Moczydłowski: nie wierzę, że Stefan W. był 20 razy badany. "Ktoś manipuluje"

Polska

- To jest bzdura, liczba wrzucona przez instytucje, aby pokazać, że dochowały staranności - tak były szef Centralnego Zarządu Zakładów Karnych dr Paweł Moczydłowski skomentował doniesienia o tym, że zabójca Pawła Adamowicza był 20 razy badany psychiatrycznie w trakcie odbywania kary. - Ktoś manipuluje - dodał gość Agnieszki Gozdyry w "Polityce na Ostro".

- Stefan W. był konsultowany przez lekarzy psychiatrów (różnych, głównie zewnętrznych) ponad 20 razy oraz leczony w Oddziale Psychiatrii Sądowej w Szczecinie. Wszystkie diagnozy i zalecenie lekarzy psychiatrów były dla personelu więziennego wiążące, jako wskazania do dalszego postępowania ze skazanym w zakresie jego zdrowia - powiedziała "Rzeczpospolitej" ppłk Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej (dawniej Centralny Zarząd Zakładów Karnych).

 

Moczydłowski powiedział jednak w poniedziałek w "Polityce na Ostro" w Polsat News, że nie wierzy w te zapewnienia Służby Więziennej. 

 

- Czy to znaczy, że 20 razy ktoś podszedł do niego do łóżka i się nim zainteresował? Czy 20 razy podejmowano decyzję o ponownym podjęciu badań diagnostycznych, ponieważ mają wątpliwości co do poprzedniej diagnozy? - pytał.

 

Według byłego szefa Centralnego Zarządu Zakładów Karnych, ta informacja to "bzdura". - To jest liczba wrzucona przez instytucje, by pokazać, że dochowały staranności - dodał.

 

"Ktoś po stronie więzienia lub ministerstwa"

 

Moczydłowski podkreślił, że Stefan W. "jest diagnozowany jako schizofrenik paranoidalny".

 

- Nie wiadomo dlaczego, w szybkim zakresie osiągnął remisję. Dano mu pastylki i zostawiono faceta, który jest diagnozowany na bardzo poważną chorobę, że będzie sobie sam dawał tabletki, że nie ma pielęgniarki, która to będzie kontrolowała - powiedział gość Agnieszki Gozdyry.

 

Jak zauważył, "więzienia to takie miejsce, że jak się zostawia człowieka w izolacji, to jego problemy gęstnieją, potężnieją, rozwijają się". - Kto decydował o tym wszystkim? To wygląda na jakąś kpinę - powiedział Moczydłowski.

 

Według niego, nie można mówić o "luce". - Ktoś manipuluje - stwierdził. Jak dodał, chodzi o kogoś po stronie więzienia lub ministerstwa.

 

- Te informacje wychodzą z różnych źródeł i na dzisiaj nie wiemy, czy są prawdziwe - dodał.

 

Całą tę sytuację Moczydłowski nazwał "unikaniem odpowiedzialności przez urzędników". - Nie ma osób odpowiedzialnych - podkreślił.

zdr/hlk/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze