział polsatnews.pl Jarosław Jagura, prawnik HFPC i autor opinii w tej sprawie. 

 

Fundacja w opinii zamieściła wykresy ilustrujące, ile dni trwały postępowania w sprawach o zobowiązanie członka rodziny do opuszczenia mieszkania w przypadku stosowania przemocy domowej. W sprawach tych jest niewiele apelacji, a większość jest uwzględniana w całości lub w części. 

Helsińska Fundacja Praw Człowieka

 

 

mta/dro/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!