"Stan bardzo ciężki, rokowania niepewne. Walczymy". Lekarze Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego

Polska

- Stan pana prezydenta jest nadal bardzo ciężki, rokowania są niezwykle niepewne, potrzebujemy czasu, żeby coś konkretnego powiedzieć. Walczymy - Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku o stanie zdrowia Pawła Adamowicza. Dodał, że "pacjent nie oddycha samodzielnie". - Jest też wspomagany poprzez aparaturę, która zastępuje serca i płuca - wyjaśnił.

- Nie możemy państwu powiedzieć nic więcej w tej chwili, prezydentem opiekuje się naprawdę najlepszy zespół lekarzy. Dziękujemy za wszystkie głosy wsparcia, które płyną z całej Polski, Gdańska, z całego świata. Razem z bliskimi i rodziną prezydenta prosimy o to, by wszystkie jak najlepsze myśli kierować do pana prezydenta - powiedziała rzeczniczka prezydenta Magdalena Skorupka-Kaczmarek przekazując w południe nowe informacje o stanie zdrowia Pawła Adamowicza.

 

Szumowski: musimy czekać

 

Minister zdrowia Łukasz Szumowski po wizycie w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, że "zespół szpitala niezwykle profesjonalnie wykonuje wszystkie czynności".

 

- Wszystkie możliwe zabezpieczenia i wszystkie możliwe metody terapeutyczne są tutaj w szpitalu, jest to szpital, który zapewnia maksimum tego, co współczesna medycyna może panu prezydentowi dać. Musimy czekać - powiedział Szumowski. 

 

Kolejna konferencja w sprawie stanu zdrowia Pawła Adamowicza jest zapowiedziana na wieczór

 

Wcześniej, po pięciogodzinnej operacji, lekarze podali, że pacjent jest w bardzo ciężkim stanie. "Zdecydują najbliższe godziny" - poinformowali w nocy.

 

- Pan prezydent Adamowicz jest podłączony do aparatury, jest w bardzo ciężkim stanie, a rokowanie co do życia i zdrowia jest niepewne. Wszyscy czekają na to, aż stan homeostazy organizmu wróci do normy - powiedział Karpiński. Dodał, że prezydent Gdańska stracił ogromną ilość krwi, co powoduje niedotlenienie całego organizmu.

 

Nocna operacja prezydenta Gdańska

 

Adamowicz był operowany, po tym, jak został zaatakowany nożem przez 27-letniego mężczyznę podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

 

W poniedziałek w nocy doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku poinformował po pięciogodzinnej operacji Adamowicza, że pacjent żyje, ale jest w bardzo ciężkim stanie.

 

- Urazy były bardzo ciężkie, poważna rana serca, rana przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej - powiedział lekarz. - Bardzo prosimy, żebyście państwo wspierali pacjenta i żebyście modlili się za niego - zaznaczył. "O wszystkim zdecydują najbliższe godziny" - dodał chirurg. W trakcie operacji prezydentowi przetoczono 41 jednostek krwi.

 

Adamowicz był operowany przez pięć godzin, po tym, jak został zaatakowany nożem przez 27-letniego mężczyznę podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

 

Według wcześniejszych informacji od prezydenta Andrzeja Dudy, w szpitalu udało się przywrócić akcję serca Adamowiczowi. W trakcie operacji w Uniwersyteckie Centrum Klinicznym we Wrzeszczu przetoczono mu 41 jednostek krwi.

 

- Proszę państwa, pacjent żyje, chociaż jego stan jest bardzo, bardzo ciężki - oświadczył Stefaniak.

 

"Urazy były bardzo ciężkie"

 

- Urazy były bardzo ciężkie, poważna rana serca, rana przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej - powiedział lekarz. - Bardzo prosimy, żebyście państwo wspierali pacjenta i żebyście modlili się za niego - dodał.

 

Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz powiedział dziennikarzom w nocy przed szpitalem, gdzie operowano Adamowicza, że "najbliższe godziny są decydujące".

 

- Sprawca przygotował się do tego zamachu i wybrał akurat taki moment, który był najbardziej medialny, bo to było przecież "Światełko do nieba" - podkreślił. Ocenił, że takie są skutki, kiedy "się tyle nienawiści wylewa na człowieka".

 

Podczas gdańskiego finału WOŚP o godz. 20, gdy odliczano czas do "Światełka do nieba" na scenę, na której był m.in. Adamowicz, wtargnął mężczyzna. Na nagraniu zdarzenia widać, jak przebiega przez scenę, podbiega do prezydenta Gdańska i uderza go. Później, chodząc po scenie, podnosi w górę ręce w geście zwycięstwa, ponownie podchodzi do Adamowicza i zabiera mikrofon.

 

"Platforma Obywatelska mnie torturowała"

 

- Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz - krzyczał ze sceny, zanim obezwładnili go ochroniarze - wynika z filmów ze zdarzenia.

 

Na scenie reanimowano Adamowicza, potem przewieziono go do szpitala. Tam lekarze podjęli operację prezydenta Gdańska, która trwała pięć godzin.

 

Policja i prokuratura zaraz po zdarzeniu podjęły czynności w sprawie ataku na prezydenta miasta. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Prokuratorzy uczestniczą we wszystkich czynnościach związanych ze zdarzeniem - na miejscu, w komendzie, gdzie składają zeznania świadkowie i w szpitalu, gdzie był operowany Adamowicz.

 

Według śledczych, napastnikiem jest 27-letni mieszkaniec Gdańska, karany za napady na banki. Policja zawiozła go na badanie krwi, noc ma spędzić w izbie zatrzymań.

 

Prokuratorzy zabezpieczyli nóż, którym został ugodzony Adamowicz, zbierają dowody ze wszystkich źródeł - podał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

 

Zaraz po napaści w mediach społecznościowych politycy i zwykli obywatele apelowali o modlitwę za zdrowie i życie Adamowicza, m.in. premier Mateusz Morawiecki, szef Rady Europejskiej, b. premier Donald Tusk.

 

Prezydent Andrzej Duda poinformował po godz. 22, że lekarzom udało się przywrócić akcję serca, ale stan ciężko rannego Adamowicza był nadal bardzo trudny. Po godz. 1.00 do szpitala przybył gdański arcybiskup Sławoj Leszek Głódź.

jm/hlk/grz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze